Niepokojące zachowanie nauczyciela i interwencja policji

Klasa szkolna
Do zdarzenia doszło pod Zieloną Górą
Źródło: Google Earth Pro
W jednej ze szkół w Zielonej Górze uczniowie uciekli z jednej z lekcji i poprosili o pomoc dyrekcję. Powodem miało być niepokojące zachowanie nauczyciela. Według rodziców mężczyzna miał się zachowywać agresywnie, dlatego wezwali policję. Patrol skontrolował nauczyciela, gdy ten już opuścił teren szkoły. Badanie wykazało, że miał 1,5 promila alkoholu w organizmie.
Artykuł zawiera materiały przesłane na KONTAKT24

Z redakcją Kontakt24 skontaktował się pan Jan z Zielonej Góry. Jak przekazał, w czwartek (12 marca) w Szkole Podstawowej nr  10, do której uczęszczają jego dzieci, miało dojść do niepokojącego zdarzenia z udziałem jednego z nauczycieli. Według jego relacji, w czasie przedostatniej lekcji miał on znajdować się pod wpływem alkoholu, zachowywać się agresywnie wobec uczniów i stosować wobec nich przemoc.

Dzieci miały niezwłocznie poinformować o sytuacji dyrekcję szkoły. Jak zrelacjonował nasz czytelnik, nauczyciel został zwolniony do domu, a zawiadomienie na policję złożyli rodzice. Mężczyzna dodał, że funkcjonariusze przebadali nauczyciela pod kątem obecności alkoholu - wynik miał wskazać ponad półtora promila.

"Nauczyciel miał wyzywać całą klasę i ich bić"

- Moje dzieci uczą się w tej szkole i są osobami poszkodowanymi. Chodzą do piątej klasy i miały zajęcia z tą osobą. To była ich przedostatnia lekcja. Jak przekazały dyrekcji szkoły i policji, nauczyciel miał wyzywać całą klasę i ich bić. Dzieci szybko uciekły z tej lekcji i poszły prosto do dyrektora z informacją o zdarzeniu - opowiadał pan Jan.

Pan Jan twierdzi, że rodzice nie otrzymali później żadnej informacji od dyrekcji szkoły. Jak dodał, rodzice rozważają podjęcie odpowiednich kroków wobec dyrekcji.

Poszedł do domu, przyprowadzili go policjanci w asyście policji

O sytuację z czwartku zapytaliśmy dyrekcję szkoły, która przedstawiła swoją wersję zdarzeń. Dyrektorka potwierdziła, że pod koniec lekcji pojawili się u niej uczniowie, informując o niepokojącym i dziwnym zachowaniu nauczyciela, który prowadził z nimi zajęcia - nie wspominali jednak o przemocy.

- Od razu do grupy została skierowana inna nauczycielka, a prowadzącego zajęcia poprosiłam o wyjaśnienia. Poinformował, że lekcje odbywały się normalnie, jednak widzieliśmy, że uczniowie są wyraźnie roztrzęsieni. Podczas rozmowy z nauczycielem ani ja, ani mój zastępca nie wyczuliśmy zapachu alkoholu - powiedziała dyrektorka Beata Joksz-Skibińska.

Potwierdziła również, że po tej lekcji pracownik szkoły zakończył pracę i około godziny 13.15 i poszedł do domu. – Wicedyrektor oraz pedagog od razu udali się do tej klasy, żeby porozmawiać z uczniami i dowiedzieć się od nich, co dokładnie się wydarzyło na lekcji - przekazała dyrektorka.

W tym czasie, około godziny 14.20, nauczyciel wrócił do szkoły w asyście policji.

Miał 1,5 promila alkoholu

Podinspektor Małgorzata Stanisławska, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze, potwierdziła, że funkcjonariusze interweniowali wobec nauczyciela ze Szkoły Podstawowej nr 10 po zgłoszeniu od rodziców.

- Faktycznie doszło do takiego zdarzenia. Otrzymaliśmy zgłoszenie od rodziców o nauczycielu, który mógł znajdować się pod wpływem alkoholu. Na miejsce wysłano policjantów, którzy dojechali po godzinie 13. 54-latek został przebadany pod kątem obecności alkoholu poza terenem szkoły. Badanie wykazało półtora promila alkoholu. Mężczyzna będzie zapewne odpowiadał z artykułu 70 Kodeksu wykroczeń - przekazała.

Szkoła prowadzi wewnętrzne postępowanie, żeby wyjaśnić, co się dokładnie wydarzyło. Jak mówi nam dyrektorka, o interwencji policji poinformowano kuratorium, organ prowadzący oraz organ nadzorujący.

- Bezpieczeństwo uczniów jest najważniejsze. Chciałabym podkreślić, że w związku z tą sytuacją nasi podopieczni zostali objęci pomocą psychologiczną. Wdrożono formalności związane z wyciągnięciem konsekwencji wobec nauczyciela. O tym, co dzieje się w szkole, wychowawcy na bieżąco informują rodziców – zapewniła z kolei dyrektorka.

Opracowała Anna Szewczyk, aa/PKoz

Czytaj także: