- Do wypadku doszło we wrześniu 2023 roku na A1 w Sierosławiu niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego (Łódzkie).
- W samochodzie marki Kia zginęli rodzice i ich pięcioletni syn. Sebastian M. siedział za kierownicą bmw.
- Sebastian M. został sprowadzony 26 maja 2025 roku do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie wyjechał po wypadku.
- Proces Sebastiana M. toczy się od października 2025 r. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim.
Na kolejnej rozprawie w poniedziałek Sebastian M. odpowiadał na pytania prowadzącej sprawę sędzi Renaty Folkman, która kilka razy dopytywała oskarżonego, dlaczego po wypadku wyjechał z Polski i - jak powiedziała - nie wziął problemu „na klatę”.
- Giną ludzie, przecież jest jakaś gradacja - mówiła.
Oskarżony przyznał, że nie czuł się winny śmierci ofiar wypadku i wyjechał do Dubaju w celach biznesowych. Po trzech dniach został tam aresztowany. - Dwa miesiące byłem w więzieniu, potem przebywałem na wolności. Nie wróciłem do Polski, bo w Zjednoczonych Emiratach Arabskich byłem obarczony zakazem opuszczania kraju. Trwało postępowanie ekstradycyjne (do Polski - red.) - tłumaczył.
Dodał, że poprosił o ekstradycję do Niemiec, bo jest również obywatelem tego kraju. Tłumaczył to tym, że w Polsce w tym czasie trwała nagonka na niego oraz jego rodzinę. - Chciałem wrócić do Polski z możliwością odpowiadania przed sądem z wolnej stopy. Dwa razy odmówiono mi listu żelaznego - mówił.
Pełnomocnik rodziny ofiar wypadku, mec. Łukasz Kowalski żałował, że Sebastian M. nie skorzystał z możliwości wcześniejszego powrotu do kraju, bo - jak dodał - proces byłby już zakończony.
- Przecież można było zachować się inaczej. Wielokrotnie powtarzałem, żeby przyjechał do Polski i wyjaśnił wszystko podczas procesu. Dziś sąd zadał pytanie, dlaczego to wszystko było tak przewlekane. Przecież gdyby pan Sebastian udał się do jakiejkolwiek placówki w Dubaju lub złożył poprzez swoich pełnomocników stosowne oświadczenie, że chce dobrowolnie wrócić do Polski, to by wrócił. Nie było w interesie służb emirackich przetrzymywanie kogoś, kto chce dobrowolnie wrócić do swojego kraju. Ale tego chyba zabrakło - dodał.
Z kolei zdaniem prokuratury wyjazd Sebastiana M. do Dubaju był ucieczką do Dubaju przez Niemcy i Turcję przed odpowiedzialnością karną w Polsce.
Podważył opinię biegłego
Oskarżony złożył również dwa oświadczenia podważające działania biegłego w wydanej przez niego opinii w sprawie wypadku, w tym zawyżenia prędkości kierowanego przez niego BMW oraz prokuratury poprzez przekazywanie stronie Zjednoczonych Emiratów Arabskich nieprawdziwych informacji podczas zakończonej w zeszłym roku procedury ekstradycyjnej. Jak przekonywał, nieprawdą było m.in. twierdzenie, że uciekł z miejsca wypadku i nie wezwał służb ratunkowych.
Prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach podkreślił, że zaangażowany do sprawy biegły jest wysokiej klasy specjalistą i niekwestionowanym autorytetem w tym zakresie.
- Te zarzuty stanowią pewne tezy wyrwane z kontekstu i na ich podstawie budowana jest linia obrony. Oskarżony formułuje je już od jakiegoś czasu. Odnoszę się do nich na bieżąco na rozprawie, wskazując na pracę policji i prokuratury w postaci zabezpieczania śladów, zasięgania opinii, uzyskania dowodów, które w ocenie prokuratury wskazują na to, kto odpowiada za wypadek z września 2023 r. - zaznaczył.
"Próba wywrócenia wszystkiego do góry nogami"
Mec. Kowalski ocenił, że w ostatnim czasie zmieniła się postawa Sebastiana M.
- Najlepszą obroną jest atak i tak to można skomentować. To jest próba wywrócenia wszystkiego do góry nogami - powiedział.
Poinformował, że brakiem porozumienia zakończyły się mediacje obu stron i - jak dodał - rodziny ofiar żałują swojej wcześniejszej zgody na próbę porozumienia się z oskarżonym.
Sebastian M. zapowiedział, że złoży wyjaśnienia dotyczące wypadku w późniejszym terminie.
- Nie należy się dziwić oskarżonemu, że nie chciał składać wyjaśnień na początku procesu, kiedy nie byłyby one poparte żadnym materiałem dowodowym. Nietrudno zauważyć, jak oskarżony jest postrzegany przez opinię publiczną i jak jego słowa byłyby odebrane wcześniej - tłumaczyła obrończyni Sebastiana M. adw. Katarzyna Hebda.
Na poniedziałkowej rozprawie zeznawali też policjanci obecni na miejscu wypadku. Następne posiedzenie odbędzie się 10 lutego. W lutym zaplanowano w sumie pięć terminów.
***
Do śmiertelnego wypadku doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego. W zderzeniu zginęła trzyosobowa rodzina - rodzice i ich pięcioletni syn. Zanim prokuratura zdołała przesłuchać Sebastiana M., ten wyjechał za granicę. Został zatrzymany w Dubaju i wydany Polsce w maju br. Od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi kara do ośmiu lat więzienia.
Autorka/Autor: //tok
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Katarzyna Pasikowska-Poczopko TVN24