Uczestnicy obozu płynęli w kierunku jeziora Kaczerajno. Z bazy Mazurskiej Służby Ratowniczej w Okartowie wypłynęli około godziny 17.
- Gdy wypływaliśmy z przystani w Okartowie około godziny 17, pogoda była bardzo stabilna. Nic nie wskazywało na nagłe załamanie - powiedział w rozmowie z TVN24 Erwin Winiarek, jeden z organizatorów obozu.
- Płynęliśmy w kierunku jeziora Kaczerajno, gdzie był zaplanowany nocleg. Wypłynęliśmy za Wyspę Pajęczą na Śniardwach. W tamtym momencie zauważyliśmy ostrzeżenia meteorologiczne, co spowodowało, że podjęliśmy decyzję o przyspieszeniu. Nagły podmuch wiatru sprawił, że nasz plan na schowanie się został pokrzyżowany przez wywrotkę jachtów - podkreślił Wojciech Dybaś, organizator.
Gdy system ostrzegania masztów zaczął nadawać w szybszym trybie, uczestnicy obozu byli w połowie drogi. - Patrząc na siłę i kierunek wiatru, najszybszą drogą ucieczki było ucieczka w kierunku jeziora Seksty. Zaczęliśmy uciekać pełną mocą. Po tym sygnale, po kilku minutach, łodzie wywróciły się - dodał Wojciech Dybaś.
Chcą kontynuować obóz
Jak mówią organizatorzy, zanim jachty przewróciły się, uczestnicy byli w kapokach, trzymali się jachtów i byli pod opieką instruktorów.
- Szybko został wykonany telefon do ratowników z Mazurskiej Służby Ratowniczej, którzy jeszcze zanim skończyliśmy rozmowę, wsiadali na łódź i płynęli na pomoc. Zadzwoniliśmy również do Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Pomimo trzykrotnej próby kontaktu nikt nie odebrał. Po chwili przypłynęły łodzie ratownicze, pojawili się również lokalni mieszkańcy, którzy podjęli łodziami uczestników z wody. Dzieci zostały przetransportowane do bazy Mazurskiej Służby Ratunkowej w Okartowie - przekazał Wojciech Dybaś.
Organizatorzy mówią, że do podpłynięcia do bezpiecznego miejsca zabrakło im około 600 metrów, czyli ok. 20 minut. Zapewniają, że nie mają zamiaru kończyć obozu. Po rozmowach z rodzicami i dziećmi ma być dalej kontynuowany. Otwartą tylko kwestią pozostaje, w jakiej formie.
- Jesteśmy w trakcie planowania różnych wariantów. Na pewno chcemy, by ten obóz dalej trwał. Jesteśmy po kontakcie z rodzicami. Jedna osoba została odebrana z obozu. Cała reszta deklaruje chęć pozostania - zapewnił Wojciech Dybaś.
Prognozy w pasie jezior mazurskich
Krzysztof Kornaś, ratownik i komandor Mazurskiej Służby Ratowniczej, powiedział w rozmowie z tvn24.pl, że około godziny 17, gdy uczestnicy obozy wypływali, nic nie wskazywało na to, że dojdzie do takiego załamania pogody.
- Sam bym wypłynął - podkreślił Kornaś. - To po prostu nagle w nich uderzyło z dużą siłą. Instruktorzy zachowali się jednak bardzo odpowiedzialnie, natychmiast informując służby i zakładając wcześniej dzieciom kapoki.
W czwartek w godzinach porannych Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert pogodowy do 14 województw, w tym do mieszkańców województwa warmińsko-mazurskiego o możliwych burzach. Było również ostrzeżenie Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej obejmujące godziny, gdy doszło do nieszczęśliwych wydarzeń na jeziorze Seksty.
Również Tomasz Wasilewski, synoptyk i prezenter tvnmeteo.pl, ostrzegał w czwartek około godziny 16 o groźnych zjawiskach, które mogą wystąpić w rejonie jezior mazurskich.
- Do jezior mazurskich zbliża się strefa bardzo silnych burz - możliwy jest szkwał na jeziorach, zwłaszcza w pasie od Węgorzewa przez Giżycko po Mrągowo w ciągu najbliższych kilkudziesięciu minut - informował Tomasz Wasilewski.