Miał zwrócić uwagę instruktorowi, że rozmawia przez telefon. Doszło do bójki. Nagranie

Dokładne okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja
Do zdarzenia doszło na osiedlu Retkinia w Łodzi. Sprawą zajmuje się policja
Źródło wideo: LDZ Zmotoryzowani Łodzianie
Źródło zdj. gł.: LDZ Zmotoryzowani Łodzianie
Policjanci z Łodzi wyjaśniają, czy instruktor nauki jazdy pobił mężczyznę, który zwrócił mu uwagę, że podczas jazdy rozmawiał przez telefon w obecności kursanta. Na nagraniu, które pojawiło się w sieci, widać, jak dwóch mężczyzn bije się między sobą. - Uderzył mnie kilka razy w twarz, mam rozciętą wargę i podbite oko - informuje nas jeden z kierujących. Z kolei właściciel szkoły przekazuje, że zajście wyglądało całkiem inaczej i to jego instruktor miał zostać obrażony. Potępił przy tym jazdę z telefonem w ręku i zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec swojego pracownika.

Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 18 przy ulicy Armii Krajowej na Osiedlu Retkinia w Łodzi. Serwis LDZ Zmotoryzowani Łodzianie opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym widać dwóch bijących się ze sobą mężczyzn. Jednym z nich miał być instruktor nauki jazdy jednej z łódzkich szkół. Na filmie widać, jak mężczyźni szarpią się i biją. Wszystkiemu przyglądał się młody mężczyzna, który jechał jako pasażer nauki jazdy.

Zwrócił uwagę, że rozmawia przez telefon

Dotarliśmy do kierowcy, który - jak relacjonuje - padł ofiarą agresji ze strony instruktora jazdy. Mężczyzna miał zwrócić mu uwagę, że jedzie wąską uliczką z telefonem w ręku. Instruktor - jak opisuje poszkodowany - miał mu odpowiedzieć, że "kursant do niego dzwoni, więc musi odebrać". - Powiedziałem mu, że jedzie z młodym człowiekiem, który siedział na fotelu pasażera i że ładny przykład daje. Wtedy zaczęła się pyskówka - przekazuje. I dokładnie opisuje, co zauważył i co stało się dalej: - Ten pan skręcał w lewo z uliczki osiedlowej, w jednej ręce telefon, drugą zmieniał biegi, kierownicy nie trzymał i prawie wjechał we mnie i zepchnął mnie prawie na śmietniki. Zaczęła się wymiana zdań, on wysiadł, ja też wysiadłem i zaczął mnie bić, uderzył mnie kilka razy w twarz. Mam rozciętą wargę i podbite oko - informuje nas kierowca.

Dokładne okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja
Dokładne okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja
Źródło zdjęcia: LDZ Zmotoryzowani Łodzianie

Mężczyzna poszedł ze swoją partnerką złożyć zawiadomienie na pobliski komisariat policji.

- Policjanci przyjęli zawiadomienie w sprawie rozmowy przez telefon i przyjęli z oskarżenia prywatnego drugie zawiadomienie dotyczące pobicia mnie - informuje mężczyzna. - Czekając już na komendzie, moja partnerka zadzwoniła pod numer, który widnieje na samochodzie auto szkoły i poinformowała prawdopodobnie właściciela, że taka sytuacja miała miejsce - podsumowuje.

Agresja nie wyniknęła z naszej strony

Właściciel auto szkoły w rozmowie z nami informuje, że instruktor przekazał mu inną wersję. - Agresja nie wyniknęła z naszej strony, tylko ze strony tego pana, który zaczął wyzywać naszego instruktora, nie będę mówił jak. Dusił go też, instruktor był na obdukcji w szpitalu - komentuje.

Przekazuje też, że jego pracownik przyznał się, iż rozmawiał w trakcie jazdy przez telefon.

- Na pewno nie powinien rozmawiać przez telefon i na pewno wyciągniemy konsekwencje. Poinformowałem go, że otrzyma naganę na piśmie. Natomiast są dwie strony medalu i ten pan może mówić coś innego i mój instruktor też mówi coś innego - informuje.

Sprawą zajmuje się policja

Jak informuje podkomisarz Kamila Sowińska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, sprawą zajmują się policjanci z III Komisariatu na Retkini. - Piątego maja funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie od 57-latka dotyczące naruszenia jego nietykalności przez nieznanego mężczyznę. Do zdarzenia miało dojść po godzinie 18 przy ulicy Armii Krajowej. Pokrzywdzony zwrócił uwagę kierującemu pojazdem marki Hyundai na wykroczenie, które popełnił - to jest korzystanie podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki w ręku. Nieznany mu mężczyzna zareagował agresją, wysiadł z auta i zaatakował 57-latka. Sprawcy za popełnione przestępstwo może grozić kara do roku pozbawienia wolności - przekazuje policjantka.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: