Transport z tygrysami utknął na granicy, jeden nie przeżył. Prawomocne wyroki

Siedem tygrysów trafiło do zoo w Poznaniu
Sędzia Artur Ozimek: oskarżony Rinat V. był upoważniony do transportu i do opiekowania się zwierzętami
Źródło: TVN24
Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał wyrok pierwszej instancji w sprawie transportu 10 tygrysów, który w 2019 roku utknął na polsko-białoruskiej granicy w Koroszczynie (Lubelskie). W sprawie oskarżono pięć osób, między innymi organizatora transportu i kierowców.

Apelacje od wyroków sądu pierwszej instancji wniosła Prokuratura Okręgowa w Lublinie, obrońca Rinata V. oraz pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, którym w czasie procesu była Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva.

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy rozstrzygnięcie, które zapadło we wrześniu zeszłego roku przed Sądem Rejonowym w Białej Podlaskiej. - Sąd nie znalazł żadnych podstaw, aby je wzruszyć - powiedział sędzia Artur Ozimek w uzasadnieniu orzeczenia.

Siedem tygrysów trafiło do zoo w Poznaniu
Siedem tygrysów trafiło do zoo w Poznaniu
Źródło: tvn24

Organizator transportu uznany za winnego

Organizator transportu, obywatel Rosji Rinat V., został wtedy uznany za winnego i skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Ma też zapłacić pięć tysięcy złotych grzywny i 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz fundacji Viva!.

Włoscy kierowcy także zostali uznani za winnych. Sąd wymierzył im kary ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Mają zapłacić po cztery tysiące złotych grzywny i po osiem tysięcy złotych nawiązki na rzecz tej samej fundacji.

Sąd uniewinnił natomiast dwóch polskich lekarzy weterynarii.

Wyroki są już prawomocne.

Tygrysy czekały pięć dni na granicy z Białorusią
Tygrysy czekały pięć dni na granicy z Białorusią
Źródło: tvn24

W czasie podróży było za mało pokarmu

W ustnym uzasadnieniu sędzia Barbara Wójtowicz podkreślała we wrześniu, że oskarżeni obcokrajowcy ponoszą odpowiedzialność za to, w jakich warunkach były transportowane tygrysy.

- Warunki transportu nie były odpowiednie. Samochód nie posiadał homologacji, nie było lodówki koniecznej do przewożenia mięsa dla tygrysów, nie było ogrzewania. Ponadto w czasie podróży było za mało pokarmu. Przez niezapewnienie odpowiednej ilości karmy jeden z tygrysów w trakcie tego transportu padł - przypomniała we wrześniu sędzia.

Graniczny lekarz weterynarii Jarosław N. oraz pełniący funkcję urzędowego lekarza weterynarii Granicznego Inspektoratu Weterynarii w Koroszczynie Eugeniusz K. zostali uniewinnieni od zarzutu niedopełnienia obowiązków.

Sędzia uzasadniła, że w przypadku wywozu zwierząt egzotycznych z Unii Europejskiej graniczni lekarze weterynarii - zgodnie z przepisami - zobowiązani są do przeprowadzenia kontroli dobrostanu zwierząt. Oprócz kontroli dokumentacji, chodzi o zdolność zwierząt do dalszej podróży.

Tygrysy utknęły na polsko-białoruskiej granicy

Do opisywanych w akcie oskarżenia wydarzeń doszło pod koniec października 2019 roku, kiedy transport z dziesięcioma tygrysami był w drodze z Włoch do Rosji. Zwierzęta jechały do cyrku w Dagestanie - jednej z republik Federacji Rosyjskiej. Po dotarciu na przejście w Koroszczynie, białoruskie służby graniczne odmówiły wjazdu ciężarówki ze zwierzętami na Białoruś ze względu na brak wymaganych w tym kraju urzędowych certyfikatów weterynaryjnych wystawionych przez włoskie służby. Okazało się też, że kierowcy nie mieli aktualnych wiz. Transport został cofnięty.

Od 26 do 30 października tygrysy przebywały w samochodzie w terminalu w Koroszczynie, jedno zwierzę padło. Dziewięć tygrysów, które przeżyły transport, przewieziono do ogrodów zoologicznych w Poznaniu i Człuchowie, skąd pięć trafiło dalej do azylu w Hiszpanii, a następnie dwa z nich do schroniska dla zwierząt w Wielkiej Brytanii, a dwa kolejne do zoo we Włoszech.

Pięciu oskarżonych

Prokuratura Okręgowa w Lublinie oskarżyła w tej sprawie pięć osób. Głównym podejrzanym był 37-letni obywatel Rosji Rinat V., któremu śledczy przedstawili zarzut znęcania się nad dziesięcioma tygrysami w ten sposób, że zorganizował transport zwierząt w nieodpowiednich warunkach. "To jest w klatkach ograniczających ich swobodę, bez zapewnienia odpowiedniej ilości pokarmu oraz dostępu do wody, w sposób powodujący ich cierpienie i stres" - napisano w akcie oskarżenia.

Według śledczych również włoscy kierowcy Marco A. oraz Alessio D. znęcali się nad tygrysami. Jak wyjaśniono, będąc odpowiedzialnymi za nie w trakcie transportu nie zapewnili zwierzętom m.in. odpoczynku w trakcie długotrwałej podróży, odpowiedniej ilości właściwego pokarmu oraz dostępu do wody.

OGLĄDAJ: Reset konstytucyjny? Zgorzelski: jak nie ma Trybunału, to konstytucja jest zbiorem życzeń
Zgorzelski

Reset konstytucyjny? Zgorzelski: jak nie ma Trybunału, to konstytucja jest zbiorem życzeń

Zgorzelski
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Tomasz Mikulicz

Czytaj także: