Najnowsze

Dowód (s)kontrolowany

Najnowsze


Jeśli 24-sekundowy fragment sławnej rozmowy Lepper - Ziobro, który ujawniły - za zgodą ministra sprawiedliwości - "Fakty", miał podważyć wiarygodność Kaczmarka i Leppera a jednocześnie oczyścić z zarzutów Ziobrę, to moim zdaniem nie stało się ani jedno, ani drugie. Przeciwnie, po jego wysłuchaniu mam coraz więcej wątpliwości i zasadnicze pytanie o wiarygodność: tyle że nie Kaczmarka i Leppera, ale ministra Ziobry.

Przypomnijmy. Ze słów Andrzeja Leppera, które padają w nagraniu, może wynikać, że Janusz Kaczmarek przekazywał mu informacje na temat śledztwa w sprawie seksafery. Intencja Ziobry jest jasna. Lepper i Kaczmarek twierdzą, że nie było między nimi rozmowy o seksaferze. A skoro tak, to zdaniem Ziobry, ujawnione nagranie jest koronnym dowodem na to, że panowie K. i L. kłamią. Idźmy dalej, kłamią we wszystkim, co mówią. I dalej: Lepper kłamie, gdy twierdzi, że Ziobro był źródłem przecieku ws. akcji CBA w ministerstwie rolnictwa. A Kaczmarek kłamie, gdy mówi, że Ziobro ręcznie sterował prokuraturą i wykorzystywał ją do inwigilacji dziennikarzy oraz niszczenia przeciwników politycznych.

Jest jednak małe "ale", na które zwrócili uwagę internauci tvn24.pl, a ja przyznaję im rację.

Nagranie pochodzi – zdaniem Ziobry – z 14 czerwca, ale Lepper mówi:

Lepper: Bo nie wiem, czy jest ojciec? Ziobro: Nie wiem, nie wiem, nie śledzę, wie Pan. Lepper: Ja rozmawiałem jeszcze wtedy jak Kaczmarek był ministrem

14 czerwca, gdy miano nagrywać tę rozmowę, Kaczmarek był ministrem. Ze stanowiska szefa MSWiA został zdymisjonowany 8 sierpnia, czyli prawie dwa miesiące później, niż miała mieć miejsce omawiana tu wymiana zdań Ziobro - Lepper. Pojawia się więc wątpliwość: czy nagranie na pewno pochodzi z 14 czerwca? A może pochodzi z sierpnia, wtedy gdy Kaczmarek nie był już ministrem? I może to nie jest jednak gwóźdź do trumny Leppera?

Oczywiście, można to wytłumaczyć. Lepper, używając określenia: minister, mógł myśleć: zastępca Ziobry w ministerstwie sprawiedliwości, bo taką funkcję pełnił wtedy Kaczmarek.

Ale tu nie ma miejsca na domysły. Dowód koronny nie ma prawa budzić jakichkolwiek wątpliwości. To nie jest - jak chce Ziobro - argument przemawiający za brakiem wiarygodności Leppera i Kaczmarka. Zamiast jednoznacznego dowodu, mamy kolejną niejasność. Wątpliwość uderzającą w ministra Ziobrę. I, o zgrozo, dla dysponenta tego dowodu, wątpliwość dającą argument zwolennikom sejmowej komisji śledczej.

Sosnowski