Posłanka Platformy miała podsłuch. Założył go... kolega z jej partii

Łódź

TVN24 ŁódźPoseł Hanajczyk trafnie wskazała osobę, która może stać za podsłuchem

Do dwóch lat więzienia grozi działaczowi Platformy Obywatelskiej - Grzegorzowi T. Przyznał się do tego, że zainstalował w biurze poselskim Agnieszki Hanajczyk urządzenie do rejestrowania dźwięku i obrazu.

O "pluskwie" odnalezionej w aleksandrowskim biurze poseł Hanajczyk informowaliśmy na tvn24.pl w środę. Wtedy to śledztwo wszczęła zgierska prokuratura. Teraz już wiadomo, nie tylko podsłuchiwał, ale też podglądał posłankę - bo ukryte w jej biurze urządzenie rejestrowało również obraz.

- Do założenia urządzenia podsłuchowo-wizualnego przyznał się 36-letni mężczyzna. Zrobił to w celu uzyskania informacji, do których nie był uprawniony - informuje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Jak ustaliliśmy, chodzi o Grzegorza T., działacza Platformy Obywatelskiej. Z naszych informacji wynika, że od samego początku był jednym z głównych podejrzewanych o założenie podsłuchu.

- Podejrzany odmówił składania wyjaśnień w tej sprawie - kończy prokurator. Grzegorzowi T. grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo nawet do dwóch lat więzienia.

"Pluskwa" w biurze

Dziwne urządzenie znajdujące się w biurze posłanki zauważyła kobieta, z którą Hanajczyk rozmawiała w poniedziałek.

- Tematem rozmowy była organizacja charytatywnego "Balu Róży" - tłumaczyła Agnieszka Hanajczyk, zanim jeszcze śledczy dotarli do podejrzanego.

O znalezisku została poinformowana policja i prokuratura. Policyjni technicy po pojawieniu się na miejscu potwierdzili, że znalezione urządzenie faktycznie pozwalało na podsłuchiwanie rozmów w biurze.

Prokurator Kopania wyjaśnia, że po wszczęciu śledztwa dokonano dokładnego sprawdzenia, czy w biurze poselskim nie ma innych podsłuchów. Kiedy upewniono się, że pomieszczenie jest "czyste", dokładnie przeanalizowano znalezioną "pluskwę".

- Na urządzeniu udało zabezpieczyć się ślad biologiczny, który może należeć do sprawcy - tłumaczy Kopania.

Niezależnie od tego, że podejrzany przyznał się do winy, prokuratorzy ciągle gromadzą materiał dowodowy w sprawie.

Autor: bż / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź