W łóżku zostawiła misia, a sama poszła zobaczyć bunkier. 8-latki szukało kilkunastu funkcjonariuszy

Bunkier. Linia obrony Księży Młyn-Oleśnik
Księży Młyn pod Bełchatowem (Łódzkie)
Źródło: Google Maps
W łóżku zostawiła misia, którego przykryła kołdrą, założyła ciepłe ubranie, wzięła plecak, latarkę i wyszła na poszukiwania bunkra z czasów II wojny światowej. Mowa o 8-latce z miejscowości Księży Młyn koło Bełchatowa (Łódzkie), która postawiła na nogi kilkunastu strażaków i policjantów. Dziewczynkę odnaleźli sąsiedzi.

Do zdarzenia doszło wieczorem 1 stycznia w miejscowości Księży Młyn koło Bełchatowa. Służby otrzymały informację o zniknięciu 8-letniej dziewczynki. Na miejsce udało się kilkunastu funkcjonariuszy, zarówno policji jak i straży pożarnej.

8-latka chciała zobaczyć bunkier

Jak informuje oficer prasowa policji w Bełchatowie, rodzice dziewczynki położyli ją do łóżka około godziny 20. 8-latka poczekała jednak, aż zasną, ubrała się ciepło, wzięła ze sobą latarkę i poszła szukać bunkra, o którym w ciągu dnia domownicy opowiadali. - O godzinie 21. 20 mama się obudziła i zorientowała się, że córki nie ma. W łóżku leżał miś, który był przykryty kołdrą. Wtedy powiadomiła wszystkie służby - opisała asp. Marta Bajor. W poszukiwania dziewczynki zaangażowało się dziewięć zastępów strażaków i 27 policjantów. - Ostatecznie dziewczynka nie dotarła do bunkra. Odnaleźli ją sąsiedzi. 8-latka zaczęła się chować, kiedy zauważyła, że jeżdżą wozy strażackie i radiowozy - po prostu się przestraszyła. Nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego wybrała sobie taką porę na zwiedzanie obiektu. Została przekazana pod opiekę lekarzy z karetki, którą wezwano na miejsce. Nie wymagała hospitalizacji - podsumowała oficer prasowa bełchatowskiej policji.

Czytaj także: