Nie będzie zarzutów ani procesu w sprawie pożaru hali z toksycznymi odpadami w Przylepie (część Zielonej Góry). Prokuratura umorzyła dwa śledztwa prowadzone po jednym z największych pożarów w regionie w ostatnich latach.
Do pożaru doszło 22 lipca 2024 roku. Płonęła hala, w której składowane były niebezpieczne odpady. W akcji gaśniczej brało udział 376 strażaków i dwa samoloty.
Zebrane materiały i opinie ekspertów wskazywały na podpalenie. Nie udało się jednak ustalić, kto za nim stoi. Postępowanie w tym wątku zostało zakończone "z powodu niewykrycia sprawcy".
Bez zarzutów
Drugie śledztwo było znacznie szersze. Dotyczyło m.in. zagrożenia dla zdrowia mieszkańców i środowiska, działań podejmowanych podczas ewakuacji oraz tego, co działo się już po ugaszeniu ognia. Analizowano też wcześniejsze składowanie odpadów w hali i to, czy nie doprowadziło ono do niebezpiecznej sytuacji. Również ten wątek zakończył się umorzeniem.
Po długim i szczegółowym postępowaniu śledczy uznali, że badane zdarzenia nie dają podstaw do stawiania zarzutów karnych. Przeanalizowano dokumenty, wysłuchano świadków i zlecono liczne specjalistyczne opinie.
Jedyny element sprawy, który nie został definitywnie zamknięty, dotyczy odpowiedzialności byłego prezydenta Zielonej Góry Janusza Kubickiego. Chodzi o niewykonanie wcześniejszego nakazu usunięcia odpadów z hali. Ten wątek został wyłączony do osobnego postępowania i nadal jest badany.