Początkowo mogło wydawać się, że 73-latka, która wynajęła hostel na czas przeprowadzki do innego lokalu, zmarła z powodów naturalnych. 25 marca obsługa odebrała telefon od 27-latki, która przekazała, że nie może dodzwonić się do babci i poprosiła o wejście do wynajętego przez nią pokoju. Właścicielka hostelu powierzyła to zadanie 70-letniej sprzątaczce. O godzinie 14 weszła ona do środka i niedługo potem wróciła z dramatyczną informacją, że w pokoju są zwłoki.
Na miejscu niedługo potem pojawili się policjanci i prokuratorzy. Funkcjonariusze dopytywali o to, gdzie znajdują się kamery monitoringu. 70-latka, która twierdziła, że znalazła zwłoki, przekazała, że w hostelu nie ma żadnych kamer. Nie było to prawdą, tak samo jak to, że 70-latka była zaskoczona tym, że jedna z klientek hostelu nie żyje.
Uduszenie
Specjaliści z zakresu medycyny sądowej przeprowadzili na zlecenie prokuratury sekcję zwłok 73-latki i stwierdzili, że kobieta padła ofiarą zabójstwa.
- Sekcja zwłok wykazała, iż 73-latka zmarła w wyniku uduszenia gwałtownego, spowodowanego uciskiem mechanicznym ręką ludzką bądź innym elementem ciała - przekazuje Paweł Jasiak z łódzkiej prokuratury.
W kontekście tych wiadomości policjanci dużo uważniej zaczęli przyglądać się wersji przedstawianej przez 70-letnią sprzątaczkę. Rola kobiety była tym bardziej tajemnicza, że okazało się, że kłamała twierdząc, że w hostelu nie ma kamer. Były, a jedna z nich była skierowana bezpośrednio na drzwi wejściowe pokoju, który wynajmowała 73-latka. Co wynika z zapisu monitoringu?
- 70-latka - wspomniana pracownica hostelu - jako jedyna przez kilka dni na zmianę wchodziła do pokoju pokrzywdzonej, bądź podsłuchiwała, co się w nim dzieje poprzez przykładanie ucha do drzwi. W czasie wizyt wnosiła do niego szklanki z nieustaloną substancją - relacjonuje prokurator Jasiak.
Bez śladów trucizny
W dniu, w którym zaalarmowane były służby - jak nagrały kamery - 70-latka dwukrotnie była w pokoju kobiety, zanim o godzinie 14 poinformowała o znalezieniu zwłok.
- W tym czasie, jak ustalili lekarze, zmarła nie żyła już od dwóch dób - dodaje prokurator Jasiak.
28 marca 2025 roku sprzątaczka została zatrzymana, a potem tymczasowo aresztowana przez sąd.
- W trakcie przesłuchania nie przyznała się do przedstawionych zarzutów. W toku śledztwa wykonywane były różne opinie, w tym badano pożywienie z pokoju pokrzywdzonej pod kątem znajdowania się w nim trucizny, która to nie została ujawniona - przekazuje Jasiak.
Ostatecznie 70-latka została oskarżona o zabójstwo, za które grozi jej dożywocie.
Autorka/Autor: bż/tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock