Do niebezpiecznej sytuacji doszło w czwartek w miejscowości Lidzbark (województwo warmińsko-mazurskie). Mężczyzna spacerował ze swoim psem alejką przy jeziorze lidzbarskim. Nagle czworonóg zauważył kaczki na tafli jeziora i wbiegł na lód.
"64-latek poszedł za psem, jednak około 20, 30 metrów od brzegu załamał się pod nim lód i mężczyzna wpadł do wody. Zwierzę uciekło na brzeg. O zdarzeniu służby poinformował inny pieszy, który zauważył tonącego mężczyznę" - opisują funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Działdowie.
Był w wodzie około 10 minut
Na miejsce pojechali funkcjonariusze z Lidzbarka: sierż. szt. Adam Osowski i sierż. Jakub Roch. Pierwszy z nich czołgał się po lodzie, a drugi go asekurował.
64-latek był już po szyję zanurzony w wodzie. Głowę utrzymywał na powierzchni, trzymając się rękoma lodu. Funkcjonariusze, używając rzutki ratunkowej, wyciągnęli go z wody.
"W trakcie ewakuacji mężczyzny do policjantów dołączył strażak z OSP Lidzbark z deską lodową do transportu wyciągniętego z wody mężczyzny. Na miejsce przyjechał kierownik ogniwa prewencji z Lidzbarka, który okrył zziębniętego mężczyznę swoją kurtką i kocem termicznym i wspólnie z policjantami udzielili pierwszej pomocy przedmedycznej uratowanemu mieszkańcowi Lidzbarka" - dodali policjanci.
Na miejsce dojechały OSP Lidzbark, Załoga Ratownictwa Medycznego i strażacy z Działdowa. Mężczyzna przebywał w wodzie około 10 minut.
"64-latek odmówił hospitalizacji i załoga medyczna przetransportowała go do miejsca zamieszkania. Mężczyzna znajdował się pod działaniem alkoholu" - podsumowali funkcjonariusze z Działdowa.
Opracowała: Marta Korejwo-Danowska
Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Działdowie
Źródło zdjęcia głównego: Policja Warmińsko-Mazurksa