Wysyłali narkotyki więźniom, mieli kilka tysięcy gotowych porcji

Więzienie (zdjęcie ilustracyjne)
Do zdarzenia doszło w Gorzowie Wielkopolskim
Źródło wideo: Google Earth
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Narkotyki wysyłali w paczkach do zakładów karnych między innymi w Płocku, Elblągu czy Świdnicy. W mieszkaniu mieli przygotowanych kilka tysięcy porcji. Małżeństwo stanie przed sądem. Mężczyźnie grozi do 20 lat więzienia, kobiecie do 12.

Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim zakończyła śledztwo w sprawie małżeństwa, które zaopatrywało osadzonych w więzieniach w środki odurzające. Akt oskarżenia skierowano już do sądu.

Śledczy ustalili, że Marcin T. i Ewelina T. prowadzili swój "biznes" od czerwca 2021 roku do listopada 2025. Nie mają też wątpliwości, że było to dla nich stałe źródło dochodu.

- Ich działalność polegała na dostarczaniu zabronionych substancji drogą pocztową do zakładów karnych i aresztów śledczych na terenie całego kraju (między innymi w Płocku, Elblągu, Radomiu i Świdnicy), a także dystrybucji wśród innych odbiorców - poinformowała Mariola Wojciechowska-Grześkowiak, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Jak wpadli? Wojciechowska-Grześkowiak wskazała, że impulsem do wszczęcia śledztwa były przesyłki, które regularnie trafiały do zakładów karnych. Okazało się, że zawierały środki odurzające.

- Po przeanalizowaniu spraw pojawiło się podejrzenie, że pochodzą z jednego źródła. W wyniku skrupulatnej pracy operacyjnej policji oraz działań procesowych prokuratury sprawcy zostali zidentyfikowani - przekazała rzeczniczka prokuratury,

Przyznali się do przedstawionych im zarzutów

Małżeństwo zostało oskarżone o wprowadzanie do obrotu narkotyków oraz posiadanie znacznej ilości tych środków. Dodatkowo Marcin T. odpowie za wytwarzanie narkotyków.

Po usłyszeniu zarzutów oboje oskarżeni przyznali się. Złożyli też szczegółowe wyjaśnienia, w których opisali, jak działali. Tego śledczy jednak nie ujawniają.

Na początkowym etapie śledztwa wobec małżeństwa zastosowano areszt tymczasowy, który potem zamieniono na policyjny dozór.

Surowsza kara grozi Marcinowi T. - od trzech do 20 lat więzienia, a Ewelinie T. od dwóch do 12.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: