Rakieta z F-35 uderzyła w dom. Koniec śledztwa

Dom został poważnie uszkodzony
Rozmowa z mieszkańcami domu w Wyrykach
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Rok po tym jak w Wyrkach-Woli rakieta uderzyła w dom, lubelska prokuratura zdecydowała o umorzeniu postępowania. Do uszkodzenia budynku doszło podczas operacji wojskowej związanej z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej.

Komunikat w tej sprawie pojawił się w czwartek na stronie Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Jak poinformował rzecznik prokuratury Marcin Kozak, śledztwo umorzono, bo stwierdzono "brak znamion przestępstwa ze względu na działanie wojska w granicach przysługujących uprawnień i obowiązków służbowych”.

Rakieta z F-35 uderzyła w dach budynku

Chodzi o wydarzenia z nocy z 9 na 10 września 2025 roku, kiedy w rejonie miejscowości Wyryki trzy bezzałogowe statki powietrzne naruszyły polską przestrzeń powietrzną.

Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych wydał rozkaz ich zniszczenia. Jak podał Kozak, w trakcie realizacji powyższych działań rakieta AIM-9X SIDEWINDER Block II (AIM-9X-2 Sidewinder) - wystrzelona przez pilota myśliwca F-35 - w sposób niezamierzony uderzyła w dach budynku mieszkalnego w miejscowości Wyryki-Wola.

Dom został poważnie uszkodzony
Dom został poważnie uszkodzony
Źródło zdjęcia: TVN24

- W rezultacie doszło do poważnego uszkodzenia tego budynku. W związku z opisywanym zdarzeniem uszkodzeniu uległy również budynek gospodarczy, budynki sąsiednie oraz dwa samochody osobowe - dodał rzecznik. Według ustaleń śledztwa na miejscu doszło do detonacji głowicy bojowej zawierającej materiał wybuchowy. Uszkodzone zostały budynki mieszkalne i gospodarcze należące do trzech rodzin, a także dwa samochody osobowe. Nikt nie odniósł obrażeń.

Dowódca i piloci działali zgodnie ze swoimi uprawnieniami

Kozak poinformował, że bezpośrednią przyczyną zniszczeń była "eksplozja głowicy bojowej wspomnianej rakiety po kontakcie z budynkiem", co wykazała analiza przeprowadzona przez Laboratorium Kryminalistycznego Żandarmerii Wojskowej. Natomiast dyżurny Dowódcy Obrony Powietrznej oraz dokumentacja dowodzenia potwierdziły, że strzał oddano na wyraźny rozkaz Dowódcy Operacyjnego RSZ, "wydany w ramach procedur taktycznych nakierowanych na ochronę skupisk ludzkich przed nadlatującymi dronami". Rzecznik poinformował, że pomimo formalnego wyczerpania znamion czynu zabronionego dotyczącego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu wielu osób, zachowanie nie stanowi przestępstwa, bo "zostało podjęte w granicach ustawowo przyznanych kompetencji". "Dowódca Operacyjny RSZ oraz piloci działali w ramach przyznanych im prawem uprawnień i obowiązków" - zaznaczył Kozak.

Chodzi o uprawnienia wynikające z ustawy o ochronie granicy państwowej oraz artykułów Konstytucji RP dotyczących ochrony niepodległości, nienaruszalności terytorium i bezpieczeństwa obywateli. "Działanie w granicach obowiązków służbowych stanowi tzw. pozakodeksowy kontratyp, który wyłącza bezprawność czynu" - tłumaczy rzecznik w komunikacie. Jak podkreślił, rozkazy o zestrzeleniu obiektów, które naruszały przestrzeń powietrzną, podjęto zgodnie z procedurami i "zasadą nadrzędności ochrony życia ludzkiego". Natomiast powstałe szkody materialne w postaci zniszczeń w Wyrykach-Woli stanowiły "nieunikniony, uboczny skutek dynamicznej reakcji na bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa".

Jak podsumował Kozak, zachowanie dowódców i żołnierzy nie stanowiło przestępstwa.

Naruszyli przestrzeń powietrzną Polski

W nocy z 9 na 10 września ub.r. doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, na terenie Polski spadło kilkanaście rosyjskich dronów, w niektórych przypadkach po zestrzeleniu przez lotnictwo NATO. Przez kolejne tygodnie wojsko i służby szukały dronów i ich szczątków - wiele z nich zostało znalezionych na terenie województwa lubelskiego, a także - w pojedynczych przypadkach - w województwach: świętokrzyskim, mazowieckim, łódzkim i warmińsko-mazurskim.

Rozmowa z mieszkańcami domu w Wyrykach
Źródło: TVN24

W marcu w miejscowości Krzywowierzba w gminie Wyryki (Lubelskie) jeden z mieszkańców odnalazł metalowe szczątki niezidentyfikowanego obiektu i zawiadomił policję. Jak informowała wtedy Żandarmeria Wojskowa, to prawdopodobnie szczątki sojuszniczej rakiety, użytej do zestrzelenia drona we wrześniu ubiegłego roku. Śledztwo w sprawie kilkunastu rosyjskich dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną prowadził wydział do spraw wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Źródło: PAP
Czytaj także: