"OFE wolą likwidację, bo wzięły już gigantyczną kasę"

TVN24

tvn24Goście "Faktów po Faktach" ocenili propozycje OFE

- Z dwóch scenariuszy - dać wybór ubezpieczonym czy zlikwidować, OFE wolą likwidację, bo oni wzięli już gigantyczną kasę i teraz pozbędą się zobowiązań - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 ekonomista prof. Ryszard Bugaj. I dodał: - Ich zyski są definitywne, a zyski emerytów niepewne aż do momentu wypłaty - ocenił. - Zło zdarzyło się na początku - podkreślił z kolei prof. Witold Orłowski.

Goście "Faktów po Faktach" ocenili propozycje Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, która zaproponowała niedawno, by emerytury z OFE były wypłacane w formie tzw. wypłaty programowanej w miesięcznych ratach przez określony z góry czas.

Wysokość emerytury wynikałaby z podzielenia sumy oszczędności zgromadzonych na koncie w OFE i liczby miesięcy tzw. przeciętnego dalszego trwania życia osoby w wieku emerytalnym. Na przykład dla osoby w wieku 67 lat, przeciętny wiek trwania życia wynosi 192,1 miesięcy, czyli około 16 lat. Tak długo OFE wypłacałyby emeryturę. Zgodnie z propozycją IGTE, klient OFE mógłby jednak zdecydować, by emeryturę wypłacać krócej, ale nie krócej niż 10 lat. W przypadku śmierci członka funduszu w trakcie pobierania wypłaty programowej, jego środki podlegałyby dziedziczeniu. Aby zabezpieczyć przyszłych emerytów przed spadkiem wartości ich portfela, na pięć lat przed wiekiem emerytalnym ich oszczędności byłyby przenoszone do funduszu ochrony kapitału. Poziom inwestycji w akcje nie mógłby przekraczać w nim 15 proc.

Zło na samym początku

Witold Orłowski podkreślił, że jako ekonomista, który "kibicował reformie emerytalnej" z 1999 roku jest jej wynikami "rozczarowany". - Ale tym, co wyczytałem jako propozycje OFE też jestem zaszokowany. Jeśli to jest prawda, to mamy do czynienia z jakąś zdumiewającą propozycją. Towarzystwa, które prowadzą OFE i wzięły na siebie pewną odpowiedzialność za kawałek systemu emerytalnego w tym momencie proponują - proszę nas zwolnić w tej odpowiedzialności, my nadal będziemy pobierać składki, ale za nic nie odpowiadamy - powiedział ekonomista.

I dodał: - Towarzystwo emerytalne tym się różni np. od Funduszu Inwestycyjnego, że bierze za człowieka odpowiedzialność, ryzyko związane z pewnym zjawiskiem - część z nas żyje krócej, część dłużej - ocenił.

Według profesora "zło wydarzyło się na początku, kiedy pojawiły się te palmy" (w reklamach OFE emitowanych wówczas w mediach - red.). - Winę ponoszą wszyscy, którzy mogli się orientować w tej mierze, siebie też uderzam w pierś, i politycy. Prawda jest taka, że dla tych, którzy rozumieli istotę funkcjonowania systemu emerytalnego było jasne, że państwowy system będzie ze względów demograficznych wypłacać coraz niższe emerytury - podkreślił Orłowski.

Ktoś jest winien

Zaskoczony propozycjami OFE nie jest do końca Ryszard Bugaj. - Ja nie jestem w głębokim szoku, bo ja byłem przeciwnikiem tej reformy, która została wprowadzona w 1999 roku, a zainicjowana w 1997 roku. Byłem wtedy parlamentarzystą i głosowałem przeciw. Nie jestem zaskoczony, bo spodziewałem się niewiele dobrego po tym systemie, a po drugie wydaje mi się, że są pewne powody, dla których oni (OFE - red.) to robią - powiedział ekonomista.

I sprecyzował: - Zrozumiałem, że oni chcą zatrzymać środki i będą one nadal na nich zarabiać. Jednocześnie nie chcą waloryzować tych świadczeń. To jest niebywała bezczelność. Trzeba pamiętać o jednej rzeczy, że w cywilizowanym kraju nie można machnąć ręką na ciężki los cżłowieka, który zostaje bez środków do życia. Jeżeli ktoś proponuje, że będzie wypłacał środki do któregos momentu, a potem już nie, to w gruncie rzeczy mówi - później ma zapłacić Rzeczpospolita - stwierdził Bugaj.

Dodał, że jego zdaniem jest "jeszcze jeden motyw" propozycji OFE. - Jeżeli oni chcą to zrobić w krótki okresie, to będą mogli wypłacać nieco większe kwoty, a ponieważ te kwoty są w ogóle bardzo małe, to gdyby musieli to robic tak, jak płaci się emerytury (do końca życia - red.), to będzie to dla nich kompromitujące, bo te kwoty będą strasznie małe - ocenił profesor.

Kto zatem jest winien? - Ci którzy to robili. Nie można było udawać, że się nie wie. Ze strony rządu nie było żadnego ostrzeżenia przed tą agresywną propagandą - stwierdził profesor.

Autor: mn/tr / Źródło: tvn24.pl, TVN24