Niemowlę ze złamaną ręką i nogą. Sąd nie zgodził się na areszt dla matki, prokuratura składa skargę
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi poinformował w środę, że śledczy odwołają się od decyzji sądu o niezastosowaniu tymczasowego aresztowania wobec 31-latki. Matka pięciomiesięcznego chłopca została zatrzymana w ubiegłym tygodniu. Usłyszała zarzut znęcania się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem.
- Po przeprowadzeniu szczegółowych badań medycznych oraz uzyskaniu opinii biegłego lekarza okazało się, że pięciomiesięczne niemowlę doznało poważnych obrażeń. U chłopca stwierdzono między innymi złamania kości ręki, złamanie kości udowej, a także liczne sińce oraz otarcia w okolicach barku - powiedział prokurator Paweł Jasiak, rzecznik prokuratury.
Zamiast aresztu dozór. Rzecznik sądu tłumaczy decyzję
Prokuratura złożyła wtedy wniosek o zastosowanie wobec podejrzanej środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Sąd zdecydował inaczej. - Zamiast tego orzekł stosowanie wobec podejrzanej środka w postaci dozoru policji z obowiązkiem stawiennictwa trzy razy w tygodniu w terenowej jednostce policji - powiedział sędzia Grzegorz Gała, rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi.
Wyjaśniając argumenty przemawiające za taką decyzją sądu sędzia Gała powiedział, że mówiąc o tymczasowym aresztowaniu należy pamiętać, że nie jest ono karą, a jedynie środkiem zapobiegawczym, który ma zapobiegać utrudnianiu postępowania karnego.
- Sąd w trakcie posiedzenia aresztowego nie ocenia samego czynu, a jedynie to, czy istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego. W tej sprawie sąd zwrócił uwagę na to, że przesłuchani zostali wszyscy świadkowie tego zdarzenia, a matka złożyła wyczerpujące wyjaśnienie na temat tego, co zaszło. W związku z tym nie istnieje ryzyko takiego utrudniania postępowania, które wymagałoby jej izolacji - powiedział sędzia Grzegorz Gała.
Kobieta twierdzi, że do urazów doszło podczas przebierania dziecka
Do zdarzenia doszło 26 sierpnia na Widzewie w Łodzi. Policjanci zatrzymali w szpitalu 31-letnia matkę 5-miesięcznego chłopca, który - według oceny lekarzy był obiektem przemocy. Według matki dziecko doznało urazów podczas przewijania, ale lekarz nie miał wątpliwości, że to skutek stosowania przemocy. W trakcie przesłuchania w prokuraturze kobieta przyznała się, że zdenerwowała się na synka w trakcie przebierania i dlatego wykręciła jego kończyny. Dodała, że bardzo żałuje swojego zachowania. Usłyszała zarzut znęcania się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi jej do 10 lat więzienia. Chłopczyk jest w szpitalu, a o jego przyszłości zdecyduje sąd rodzinny.