O dokumencie wystawionym na sprzedaż poinformował policję kolekcjoner, który był zainteresowany jego zakupem. Zobaczył on ogłoszenie w jednej z grup działających w mediach społecznościowych. Zabytek chciała sprzedać kobieta ze Świeradowa-Zdroju, w województwie dolnośląskim.
- Kolekcjoner, chcąc sprawdzić legalność pochodzenia zabytku, zadzwonił do mnie - mówi Marek Łuczak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, specjalizujący się w przestępstwach przeciwko mieniu i dobrom kultury.
- Telefon zadzwonił w środę około godziny 23. Na opublikowanych w sieci zdjęciach widać było numer nadany przez archiwum w Gorzowie Wielkopolskim oraz ślad po wyrwaniu karty w miejscu jej wszycia do zbioru archiwaliów - dodaje Marek Łuczak.
Następnego dnia około godziny 8 rano policjant zadzwonił do Archiwum Państwowego w Gorzowie Wielkopolskim z pytaniem, czy w zasobach nie brakuje dokumentu z XVIII wieku. Archiwum potwierdziło brak.
"Mogło do tego dojść podczas jednej z licznych przeprowadzek"
- O tym, że dokument zniknął, dowiedzieliśmy się w chwili jego odzyskania. To jest karta, która stanowi element większej całości. Ktoś musiał ją wyrwać. Mogło do tego dojść podczas jednej z licznych przeprowadzek. Nie wiadomo kiedy. Te dokumenty nie były przeglądane od 2003 roku, gdy tworzona była elektroniczna baza zasobów - tłumaczy Dariusz Rymar, dyrektor Archiwum Państwowego w Gorzowie Wielkopolskim. - Tę sytuację można porównać do zdarzenia, w którym ktoś wyrywa stronę z książki w domowej biblioteczce i odkłada na półkę. Trudno się zorientować, że brakuje strony - dodaje.
Akcja policji
Ogłoszenie o zabytku szybko zniknęło z sieci, ale policjanci zdążyli ustalić tożsamość osoby i udali się do Świeradowa-Zdroju, gdzie zabezpieczyli skradziony dokument, będący w posiadaniu 31-letniej mieszkanki tego miasta. Według jej wyjaśnień zabytkowa karta była włożona do jednej z książek wyrzuconych z opróżnianego mieszkania.
- Wstępnie udało się tę wersję zweryfikować. Wyjaśnienia kobiety się potwierdziły - mówi Łuczak. Zaznaczył, że treść posta opublikowanego przez nią w sieci wskazuje, iż chciała "się zorientować, co właściwie znalazła i ile to może być warte".
Policjanci ze Szczecina przekazali odzyskany dokument do Komisariatu nr I w Gorzowie Wlkp., który prowadzi sprawę.
- Po odzyskaniu dokumentu zaczyna się dopiero śledztwo, które ma wyjaśnić, jak doszło do tego, że zabytek zniknął z Archiwum Państwowego w Gorzowie Wielkopolskim. Ta sprawa traktowana jest bardzo poważnie - zapewnia Grzegorz Jaroszewicz z Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie.
Zabytek wraca na miejsce
Dokument został zabezpieczony. Jest w dobrym stanie i wkrótce trafi z powrotem do archiwum, z którego został zabrany.
Dotyczy zatwierdzenia przez burmistrza Gorzowa (wówczas miasta Landsberg - red) i radę miasta dzierżawy dziedzicznej gruntów kościelnych. Opatrzono go datą 20 marca 1754 roku.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KWP w Szczecinie