Nie mogą wejść do środka. Gasić pożar będą jeszcze kilka dni

Łódź

Aktualizacja:
Akcja trwa od piątkowego śwituTVN24 Łódź
wideo 2/3

Kilka dni ma potrwać dogaszanie pożaru hali w Wieruszowie (woj. łódzkie). W płomieniach stanął budynek, w którym składowane były płyty wiórowe. Hala ciągle grozi zawaleniem. Strażacy informują, że pracować będą tutaj jeszcze przez kilka kolejnych dni.

Zgłoszenie o płomieniach w hali przy ul. Bolesławskiej w Wieruszowie wpłynęło dotarło do strażaków około 5:20.

- Na miejscu z żywiołem walczyli strażacy z powiatu wieruszowskiego, sieradzkiego, wieluńskiego oraz z Ostrowa Wielkopolskiego. W pewnym momencie na miejscu były 22 zastępy straży - opowiada w rozmowie z tvn24.pl mł. bryg. Dariusz Górecki z wieruszowskiej straży pożarnej.

Strażacy wciąż nie mogą wejść do środka hali z powodu bardzo wysokiej temperatury.

- Chwilę po zdarzeniu temperatura w środku hali dochodziła do około 600-700 stopni. W tej temperaturze swoje właściwości traci stalowa konstrukcja hali. Obawialiśmy się, że konstrukcja się zawali - tłumaczy strażak.

Po godz. 15 temperatura w środku hali spadła do 300 stopni. Wciąż jednak konstrukcja jest na tyle niepewna, że akcja gaśnicza musi być prowadzona przez strażaków bez wchodzenia do środka budynku.

Żeby ułatwić pracę strażakom, została rozebrana jedna ze ścian hali.

Kilka dni akcji

Płonąca hala ma około 2,8 tys. metrów kwadratowych. Żywioł objął połowę konstrukcji. Pożar jest opanowany, ale nie zmienia to jednak faktu, że strażacy jeszcze długo będą na miejscu niezbędni.

- W nocy czuwać będą tutaj cztery zespoły strażaków. Dogaszanie ma skończyć się dopiero za dwa, trzy dni. Stosy płyt wiórowych trudno się rozpalają, ale kiedy już zapłoną, to bardzo trudno je ugasić - wyjaśnia mł. bryg. Dariusz Górecki.

W hali, w której doszło do pożaru zazwyczaj nie przebywają ludzie. Jak wyjaśniają strażacy, hala była używana przede wszystkim do składowania surowców przeznaczonych do utylizacji.

- Nie wiemy na razie, co albo kto spowodował pożar. Na te pytania będziemy szukać odpowiedzi po zakończeniu kluczowej części naszych działań - kończy mł. bryg. Dariusz Górecki.

Z nieoficjalnych informacji do których dotarła dziennikarka TVN24 wynika, że pożar mógł zostać wywołany przez awarię jednego z urządzeń technicznych.

Trwa akcja dogaszania pożarutugazeta.pl

Autor: bż//ec / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź, tugazeta.pl, Kontakt 24