Była sobota, godzina 6.30, gdy policja dostała zgłoszenie o kierowcy Forda, który może być pijany. Mężczyzna zatrzymał auto na skrzyżowaniu ulicy Głębokiej i Sowińskiego w Lublinie i poszedł boso w kierunku ulicy Nadbystrzyckiej
"Zanim na miejsce dojechali policjanci, otrzymaliśmy drugie zgłoszenie – o kradzieży paliwa na pobliskiej stacji benzynowej" – pisze w komunikacie podkomisarz Kamil Karbowniczek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Wlał do wiaderka siedem litrów paliwa
Okazało się, że chodzi o tego samego mężczyznę bez butów. Najpierw wylał z wiaderka wodę przeznaczoną do mycia szyb, a następnie wlał do niego siedem litrów benzyny i - nie płacąc - ruszył z powrotem w kierunku auta. Wtedy został zatrzymany przez policjantów.
"Mężczyzną okazał się 33-letni mieszkaniec Lublina. Był nietrzeźwy, miał prawie dwa promile alkoholu w organizmie. Ponadto po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się, że ma od 2019 roku dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów" – zaznacza podkom. Karbowniczek.
Trafił do aresztu
33-latek usłyszał zarzuty jazdy w stanie nietrzeźwości oraz złamanie sądowego zakazu. Będzie odpowiadał w warunkach recydywy. Najbliższe trzy miesiące spędzi w tymczasowym areszcie.
Grozi mu do siedmiu i pół roku pozbawienia wolności. Musi się liczyć także z odpowiedzialnością za popełnione wykroczenia m.in.: jazdę na czerwonym świetle i kradzież paliwa.