Nie ma błękitnej okładki, nie będzie obrony? Ksero nad dziekanatem zawiesza działalność

TVN24

TVN24 WrocławNie ma okładek, nie będzie obron?

Po publikacji na tvn24.pl o absurdalnym zarządzeniu rektora i braku kasy fiskalnej w polecanym przez dziekanat punkcie ksero, studenci Uniwersytetu Wrocławskiego mają kolejny problem. Jedyne źródło akceptowalnego błękitu okładek prac licencjackich i magisterskich właśnie zawiesiło działalność. Powód? "Uszkodzone ksero". Nie ma kobaltu, lazuru, jasnego chabru, nie będzie obron? - Kpina na tej uczelni sięga granic - denerwują się studenci.

- Ja drukowałam przy uczelni i niestety mi nie oprawili, bo powiedzieli, że ich błękit podobno nie jest wystarczająco błękitny i, że bez sensu u nich wydawać pieniądze, skoro właściwy kolor można znaleźć tylko nad dziekanatem - mówi jedna ze studentek wydziału filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego, której udało się jeszcze zdobyć kobaltowe okładki. Pracę oprawiała we wtorek. W środę ksero nad dziekanatem zawiesiło działalność.

Efekt publikacji tvn24.pl?

Oficjalny powód to uszkodzenie kserokopiarki. Studenci jednak nie dają temu wiary. - Podejrzewam, że po publikacji w mediach zamknęli i nie wiedzą w sumie co z tym fantem zrobić - śmieją się.

Spór o niebieski
TVN24 Wrocław

We wtorek dziennikarka tvn24.pl nagrała rozmowy studentów z pracownikami dziekanatu, którzy nie chcieli przyjąć składanych prac licencjackich i magisterskich, bo ich okładki były niewystarczająco niebieskie. Błąd w odcieniu można było naprawić i za radą dziekanatu zerwać stare i wstawić nowe, odpowiednio błękitne okładki w punkcie ksero na piętrze uczelni.

Za dodatkową opłatą, dwa, a nawet trzy razy drożej, niż w okolicznych punktach.

Nie ma okładek, nie będzie obron?

Studenci mają problem. Zamknięcie punktu ksero oznacza odcięcie ich od droższych, ale jedynych akceptowanych okładek. Bez odpowiedniego błękitu nie złożą prac w dziekanacie i nie będą mogli przystąpić do obrony.

Jednak rzecznik uczelni nie stawia sprawy na ostrzu noża. W rozmowie z tvn24.pl Jacek Przygodzki przyznaje, że owszem, kolor jest bardzo dokładnie określony w palecie barw (jasnoniebieski Pantone 284, zgodnie z Zarządzeniem nr 1/2011 Rektora Uniwersytetu Wrocławskiego z dnia 12 stycznia 2011 roku w sprawie Systemu Identyfikacji Wizualnej Uniwersytetu Wrocławskiego), ale jego zdaniem dziekanat powinien akceptować odcienie zbliżone, które można kupić w innych punktach ksero.

W praktyce jednak studenci przerzucają się na forach internetowych adresami punktów ksero, w których nie warto oprawiać prac, bo to pieniądze wyrzucone w błoto.

Uniwersytet: kwestia błękitu bardzo ważna

Dlaczego kolorystyka okładek jest dla uczelni tak istotna? Zdaniem studentów to próba wyciągnięcia od nich pieniędzy. - Ksero miało jakiś układ z uniwersytetem? - zastanawiają się. Izba Skarbowa we Wrocławiu już zapowiedziała kontrolę.

- To dziwne, żeby punkt ksero nie miał kasy fiskalnej. Z tego obowiązku zwolnione są firmy, których obrót rocznie nie przekracza 20 tys. zł, a na uniwersytecie drukuje się i kseruje przecież dużo - zaznacza Bartosz Chojnacki z Izby.

Uniwersytet sprawę tłumaczy jednoznacznie.

- Szczegółowo ustalona barwa jest ważna. Każdy wydział ma swoją, filologiczny akurat jasnoniebieską. To nie widzimisię, to kwestia archiwum. Każdą pracę przechowujemy 50 lat na półce, archiwista patrzy i widzi: to prace prawników, bo mają czarne grzbiety, to politologów, bo fioletowe, a to polonistów, bo niebieskie - mówi Jacek Przygodzki, rzecznik Uniwersytetu Wrocławskiego.

I właśnie z tego powodu, jego zdaniem, warunkiem przyjęcia pracy do obrony jest odpowiedni kolor okładki.

Prawnik: wymaganie błękitu to łamanie prawa

Z jego zdaniem nie zgadzają się prawnicy. - Statut uniwersytetu, w którym ustalane są kolory dla wydziałów, to ważny dokument, ale znacznie ważniejszym jest ustawa o szkolnictwie wyższym. A tam przy regulacjach dotyczących obron nie ma słowa o kolorze - mówi Krzysztof Budnik z kancelarii prawnej Budnik, Posnow i Partnerzy.

Jak mówi, uczelnia może jedynie prosić o odpowiedni kolor okładek. Nie może go jednak wymagać. - Jeśli wymaga i stawia znalezienie błękitu jako warunek do obrony, to znaczy, że łamie prawo - podkreśla Budnik.

Autor: bieru/kwoj / Źródło: TVN24 Wrocław