Paweł Kozanecki został skazany za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie osoby. Sąd orzekł wobec niego karę 1,5 roku więzienia. Mężczyzna nie zgłosił się jednak do jej odbycia. Wydany został list gończy. Ostatecznie Kozanecki został po kilku dniach zatrzymany w Hrubieszowie (Lubelskie).
Śledczy badają teraz, czy ktoś świadomie pomagał mu unikać odpowiedzialności i ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości. Chodzi m.in. o zapewnienie schronienia lub inne formy wsparcia, które pozwoliły mu pozostać poza zasięgiem służb.
- Wszczęte jest postępowanie z artykułu 239 Kodeksu karnego i dotyczy poplecznictwa, czyli pomocy sprawcy przestępstwa w uniknięciu odpowiedzialności karnej - poinformowała nas Edyta Krystkowiak z policji w Hrubieszowie.
Na razie nie są ujawniane szczegóły sprawy. Wiadomo jedynie, że sprawdzany jest wątek ewentualnego wsparcia ze strony osób trzecich.
Pomoc w ukrywaniu się osoby skazanej wiąże się z odpowiedzialnością karną. Grozi za to kara więzienia od trzech miesięcy do pięciu lat.
Zginęły dwie kobiety. Kozanecki mówił o "trumnie na kółkach"
Paweł Kozanecki, znany jako adwokat od "trumny na kółkach", w marcu tego roku został skazany prawomocnym wyrokiem na półtora roku więzienia za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety.
Do śmiertelnego wypadku spowodowanego przez Pawła Kozaneckiego doszło we wrześniu 2021 r. na drodze Barczewo - Jeziorany. Według aktu oskarżenia Paweł Kozanecki, kierując Mercedesem, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas ruchu. Doprowadził do nieumyślnego wypadku drogowego - zderzenia z jadącym z naprzeciwka Audi 80. W rezultacie kierująca i pasażerka Audi zginęły na miejscu.
Niedługo po tragedii Kozanecki nagrał i opublikował w internecie film ze swoją wypowiedzią. Stwierdził w nim, że wypadek był konfrontacją bezpiecznego samochodu z "trumną na kółkach" i m.in. dlatego te kobiety zginęły. Wypowiedź zamieszczona na portalach społecznościowych zbulwersowała opinię publiczną.