W niedzielę o godzinie 14.40 strażacy dostali zgłoszenie o pożarze dwukondygnacyjnej hali magazynowej przy ul. Kasprowicza.
- Gdy przybyliśmy na miejsce pożar był już rozwinięty - mówił nam w niedzielę mł. kpt. Bartłomiej Pytka z Komendy Miejskiej PSP w Lublinie.
Zawalił się dach
- Cała hala ma wymiary 100 na 30 metrów. Należy do firmy produkującej części do obiektów latających. Udało się uratować fragment części biurowej budynku, spłonęła część magazynowa. Zawalił się jej dach - opowiadał strażak.
Na miejsce wysłano 20 zastępów straży pożarnej, czyli 60 strażaków. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
Akcja gaśnicza trwała około siedmiu godzin. Spłonęły elementy kompozytowe do budowy obiektów latających. Straty wstępnie oszacowano na około pięć milionów euro.
Wszczęli śledztwo
W poniedziałek policja informowała, że trwa ustalanie przyczyn pożaru, natomiast we wtorek Prokuratura Okręgowa w Lublinie zakomunikowała, że wszczęła śledztwo w kierunku sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach.
Rzecznik prokuratury Marcin Kozak zapowiedział, że prokuratura "zweryfikuje wszelkie możliwe przyczyny powstania i rozprzestrzeniania się ognia", przeanalizuje możliwość m.in. celowego podpalenia, powstania pożaru w wyniku awarii technicznej lub z przyczyn samoistnych.
- Na obecnym, wstępnym etapie śledztwa brak jest podstaw do kategorycznego potwierdzenia lub wykluczenia którejkolwiek z przyjętych wersji zdarzenia. Obalenie bądź potwierdzenie poszczególnych hipotez nastąpi w toku śledztwa między innymi po dokończeniu oględzin oraz wydaniu kompleksowej opinii przez biegłego z zakresu pożarnictwa – stwierdził Kozak.