Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś/chciałabyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
Mężczyzna opisany w reportażu CNN określany jako "Piotr z Polski", który miał odurzać i gwałcić swoją żonę, nagrywać te czyny, a potem dzielić się nagraniami na platformie internetowej, został zatrzymany i usłyszał zarzuty.
- Potwierdzam, że jedna z lubelskich prokuratur prowadzi postępowanie o czyn z art. 197 paragraf 1 i 3 punkt 6 Kodeksu Karnego tzn. w sprawie gwałtu, podczas którego sprawca nagrywał obraz i dźwięk nieświadomej tego ofiary, a potem wykorzystywał ten wizerunek w internecie, publikując go - powiedział prokurator Marek Zych, pełniący obowiązki rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Zatrzymany mężczyzna został tymczasowo aresztowany na wniosek prokuratury na okres trzech miesięcy. Jak mówi prokurator, to postępowanie wiązane jest z jednym z wątków opublikowanych w telewizji CNN. Jako pierwszy o zatrzymaniu mężczyzny napisał portal Onet.
- Mężczyzna przyznał się do winy. Ze względu na dobro pokrzywdzonej nie podajemy żadnych innych szczegółów. Grozi mu od trzech do 20 lat pozbawienia wolności - powiedział nam prokurator.
Dziennikarka CNN powiadomiła polskie służby
Sprawą zajmował się Wydział do Walki z Handlem Ludźmi Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, a zarzuty przedstawiła Prokuratura Rejonowa w Radzyniu Podlaskim.
Jak pisaliśmy w marcu, śledczy dostali informacje o tym, kim jest podejrzany od dziennikarki CNN, która korespondowała z nim na czacie, podszywając się pod użytkownika tegoż czatu. Dziennikarka ustaliła okolicę, w której mieszka. Ten jednak odmówił spotkania. A potem, przypadkowo, zdradził, że planuje pójść na imprezę. To był trop, który pozwolił reporterce do niego dotrzeć. Razem z ekipą telewizyjną widziała go, jak tańczy z żoną w restauracji. Nie podeszła jednak do niego, obawiając się, jak zareaguje żona. Zamiast tego dziennikarka powiadomiła o sprawie polskie służby.
Filmy "sleep content"
Dziennikarskie śledztwo telewizji CNN rozpoczęło się w zeszłym roku. Dotyczyło strony pornograficznej, która ma ponad 60 milionów odwiedzin miesięcznie. Publikowane są tam tysiące filmów przedstawiających kobiety, które podczas seksu wydają się nieprzytomne lub śpią. Filmy z treścią "sleep content" mają setki tysięcy wyświetleń. Popularnym hashtagiem jest "eyecheck", czyli sposób na udowodnienie, że kobieta śpi.
Dziennikarka CNN Saskya Vandoorne stworzyła fałszywe konto i dotarła do prywatnej grupy na Telegramie, która służy do dzielenia się treściami "sleep content" i ma prawie tysiąc członków.
Amerykańska stacja opisuje sprawę, w której przeprowadziła wielomiesięczne śledztwo, jako "akademię gwałtu". Chodzi o czaty grupowe, na których mężczyźni namawiają się nawzajem do odurzania i napaści na swoje żony. I wymieniają się wskazówkami, jak uniknąć kary.
Po mszy wyznał, że wrzucał jej tabletki do herbaty
Jedną z ofiar takiego działania jest Brytyjka Zoe Watts. Poznała swojego męża, gdy miała 17 lat. Teraz ten odsiaduje 11 lat za gwałt, napaść seksualną i podanie substancji odurzającej.
W pewną niedzielę po mszy wyznał jej, że wrzucał tabletki do jej napoju.
- Wymienił mi listę swoich przewinień, jakby to była lista zakupów: "Zrobiłem to, to, to, to, to, to i tamto. Używałem leków nasennych naszego syna i dodawałem ci do filiżanki herbaty, którą piłaś wieczorem. Po to, aby cię obezwładnić, robić zdjęcia i gwałcić". Byłam w szoku - mówi skrzywdzona kobieta.
Przez kilka miesięcy Zoe próbowała utrzymać to w tajemnicy. Ujawniła to dopiero po tym, jak przydarzył się jej silny atak paniki. Wtedy jej matka zadzwoniła na policję.
"Często znajdowałam na ciele wiele siniaków"
Bohaterką reportażu jest też Amanda Stanhope, która nie wiedziała, że jej partner wykorzystywał ją przez pięć lat.
- Budziłam się na ręczniku, którego nie było, kiedy kładłam się spać. Czasami zasypiałam w szortach i koszulce, a kiedy budziłam się następnego ranka, nie miałam ich na sobie. Często znajdowałam na ciele wiele siniaków, których wcześniej nie było - mówi Amanda.
Jeśli chodzi o polski wątek, sprawa na razie dotyczy tylko jednego mężczyzny.
Źródło: tvn24.pl, CNN, Onet