CBA w biurze szefa klubu PSL w przeddzień głosowania ws. Sienkiewicza. Bury: nie ma zbieżności tych faktów

TVN24

Aktualizacja:
tvn24Jan Bury jest szefem klubu PSL

Jan Bury potwierdził, że CBA przeszukało jego biuro poselskie w Rzeszowie. - Nie wiem czego to może dotyczyć. Być może mojej działalności z przeszłości, a może bieżących spraw - powiedział. Jak dowiedział się portal tvn24.pl, czynności CBA zleciła warszawska prokuratura apelacyjna, która prowadzi śledztwo ws. powoływania się na wpływy w Ministerstwie Infrastruktury. Nieoficjalnie wiadomo, że CBA prowadzi czynności także wobec jeszcze jednego polityka PSL.

- Prowadzimy pewne działania wspólnie z Prokuraturą Apelacyjną w Warszawie. W trakcie prowadzonej operacji nie udzielamy szczegółowych informacji - powiedział nam Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Według naszych informacji CBA nie tylko przeszukało biuro Burego, ale prowadziło także akcje w innych miejscach. - To szeroko zakrojone działania - powiedziała nam jedna z osób zbliżonych do śledztwa.

Jak dowiedział się nieoficjalnie portal tvn24.pl, CBA prowadzi działania - przeszukania i inne czynności - wobec jeszcze jednego polityka PSL, Bogusława Płodzienia.

Płodzień jest prezesem zarządu powiatowego PSL w Dębicy i byłym dyrektorem biura poselskiego Burego.

CBA o działaniach w biurze Jana Burego
tvn24

Bury: nie wiem czego dotyczy przeszukanie

Śledztwo prowadzone przez warszawską Prokuraturę Apelacyjną dotyczy powoływania się na wpływy w Ministerstwie Infrastruktury, o czym pisaliśmy w środę.

Jan Bury w trakcie przeszukania uczestniczył w spotkaniu klubu PSL z szefem MSW Bartłomiejem Sienkiewiczem. Ludowcy chcieli porozmawiać z ministrem przed piątkowym głosowaniem w Sejmie ws. złożonego przez PiS wniosku o jego odwołanie.

Po wyjściu ze spotkania Bury potwierdził, że CBA wykonało czynności na terenie jego biura poselskiego w Rzeszowie. Dodał, że nie wie czego mogą dotyczyć. - Być może mojej działalności z przeszłości, a może dotyczy bieżących spraw, które realizuję - mówił.

CBA w biurze szefa klubu PSL dzień przed głosowaniem ws. Sienkiewicza. Bury: nie ma zbieżności tych faktów
tvn24

"Znam biznesmenów"

Szef klubu PSL przyznał, że zna dwóch biznesmenów z Leżajska, którym prokuratura postawiła zarzut powoływania się na wpływy u Zbigniewa Rynasiewicza, wiceministra infrastruktury i rozwoju. - Wiem co to są za biznesmeni. Znam jednego z nich, jest od około 30 lat właścicielem dużej firmy, więc jest osobą dość znaną - powiedział Bury. Zaznaczył jednak, że w ostatnich 2-3 latach nie miał z nimi kontaktu. Wcześniej - jak mówił - uczestniczyli wspólnie w różnych spotkaniach okolicznościowych. - Bo jest to firma znana, która miała duże obroty i na rynku podkarpackim bardzo dobrze plasowała się w tamtym czasie - tłumaczył.

Pytany przez dziennikarzy, czy mogli oni powoływać się na wpływy u niego, odpowiedział: - Nie wiem, proszę pytać o to prokuraturę i CBA.

Przypadek?

Dziennikarze pytali Burego o to, czy dzisiejsza akcja służb w jego biurze może mieć związek z wnioskiem o odwołanie ministra Bartłomieja Sienkiewicza. Sejm ma się nim zająć jutro. Część posłów PSL nie wie jeszcze jak zagłosuje.

- Myślę, że nie ma zbieżności tych faktów. To jest pełen przypadek, nie ma to nic wspólnego z aferą taśmową - stwierdził. - Nie dziwi mnie, że dzisiaj ta akcja się odbywa. W polityce nic mnie nie dziwi - dodał.

Rozwojowe śledztwo

Prokuratura Apelacyjna w Warszawie poinformowała jedynie, że prowadzone są "dalsze czynności, w tym również dalsze przeszukania różnych pomieszczeń, u osób sprawujących funkcje publiczne".

Rzecznik prokuratury Zbigniew Jaskólski napisał, że działania te mają związek ze śledztwem "w sprawie udzielania korzyści majątkowych w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy w instytucji państwowej".

Zaznaczył, że "śledztwo ma charakter rozwojowy i dla jego dobra nie można obecnie przekazać bliższych informacji o jego toku oraz przebiegu czynności".

Mocne dowody i zarzuty dla biznesmenów

W śledztwie tym zarzuty usłyszeli już dwaj biznesmeni z Leżajska: Marian D. i Paweł K.- prezes i wiceprezes tamtejszej firmy paliwowej. Mieli oni powoływać się na wpływy u Zbigniewa Rynasiewicza, wiceministra infrastruktury i rozwoju. Polityk ten był wcześniej starostą leżajskim.

Prokuratorzy uważają, że mają mocne dowody przeciwko biznesmenom. Świadczy o tym fakt, że wobec jednego z szefów firmy skierowano wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie. Sąd wyznaczył jednak kaucję, którą podejrzany wpłacił, choć była gigantyczna.

Szukali alkoholu?

Pierwsze informacje o możliwej aferze korupcyjnej w resorcie wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej ujawniliśmy w poniedziałek. Agenci CBA weszli w piątek do gabinetu zastępcy Bieńkowskiej - pełnomocnika rządu do spraw zarządzania infrastrukturą drogową - wiceministra Zbigniewa Rynasiewicza. To najważniejsza po wicepremier postać w resorcie.

Portal tvn24.pl ze źródeł zbliżonych do Rynasiewicza dowiedział się wówczas, że CBA przeszukało również warszawskie mieszkanie wiceministra. - Mieli spis listy rzeczy, których szukali. Agentom chodziło m.in. o konkretne alkohole - twierdzi nasz informator.

"Gazeta Wyborcza" ujawniła, że CBA przeszukało także dom Rynasiewicza w Grodzisku pod Leżajskiem (był tam przez wiele lat wójtem).

"W zamian za pośrednictwo w załatwieniu"?

Na podstawie materiałów CBA oskarżyciele z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie przedstawili biznesmenom zarzut z art. 230a kodeksu karnego: "Kto udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy w instytucji państwowej (...) polegające na bezprawnym wywarciu wpływu na decyzję, działanie lub zaniechanie osoby pełniącej funkcję publiczną, w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8".

Nieoficjalnie portal tvn24.pl dowiedział się, że CBA i prokuratura badają, czy podejrzani dostali pieniądze od kogoś i - powołując się na wpływy u Rynasiewicza - obiecali tej osobie załatwienie sprawy.

Czy wiceminister coś obiecał?

- Nie zdradzamy tajemnicy śledztwa - odpowiedział wówczas Paweł Wojtunik, szef Biura na pytanie, czy wiceminister miał rzeczywiście coś załatwiać dla podejrzanych biznesmenów z Leżajska. Także prokuratura stanowczo nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy wiceminister Rynasiewicz miał coś załatwić lub obiecać przedsiębiorcom.

Może się zatem okazać, że w całej sprawie jest on niewinny i był wmanewrowywany w aferę przez podejrzanych szefów spółki paliwowo-transportowej.

Deklarują współpracę

Ministerstwu Infrastruktury i Rozwoju zadaliśmy w poniedziałek pytania, jak kierownictwo resortu komentuje przeszukanie gabinetu Rynasiewicza, działania CBA i prokuratury, oraz czy zażądano wyjaśnień od wiceministra?

"Dysponentem pełnej wiedzy na ten temat jest Prokuratura Apelacyjna w Warszawie, zatem z wszelkimi pytaniami dotyczącymi śledztwa odsyłamy do Prokuratury. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju deklaruje pełną gotowość do współpracy celem jak najszybszego wyjaśnienia tej sprawy" - odpisał Robert Stankiewicz, rzecznik resortu wicepremier Bieńkowskiej.

Wiceminister Rynasiewicz nie odpowiedział na nasze prośby o kontakt.

Autor: Maciej Duda,db//gak / Źródło: tvn24.pl