Jedna godzina i 98 wykroczeń. Policja nie nadąża z mandatami

Łódź

Jedna godzina, niemal 100 wykroczeńTVN24 Łódź
wideo 2/2

- To dziś chyba najczęściej łamany zakaz w Polsce - kręci głową taksówkarz, który dostał mandat za zignorowanie znaku zakazu skrętu w lewo na skrzyżowaniu w Łodzi. Przez godzinę nagrywaliśmy z ukrycia sytuację na skrzyżowaniu - zakaz, na naszych oczach, złamało dokładnie 98 kierowców.

Sytuację na skrzyżowaniu remontowanej alei Rydza-Śmigłego z ulicą Milionową w Łodzi obserwowaliśmy w poniedziałek od godziny 12 - czyli już po godzinach szczytu. Od poniedziałkowego ranka samochody jadące Rydza-Śmigłego na południe miasta mają zakaz skrętu w lewo.

Stosowny znak drogowcy umieścili w nocy. Tyle, że ten znak - jak mało który - jest powszechnie ignorowany przez kierowców. W ciągu godziny mimo zakazu w ulicę Milionową zjechało 98 kierowców - w tym auto nauki jazdy, samochód Poczty Polskiej i kilku firm dostawczych.

Gdyby wszyscy ci kierowcy zostali zatrzymani i ukarani maksymalnym mandatem przewidzianym w taryfikatorze, do budżetu państwa spłynęłoby 19,6 tys. złotych - bo za zignorowanie zakazu skrętu w lewo grozi do 200 złotych mandatu. Pieniądze te nie spłyną, bo chociaż na naszych oczach na miejsce przyjechał radiowóz (dokładnie o 12:28), to po prostu łamiących przepisy było zbyt wielu.

- Jak jednego złapiemy, to musimy wykonać z nim czynności. A w tym czasie mijają nas kolejne auta.

Nie nadążamy ich zatrzymywać - mówi w rozmowie z tvn24.pl jeden z funkcjonariuszy.

- Przyjechaliśmy, bo mieszkańcy się żalą - przekonuje drugi z funkcjonariuszy.

Bez taryfy ulgowej

Kiedy rozmawiamy z policjantami, na przyjęcie mandatu czeka już dwóch kierowców. Jeden dostał 150, a drugi 200 złotych kary.

- Wszyscy tu skręcają, a na nas trafiło. Skoro jest taki kocioł, to chyba jasne, że coś nie tak jest z oznakowaniem - denerwuje się taksówkarz.

Faktycznie, kolejne auta skręcały w Milionową, chociaż kierowcy wielu z nich musieli doskonale widzieć radiowóz na sygnale czekający w zatoczce.

- Pasy rozrysowane byle półprzezroczystą farbą, oznakowanie niechlujne. A w tym całym bałaganie jest policja, która oczywiście nie ma zamiaru pouczać, tylko wlepia mandaty. Typowe i żałosne - krzywi się drugi z kierowców.

"Oznakowanie od czapy"

Policjanci, którzy zatrzymywali kierowców, przekonywali, że łamiący przepisy jeżdżą na pamięć. Ale sami kierowcy mają inne zdanie.

- To jest oznakowane od czapy. Zakaz nie jest na skrzyżowaniu, tylko kilkadziesiąt metrów przed nim.

- To jest pułapka, byle nabić kasy z mandatów - ocenia Justyna, która ostatecznie mandatu uniknęła (bo policjanci byli zajęci karaniem innych).

Sprawdziliśmy. Faktycznie - zakazu skrętu w lewo na skrzyżowaniu nie ma. Znak B-21 jest podwieszony pod tablicą informującą o trwającym remoncie. Na samym skrzyżowaniu zakaz nie jest już powtórzony.

- Konia z rzędem temu, kto zrozumie, co na myśli mieli drogowcy. Ja skręciłem, bo nie wiedziałem od kiedy ten znak obowiązuje - wzrusza ramionami Hubert, pracujący w okolicznym biurowcu.

- Oznakowanie w miejscu zmian oczywiście będzie sprawdzone - przekonuje Tomasz Andrzejewski z Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi.

Znak zakazu wisi kilkadziesiąt metrów przed skrzyżowaniemTVN24 Łódź

Mówi, że zakaz skrętu z Rydza-Śmigłego w Milionową jest konieczny, bo z powodu prac budowlanych zmniejszyła się przestrzeń, którą ruch mógł się odbywać.

- Tak, jak zwykle w tych wypadkach, kierowcy muszą przyzwyczaić się do zmian - zaznacza Andrzejewski.

Autor: bż / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź