Najnowsze

Wrocław osamotniony

Najnowsze


O przyznanie Polsce imprezy Expo we Wrocławiu zabiegał wczoraj w Paryżu tylko były prezydent i jeden minister - pisze "Rzeczpospolita".

Najpierw prezentacje trzech miast, a wczesnym wieczorem decyzja, kto zorganizuje wystawę Expo w 2012 r.: południowokoreańskie Josu, marokański Tanger czy nasz Wrocław. Do ostatniej chwili trwa lobbing. Z Korei przyjeżdżają prezydent i premier, z Maroka – król. A kto z Polski? Nie będzie ani prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ani wicepremiera odpowiedzialnego za gospodarkę Waldemara Pawlaka, ani szefa MSZ Radosława Sikorskiego, ani – jak się w ostatniej chwili okazało – marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Dlaczego?

Borusewicz ma w tym czasie przyjmować marokańską delegację. Sikorski będzie w drodze na konferencję w Annapolis. Jeszcze wczoraj próbowano zorganizować mu kilkugodzinny pobyt w Paryżu. - Okazało się jednak, że te dwie rzeczy są nie do pogodzenia – mówi rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. W imieniu rządu Polskę reprezentować będzie minister kultury i były prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski.

Prośby i apele prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza o zaangażowanie premiera Donalda Tuska dały umiarkowany efekt. Według Centrum Informacyjnego Rządu, premier zadzwonił do szefów rządów Czech, Słowacji i Bułgarii. Rzeczniczka rządu Agnieszka Liszka twierdzi, że nic jej nie wiadomo o żadnych poszukiwaniach VIP-ów. - W czasie prezentacji polskiej będzie odtworzona wypowiedź premiera, który zapewni, że wspiera kandydaturę Wrocławia i podtrzyma wcześniejsze propozycje – mówi "Rz".

W Paryżu o głosy zabiegał były prezydent Lech Wałęsa. Podejmował uroczystą kolacją w paryskim hotelu Crillon delegatów z 70 państw – członków Biura Wystaw Międzynarodowych. Właśnie oni podczas paryskiego Zgromadzenia Ogólnego zadecydują, kto otrzyma organizację jednej z najbardziej prestiżowych imprez na świecie. Takie przyjęcia wydali w piątek i sobotę rywale Wrocławia.

O Expo przesądzą jednak nie delegaci 70 krajów, których podejmował Wałęsa, lecz przedstawiciele aż 140. Od jesieni ich liczba wzrosła o ponad 40, a żaden z nowych członków nie będzie raczej głosował na Polskę.

W nieoficjalnych rozmowach dyplomaci nie pozostawiają złudzeń, że te kraje zostały zaproszone przez konkurentów Polski, głównie Koreę Południową - zauważa "Rzeczpospolita".

Źródło: "Rzeczpospolita"