Najnowsze

Złotówka lepsza niż frank

Najnowsze


Polacy spłacający kredyty we frankach szwajcarskich przez ostatnie miesiące zacierali ręce, bo wraz ze spadającym kursem franka obniżała im się miesięczna rata. Nie chcieli słyszeć o ich zamianie na kredyty złotówkowe, oprocentowane nieco wyżej, których raty nie malały - pisze "Dziennik".

Teraz część z nich franki porzuca. Bo na przewalutowaniu natychmiast zyskuje się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych. Tak zrobiła właśnie Magda, informatyczka z Warszawy. Kupując trzy lata temu mieszkanie na Mokotowie, zadłużyła się na 300 tys. zł. Dziś do spłaty ma tylko około 220 tys. zł, bo na przewalutowaniu kredytu zarobiła 85 tys. zł. Jak to możliwe? Magda zaciągała kredyt w wysokości 100 tys. franków w czasie, gdy szwajcarska waluta kosztowała 3,10 zł. Teraz spłaciła go po kursie 2,27 zł. To oznacza, że w ciągu jednego dnia kredyt zmniejszył się jej aż o 83 tys. zł! Do takiego przewalutowania namawia Dariusz Łazowski, doradca z warszawskiej firmy Axel & Luc Lambert, specjalizującej się w pośrednictwie kredytowym. - Przetestowałem tę operację na sobie - wyjaśnia Łazowski. - Na dokończenie remontu domu wziąłem w 2004 roku 80 tys. franków. W styczniu tego roku, kiedy frank był po 2,32 zł, refinansowałem go kredytem złotowym. Po opłaceniu bankowi 4-procentowej opłaty, związanej z różnicą kursową, natychmiast zyskałem 63 tys. zł - wylicza. Najwięcej zyskują ci, którzy w 2004 roku kupili domy jednorodzinne. Dziś na przewalutowaniu mogą zarobić nawet 400 tys. zł. - O zamianę kredytów z franków na złotówki pyta bardzo wiele osób - informują w firmie Goldenegg, która specjalizuje się w doradztwie kredytowym. Jako najlepszą oceniają ofertę Lukas Banku, który nie pobiera prowizji od udzielenia kredytu refinansowego i ma najniższą ratę złotówkową. - Bardzo dobrą ofertę ma też Millenium - tłumaczy Dariusz Łazowski. - Ale każdy klient powinien najpierw zapytać w swoim banku, w tym, gdzie ma kredyt we frankach, o warunki przewalutowania. Bardzo często może to zrobić tam bez żadnych opłat dodatkowych. Tak się dzieje m.in. w BPH, który w latach 2004-06 był liderem w ilości udzielanych kredytów we frankach. Maciej Kossowski - ekspert z firmy brokerskiej Expander - przyznaje, że taka operacja jest korzystna. - Najwięcej zyskują ci, którzy myślą o szybszej spłacie kredytu, bo wtedy kapitał kredytu rzeczywiście się zmniejsza. Na przewalutowaniu zyskają również ci, którzy myślą np. o sprzedaży mieszkania w najbliższym czasie - tłumaczy.

Źródło: "Dziennik"

Pozostałe wiadomości