Zabytkowy dwór w Nakielnicy otoczony do niedawna pięknymi starymi drzewami pochodzi z połowy XIX wieku. Do rejestru zabytków został wpisany w 1976 roku. Park okalający dworek - wcześniej, bo w 1967 roku. To urokliwe miejsce jest znane i lubiane przez mieszkańców nie tylko gminy Aleksandrów Łódzki, ale zatrzymują się tam też przyjezdni z innych części województwa łódzkiego. W ostatnich dniach miejsce zmieniło się jednak nie do poznania. Właściciele obiektu zaczęli wycinkę starych drzew, ale nie poinformowali o tym nikogo.
Urzędnicy na miejscu
Jako pierwsi na miejsce pojechali wysłannicy z Urzędu Miejskiego w Aleksandrowe Łódzkim. Przyznali w rozmowie z nami, że wycięto sporą część rosnących tam drzew, wśród nich ogromne topole. - Będziemy prowadzić swoje postępowanie z uwagi na to, że znaczna wycinka jest na gruntach rolnych. Ci państwo wstępnie, ale to naprawdę wstępnie, tłumaczyli się, że chcą przywrócić te grunty do użytkowania rolniczego, my to sprawdzamy teraz i weryfikujemy - usłyszeliśmy w Wydziale Ochrony Środowiska w Urzędzie Miejskim w Aleksandrowie Łódzkim. Urzędnicy poinformowali, że nikt o planowanej wycince drzew ich nie poinformował. Złożyli też doniesienie do prokuratury.
"Dokonano tutaj rzezi"
Nasz dziennikarz pojechał na miejsce i potwierdził, że wycięto kilkadziesiąt drzew. Niektóre leżały na ziemi nieopodal znajdującego się tam stawu. Wiele drzew zostało obciętych nieumiejętnie - te stojące wzdłuż drogi mają uszkodzone korony i korę, wyglądają tak, jakby zostały złamane, a nie ucięte. - Zaczęli to robić w ubiegły wtorek, 21 lipca. Wjechał tu facet maszyną i ciął te drzewa, nie patrzył na nic. Zacząłem to nagrywać, to wysiadł i zaczął mnie straszyć, kazał pousuwać filmiki i zdjęcia - opisuje świadek.
- Dokonano tutaj rzezi, niech pan zobaczy, ile tych drzew zostało ściętych, a te, które zostały, jak wyglądają? Jakby ktoś zapałki łamał. To jest tragedia, ci ludzie mówią, że oni mogli to zrobić, bo to ich - powiedziała poruszona kobieta. - Płakać mi się chce, jak to widzę, naprawdę. Boli mnie serce, próbowałam im tłumaczyć, nic to nie dało, jak grochem o ścianę cięli dalej te drzewa i nic sobie z tego nie robili. Niech ktoś tu przyjedzie i to zatrzyma, prosimy - mówiła kolejna mieszkanka. - Ale co my mamy zrobić? Położyć się tam? Przypiąć się do tych drzew? Dobrze pani wie, że to nic nie da - wykrzyczał zdenerwowany mężczyzna, który przysłuchiwał się naszej rozmowie.
Brama wjazdowa i furtka do obiektu były zamknięte. Na podwórku stał samochód, a w oddali traktor. Z budynku na chwilę tylko wyszła kobieta i przemknął mężczyzna. Próbowaliśmy z nimi porozmawiać.
- Nie udzielam żadnych informacji - odpowiedziała z oddali kobieta. Na prośbę, żeby podeszła pod bramę, weszła do budynku.
Według naszych informacji kobieta, która stała na schodach, przejęła w kwietniu tego roku zabytkowy dworek od 90-letnej matki, która nadal przebywa w obiekcie.
Wstrzymanie prac i zawiadomienie do prokuratury
Na miejsca przyjechała specjalnie Anna Michalak, wojewódzki konserwator zabytków w Łodzi. - Wstrzymujemy te prace, decyzja jest już podpisana. To wszystko jest zabytkiem i dworek, i te drzewa - powiedziała na miejscu Anna Michalak. Dodała, że aby przeprowadzić taką wycinkę, właściciel powinien wystąpić o pozwolenie. - Nie było takiego pozwolenia. My byśmy się zresztą na taki zakres prac nie zgodzili. Będę jeszcze zawiadamiać prokuraturę - przekazała konserwator zabytków.
Nasz dziennikarz wspólnie z Anną Michalak podszedł do bramy, ale i tym razem osoby będące na terenie posesji nie chciały rozmawiać. Właściciele później wpuścili konserwatorkę. Po kilkunastu minutach wróciła i przekazała, że byli zaskoczeni burzą, jaka powstała, i że będą się kontaktować z urzędem. - To nie zmienia faktu, że za prowadzenie prac bez zezwoleń, właścicielowi grozi kara administracyjna do pół miliona złotych - podsumowała wojewódzka konserwator zabytków.
- Prace tutaj zostały wstrzymane i teraz swoje czynności prowadzą policjanci na skutek mojego zawiadomienia z poniedziałku - przekazała Anna Michalak.
Aspirant sztabowy Joanna Drwal z Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu poinformowała, że w związku z wycinką drzew w zespole pałacowo-parkowym w Nakielnicy będzie prowadzone śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Zgierzu.