Po siłowym zatrzymaniu mężczyzny komendant przeprasza i zapowiada "wyciągnięcie konsekwencji"

TVN24 | Łódź

Aktualizacja:
Autor:
bż/gp
Źródło:
TVN24 Łódź/PAP
Strażnicy bardzo zdecydowali potraktowali mężczyznę na ulicy PiotrkowskiejTVN24 Łódź
wideo 2/2
TVN24 ŁódźStrażnicy bardzo zdecydowali potraktowali mężczyznę na ulicy Piotrkowskiej

Strażnicy miejscy w Łodzi - na czas pandemii - podlegają nie komendantowi, ale łódzkiemu wojewodzie. - Zamiast walczyć z pandemią, są oni wykorzystywani do celów politycznych - stwierdził komendant Zbigniew Kuleta. Odniósł się w ten sposób do faktu, że strażnicy zostali ustawieni między innymi przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości. Tam w sobotę bardzo zdecydowanie potraktowali młodego mężczyznę. Komendant zapowiedział, że wobec nich "zostaną wyciągnięte konsekwencje, ze zwolnieniem ze służby włącznie".

W sobotę łódzcy strażnicy miejscy zdecydowanie interweniowali w centrum miasta. Próbowali zatrzymać i siłą zaprowadzić do radiowozu młodego łodzianina.

- Mężczyzna uczestniczył w protestach, które odbywały się na ulicy Piotrkowskiej w związku z głośnym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Już po manifestacji podszedł do strażników i zwrócił im uwagę, że silnik samochodu jest włączony od dłuższego czasu, co jest niezgodne z przepisami - opowiada Piotr Borowski, reporter TVN24, który zajął się sprawą.

Powodem zatrzymania - według ustaleń dziennikarza - miał być fakt, że mężczyzna miał świadomie porysować karoserię radiowozu smyczą, na której trzymał w momencie zdarzenia swojego psa.

Na Facebooku pojawił się film autorstwa jednego z internautów, pokazujący część wydarzenia. Widać na nim, że młody mężczyzna był szarpany przez strażaków, którzy w pewnym momencie użyli gazu. Ostatecznie na miejsce została wezwana policja. Wtedy strażnicy zaniechali zatrzymania.

Ponad 16 tysięcy nowych zakażeń koronawirusem. Najwięcej od początku epidemii.

Oświadczenie komendanta łódzkich strażników miejskich27.10. | Strażnicy miejscy w Łodzi - na czas pandemii - podlegają nie komendantowi, ale łódzkiemu wojewodzie. - Zamiast walczyć z pandemią, są oni wykorzystywani do celów politycznych - stwierdził komendant Zbigniew Kuleta. Odniósł się w ten sposób do faktu, że strażnicy zostali ustawieni pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości. Tutaj w sobotę bardzo zdecydowanie funkcjonariusze potraktowali młodego mężczyznę. Straż Miejska w Łodzi

Do zwolnienia

Zdarzenia skomentował komendant straży miejskiej, Zbigniew Kuleta. Przeprosił on łodzian za zachowanie funkcjonariuszy.

"Jednocześnie informuję, że wobec strażników miejskich zostaną wyciągnięte konsekwencje, ze zwolnieniem ze służby włącznie" - przekazał Kuleta.

Wyjaśnił, że w związku z epidemią COVID 19 Straż Miejska trafiła pod nadzór wojewody łódzkiego.

"Z niepokojem obserwuję, że zlecane nam przez wojewodę zadania wykraczają poza działania związane z walką z epidemią" - napisał komendant SM. 

Zaznaczył, że nie zgadza się na to, żeby funkcjonariusze byli wykorzystywani do "działań o charakterze politycznym, do ochrony siedzib jakichkolwiek partii politycznych oraz do działań mających znamiona represji wobec mieszkańców miasta" - dodał.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

"Wojewoda nie kazał interweniować"

Do oświadczenia komendanta SM w Łodzi odniosła się rzeczniczka wojewody łódzkiego Dagmara Zalewska:

”Straż Miejska współdziała z policją tylko w zadaniach związanych ze zwalczaniem epidemii, jak na przykład kontrola kwarantanny" - powiedziała rzeczniczka.

Zapewnia, że wojewoda "absolutnie nie kazał” interweniować strażnikom wobec protestujących na Piotrkowskiej.

"Wszelkie próby zrzucenia odpowiedzialności za podjęte przez strażników działania mają charakter polityczny" - zakończyła Zalewska. 

***

Strażnicy miejscy przed łódzką siedzibą Prawa i Sprawiedliwości stoją do teraz. 

Do zdarzenia doszło pod łódzką siedzibą Prawa i Sprawiedliwości

Autor:bż/gp

Źródło: TVN24 Łódź/PAP

Źródło zdjęcia głównego: Nagranie świadka