Pokłóciła się z mężem i wysiadła z auta, potem znaleziono jej ciało. Wyniki sekcji zwłok

Zakończono poszukiwania 37-latki
Mł. asp. Beata Kieliszek o zakończeniu poszukiwań 37-latki z Włodawy (Lubelszczyzna)
Źródło: TVN24
Prokuratura poinformowała o wstępnych wynikach sekcji zwłok 37-latki z Włodawy. Wynika z nich, że prawdopodobną przyczyną zgonu było wychłodzenie. Ciało kobiety znaleziono w okolicach rzeki Włodawki po kilkudniowych poszukiwaniach. Jak ustalili policjanci, kobieta zaginęła tuż po tym, gdy po kłótni z mężem wysiadła z auta, którym wspólnie podróżowali, i ruszyła w dalszą drogę na pieszo przez pola.

O zakończeniu poszukiwań 37-latki poinformowała w niedzielę Komenda Powiatowa Policji we Włodawie (Lubelszczyzna). Zaginionej kobiety kilka dni szukało ponad 100 osób, w tym: policjanci, strażacy ochotnicy, funkcjonariusze straży granicznej i Poleskie Psy Ratownicze. Przeczesano 250 hektarów, a w poszukiwaniach wykorzystywano między innymi drony, quady i skuter śnieżny.

- W niedzielę około południa w rejonie dopływu Tarasienki do Włodawki znaleziono ciało zaginionej. Tuż po zaginięciu kobiety w Komendzie Powiatowej Policji we Włodawie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej we Włodawie wszczęto postępowanie przygotowawcze w kierunku artykułu 160 Kodeksu karnego - poinformowała podinspektor Bożena Szymańska z Komendy Powiatowej Policji we Włodawie.

Artykuł 160 Kodeksu karnego dotyczy narażenia na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia. - Postępowanie prowadzone jest w sprawie. Mąż kobiety ma status świadka. Już wcześniej przeprowadzono z nim czynności - dodała policjantka.

W poszukiwaniach 37-latki brało udział ponad 100 osób
W poszukiwaniach 37-latki brało udział ponad 100 osób
Źródło: KPP Włodawa

Wysiadła z auta i kontakt się urwał

Policja wyjaśnia okoliczności zaginięcia 37-latki. Kontakt z kobietą urwał się 6 stycznia. Ostatni raz była widziana około godziny 22. - Pomiędzy miejscowościami Włodawa i Okuninka na wysokości stawów rybnych przy rzece Włodawka wysiadła z samochodu, którym jechała ze swoim mężem i oddaliła się w nieznanym kierunku - przekazała podinspektor Szymańska.

W chwili zaginięcia ubrana była tylko w granatowe spodnie jeansowe, różową bluzę oraz krótkie czarne kozaki. Nie wzięła kurtki. Miała ze sobą beżową torbę w kratkę, ale telefon komórkowy pozostawiła w samochodzie.

Tamtej nocy był kilkunastostopniowy mróz. O zaginięciu 37-latki policjantów zawiadomiła jej matka. Poszukiwania trwały od 7 stycznia.

Wstępne wyniki sekcji zwłok

We wtorek, 13 stycznia, prokuratura poinformowała o wstępnych wynikach sekcji zwłok 37-letniej mieszkanki Włodawy.

- Najbardziej prawdopodobną przyczyną zgonu 37-latki jest wychłodzenie - powiedział prokurator Marek Zych z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Na podstawie informacji uzyskanych od prokuratora uczestniczącego w tej czynności uzyskałem informację, że nie ustalono bezpośredniej przyczyny zgonu. Nie ustalono, by do zgonu pokrzywdzonej przyczyniły się osoby trzecie. Na jej ciele nie ujawniono obrażeń ciała, które wskazywałyby na takie działania.

- W ramach prowadzonego postępowania będzie również badany wątek dotyczący pozostawienia w sytuacji ewentualnego zagrożenia życia denatki przez jednego z członków jej najbliższej rodziny. Oczywiście będzie on podlegał odrębnej ocenie prawno-karnej przez prokuratora prowadzącego postępowanie - dodał prokurator.

OGLĄDAJ: "Jestem w szoku, tego nie da się opisać". Tomasiak z kolejnym medalem!
pap_20260214_2K8

"Jestem w szoku, tego nie da się opisać". Tomasiak z kolejnym medalem!
WYDANIE SPECJALNE

pap_20260214_2K8
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: