Ciężka noga Mejzy. Nazbierał ponad sto punktów karnych. "Stare sprawy"

Poseł PiS Łukasz Mejza
Reakcje posłanek PiS na wniosek o uchylenie immunitetu Łukaszowi Mejzie
Źródło: TVN24
163 punkty karne ma otrzymać na swoje konto poseł PiS Łukasz Mejza w związku z wykroczeniami drogowymi. Według ustaleń RMF FM, fotoradary miały aż 16 razy zarejestrować przekroczenie prędkości przez polityka. Dotychczas policja zawnioskowała o uchylenie immunitetu w związku z dziewięcioma przewinieniami. Mejza odpowiedział na nasze pytania w tej sprawie.

Według ustaleń RMF FM, poseł Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Mejza zebrał od listopada 2024 roku za przekraczanie prędkości już 163 punkty karne, co oznacza, że straci on prawo jazdy.

Dwa wnioski policji. Taki mandat grozi Mejzie

Informacja pochodzi z dwóch wniosków Biura Prewencji Komendy Głównej Policji do marszałka Sejmu w sprawie uchylenia immunitetu politykowi, a także z własnych ustaleń dziennikarzy. Pierwszy z wniosków policji dotyczył sytuacji z października 2025 roku, z drogi ekspresowej S3 koło Polkowic na Dolnym Śląsku. Mejza jechał tam z prędkością 200 kilometrów na godzinę, podczas gdy obowiązujący tam limit wynosił 120 kilometrów na godzinę. Został zatrzymany, jednak zasłonił się immunitetem. Później sam zapowiedział, że się go zrzeknie.

Za przewinienie z drogi S3 polityk ma zostać ukarany mandatem w wysokości 2500 złotych i otrzymać 15 punktów karnych.

Drugi z wniosków KGP dotyczy jednak dziewięciu kolejnych wykroczeń posła Mejzy, zarejestrowanych przez fotoradary. Według ustaleń RMF FM, suma tych kar wynosi 8900 złotych i 84 punkty karne. Policja chce więc ukarać posła PiS mandatami na łączną kwotę 11400 złotych.

Fotoradary miały zarejestrować, jak polityk Prawa i Sprawiedliwości dwa razy przekroczył prędkość o 62 kilometry na godzinę, raz o 60 km/h, raz o 44 km/h, trzy razy o 30 km/h, raz o ponad 30 km/h i raz o 11 kilometrów na godzinę. Ostatnie z opisanych wykroczeń miało miejsce 20 sierpnia 2025 roku. Te dwa wnioski dają łącznie 99 punktów karnych.

Jednak według ustaleń RMF FM, przypadków zarejestrowania przez fotoradary przekroczenia przez Mejzę prędkości ma być jeszcze więcej. Łącznie mowa jest o 16 takich przypadkach. W sumie daje to 163 punkty karne i mandaty o łącznej wysokości 17800 złotych. Kara może być wyższa, jeśli w tej sprawie zostaną skierowanie wnioski o ukaranie do sądu.

Mejza odpowiada. Mówi o kosztach paliwa

W sprawie wykroczeń skontaktowaliśmy się we wtorek z posłem Mejzą. Nie odebrał od nas telefonu, jednak odpowiedział na pytania zadane SMS-em. Chcieliśmy wiedzieć między innymi, dlaczego nie opłacił jak dotąd mandatów, które otrzymał już wiele miesięcy temu. W odpowiedzi polityk zaatakował rząd Donalda Tuska.

"Ale to się porobiło! Paliwo zamiast 5.19 zaraz kosztować będzie 9.15, bezrobocie za Tuska bije kolejne rekordy a newsem dnia jest to, że Łukasz Mejza ma punkty karne za przekroczenie prędkości na trasie szybkiego ruchu! Gdyby to nie było tak straszne, to nawet ten fakt mógłby mi schlebiać, że jestem tak popularny i ważny, że przykrywam medialnie wszystkie porażki najsłabszego rządu w historii" - napisał poseł PiS.

Łukasz Mejza poinformował przy tym, że mandaty, o których mowa, "to są jakieś stare, skumulowane sprawy jeszcze z 2024 roku".

"Gdyby nie to, że korespondencja przychodziła na stary adres, to już 2 lata temu poprzyjmowałbym te mandaty i nie miałbym żadnych punktów karnych. Aha! I jeszcze jedno! Ja przekroczyłem prędkość, za co oczywiście przepraszam, na trasie szybkiego ruchu, a Tusk w terenie zabudowanym. Także najpierw proszę grillować najważniejszego Niemca w Polsce, a dopiero potem wrzucać mnie (oczywiście w pełni zasłużenie) na ruszt! Czołem wielkiej Polsce!" - zakończył Mejza.

Polityk PIS odniósł się do zdarzenia z listopada 2021 roku, kiedy policjanci zatrzymali kierowcę skody, który w terenie zabudowanym jechał z prędkością 107 kilometrów na godzinę. W miejscu kontroli obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 kilometrów na godzinę. Za kierownicą samochodu siedział Donald Tusk, który stracił wówczas prawo jazdy na trzy miesiące i otrzymał mandat w wysokości 500 złotych. Informował wtedy, że kara jest adekwatna i że przyjął ją "bez dyskusji".

Pisma posła o zrzeczeniu się immunitetu

W czwartek do Sejmu wpłynęły dwa pisma od Mejzy, oba o zrzeczeniu się immunitetu w związku z dwiema sprawami. Po wpłynięciu pism od Mejzy, musi się zebrać sejmowa komisja regulaminowa, by stwierdzić, czy poseł prawidłowo zrzekł się immunitetu.

"Tak, jak obiecałem, natychmiast zrzekam się immunitetu w sprawie przekroczenia prędkości na S3. Żałuję tego, co zrobiłem, i taka sytuacja nie powtórzy się więcej. Jeszcze raz przepraszam" - przekonywał Mejza niedługo po zatrzymaniu przez policję w okolicach Polkowic.

Kancelaria Sejmu wyjaśniła wówczas, że poseł "nie może w sposób skuteczny samodzielnie powiadomić marszałka Sejmu o zrzeczeniu się immunitetu", zanim wniosek w tej sprawie formalnie nie wpłynie do marszałka Sejmu.

W swoim pierwszym oświadczeniu - z października ubiegłego roku - Mejza tłumaczył, że mandatu policji nie przyjął tylko dlatego, że spieszył się na lotnisko i czas potrzebny na jego wypisanie sprawiłby, że na pewno spóźniłby się na samolot.

Sejm wyraża zgodę na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej bezwzględną większością głosów ustawowej liczby posłów. Nieuzyskanie wymaganej większości głosów oznacza podjęcie uchwały o niewyrażeniu zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej.

W październiku 2025 roku Mejza został ukarany za swoje zachowanie względem senatora Wadima Tyszkiewicza i jego żony. - Bardzo wulgarnie odnosił się poseł zarówno do pana senatora, jak i do jego małżonki - relacjonowała posłanka Ewa Scheadler z sejmowej komisji etyki.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Bartłomiej Plewnia

Czytaj także: