"Gazeta Wyborcza" ujawniła listę poparcia do nowej KRS

TVN24

Autor:
ads//now
Źródło:
Gazeta Wyborcza
Ewa Ivanova o publikacji "Gazety Wyborczej"TVN24
wideo 2/12
TVN24Ewa Ivanova o publikacji "Gazety Wyborczej"

"Gazeta Wyborcza" opublikowała listę poparcia sędzi nowej KRS Teresy Kurcyusz-Furmanik. Jak podaje dziennik, poza poparciem społecznym 2130 osób zebrała ona pod swoją kandydaturą podpisy 32 sędziów, wśród których są "prezesi i wiceprezesi sądów, którzy otrzymali stanowiska głównie dzięki czystce Ziobry". - Więcej niż połowa tych osób zawdzięcza awans dobrej zmianie i uzyskała dzięki temu jakieś profity - powiedziała współautorka artykułu Eva Ivanova. Według "GW" na liście znalazły się również nazwiska pojawiające się w kontekście afery hejterskiej.

Teresa Kurcyusz-Furmanik, sędzia z Gliwic, jest członkiem nowej Krajowej Rady Sądownictwa i wchodzi w skład jej prezydium. Startowała z poparciem społecznym, pod jej kandydaturą kluby "Gazety Polskiej" zebrały 2130 podpisów - podaje "Gazeta Wyborcza". Dodatkowo w Kancelarii Sejmu złożono też listę 32 sędziów, którzy poparli kandydaturę Kurcyusz-Furmanik.

Według informacji przekazywanych przez "Wyborczą" podpisy sędziów zbierano wśród tych sędziów, którzy awansowali za rządów Prawa i Sprawiedliwości lub dostali obietnicę takiego awansu.

"Gazeta Wyborcza" przytacza wypowiedź swojego informatora, którym jest sędzia "będący przy akcji zbierania podpisów na Śląsku". Informator redakcji opowiada, jak wyglądało zbieranie głosów poparcia pod jedną z kandydatur. "Na spotkanie przyjechali beneficjenci 'dobrej zmiany' oraz tacy, którzy dopiero dostali obietnicę awansu" - mówi informator.

Dodaje, że akcja była koordynowana przez "zaufanych ludzi Ziobry i prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego". "Kontrolę nad tym, jak to przebiega, miał prokurator Tomasz Janeczek" - twierdzi.

Podpisy beneficjentów "dobrej zmiany"

Na liście poparcia Teresy Kurcyusz-Furmanik jest 16 sędziów, którzy awansowali za "dobrej zmiany" - podaje "Wyborcza". "To prezesi i wiceprezesi sądów, którzy otrzymali stanowiska głównie dzięki czystce Ziobry. Wielu awansowało w listopadzie 2017 roku, a dwa miesiące później poparło kandydatkę do upolitycznionej Rady" - czytamy w dzienniku.

Gazeta informuje też, że co najmniej dwie osoby z listy wygrały konkursy na stanowiska sędziowskie, które były przeprowadzone przez nową Krajową Radę Sądownictwa.

Jak podaje "Wyborcza", na liście poparcia podpisali się też sędziowie związani z aferą hejterską, członkowie grupy "Kasta", która miała organizować akcję oczerniania sędziów.

"Daj spokój, przelecimy się tu po pokojach i podpisy zaraz będą"

Gazeta przytacza też relację sędziego, któremu - jak podano w artykule - ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak złożył propozycję wejścia do nowej KRS. "Kiedy Piebiak zaproponował mi kandydowanie, byłem zupełnie nieprzygotowany. Powiedziałem, że przecież nie mam podpisów. Wtedy Piebiak stwierdził: 'Daj spokój, przelecimy się tu po pokojach i podpisy zaraz będą'" - twierdzi sędzia cytowany przez gazetę.

"Obejmując ministerstwo, Ziobro zaczął ściągać do niego na tak zwaną delegację grupę sędziów, do których miał zaufanie (według danych z 1 stycznia 2019 r. takich sędziów było w resorcie 164). Część z nich swoimi podpisami uzupełniła listy poparcia, jeżeli któremuś z kandydatów zabrakło nazwisk lub gdyby ktoś poparcie wycofał" - pisze "Wyborcza".

Dziennik podaje, że według jednego z jej źródeł "w trakcie zbierania podpisów mogło dojść do nadużycia - gdy komuś brakowało podpisów, 'dostawał je' z tych, którymi ministerstwo już dysponowało, a listy uzupełniano bez wiedzy popierających".

Leszek Mazur o listach poparcia do KRS
TVN24

"Więcej niż połowa tych osób zawdzięcza awans dobrej zmianie"

Współautorka artykułu "GW" Ewa Ivanova powiedziała w TVN24, że "większość podpisów, które znalazły się pod kandydaturą pani sędzi to są osoby, które albo wcześniej, albo po podpisaniu dostały awanse". - Ich kariera przyspieszyła dzięki temu, że znalazły się tam ich podpisy - mówiła dziennikarka.

Dodała, że "można sformułować na podstawie tej listy tezę, że pod tymi listami podpisali się ludzie, którzy zawdzięczają awans dobrej zmianie".

- Więcej niż połowa tych osób [na liście poparcia Kurcyusz-Furmanik - przyp. red.] zawdzięcza awans dobrej zmianie i uzyskała dzięki temu jakieś profity. Nie wykluczamy, że to poparcie miało też charakter autentyczny i osobisty, bo jedno nie zaprzecza drugiemu, ale patrząc na późniejszą ścieżkę kariery tych osób, widzimy, że te podpisy zaprocentowały w ich życiorysie - powiedziała Ivanova.

"Ten mechanizm może wskazywać na to, że doszło do przestępstwa"

Publikację "Gazety Wyborczej" komentował w TVN24 Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

- Obawiam się, że ten mechanizm wyglądał tak, że tych podpisów przede wszystkim dostarczały osoby blisko związane z ministerstwem. Osoby, które albo były delegowane do ministerstwa, albo dostały w ostatnim okresie przed rozpoczęciem naboru do KRS stanowisko prezesa lub wiceprezesa sądu. Publikacja tej listy uzasadnia tę tezę - powiedział.

W jego ocenie "ten mechanizm może wskazywać na to, że doszło do przestępstwa". - W sytuacji, w której przedkładamy listę poparcia osób, które de facto nie udzieliły tego poparcia, to moim zdaniem poświadczamy nieprawdę. Robi to pełnomocnik, który składa tę listę - dodał Wolny.

Marcin Wolny o publikacji "Gazety Wyborczej"
- Obawiam się, że ten mechanizm wyglądał tak, że te podpisy dostarczały osoby blisko związane z ministerstwem - powiedział Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
TVN24

Zdaniem Wolnego "powinny być podjęte jakieś kroki ze strony organów ścigania, mające na celu wyjaśnienie całego tła tej sytuacji".

Zaznaczył, że nie spodziewa się reakcji prokuratury w tej sprawie. - Jestem bardzo sceptyczny z tego powodu, że prokuratura jest w tej chwili pod absolutnym butem ministra [sprawiedliwości, Zbigniewa - przyp. red.] Ziobry. Pan minister ma narzędzia prawne, wprowadzone przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, które pozwalają mu ingerować w każdą decyzję prokuratorską. Nie możemy w tej chwili mówić o żadnej niezależności - podkreślał.

Czarnecki: nie uważam, żeby w tej chwili była tworzona jakaś nowa kasta sędziów

O ujawnioną przez "Gazetę Wyborczą" listę był pytany w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 Ryszard Czarnecki, europoseł PiS. Prowadzący program zasugerował, że rządzący "walcząc z jedną kastą, tworzą nową kastę" sędziowską.

- Nie uważam, żeby w tej chwili była tworzona jakaś nowa kasta sędziów. Mam nadzieję, że wszyscy będą respektować prawo - odparł Czarnecki.

Ryszard Czarnecki o publikacji "Gazety Wyborczej"
TVN24

Na sugestię, że ukrywanie tych list jest "wojną ze zdrowym rozsądkiem", europoseł PiS odparł: - Definicja zdrowego rozsądku jest zapewne inna u pana redaktora i u osób, które uznały, że nie należy tego ujawniać.

"Jeżeli te osoby miały status sędziego w momencie podpisywania list, to nie widzę w tym nic złego"

Do sprawy ujawnionej listy poparcia odniósł się w czwartek rzecznik rządu Piotr Mueller. - Jeżeli te osoby miały status sędziego w momencie podpisywania list, to nie widzę w tym nic złego - powiedział dziennikarzom w Sejmie. 

- W ustawie są określone osoby, które mogą podpisywać się pod listami kandydatów. Jak rozumiem, wszystkie te osoby miały takie uprawnienie. W związku z tym nic dalej nie komentuję - powiedział.

Szczerba: mamy do czynienia z sitwą, która dokonała zamachu na KRS

Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej ocenił, że "wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z sitwą, która skrzyknęła się po to, żeby dokonać zamachu na konstytucyjny organ, którym była Krajowa Rada Sądownictwa".

Szczerba: mamy do czynienia z sitwą, która skrzyknęła się po to żeby dokonać zamachu na konstutucyjny organ
06.02 | - Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z sitwą, która skrzyknęła się po to żeby dokonać zamachu na konstutucyjny organ - powiedział Michał Szczerba.
TVN24

Kamila Gasiuk-Pihowicz z KO podkreśliła, że "afera neo-KRS musi być wyjaśniona od A do Z". - Opinia publiczna ma prawo poznać odpowiedź na pytania, jakie są powiązania osób podpisanych na listach poparcia z politykami PiS, z Ministerstwem Sprawiedliwości. Opinia publiczna ma prawo dowiedzieć się, ilu sędziów podpisanych na listach otrzymało szybkie awanse, a może członkowie ich rodzin otrzymali posady w spółkach skarbu państwa - zaznaczyła posłanka.

ads//now

Źródło: Gazeta Wyborcza

Źródło zdjęcia głównego: Jakub Kamiński/PAP