Walczył o pomoc przez wiele dni, zmarł w ciągu "dramatycznej godziny". Rodzina żałobę spędza w izolacji

TVN24 | Łódź

Autor:
Dariusz Kubik TVN24, mjz
Źródło:
TVN24
Siostra zmarłego Piotra: przeżywamy ten dramat zamknięci w odosobnieniuTVN24
wideo 2/38
TVN24Siostra zmarłego Piotra: przeżywamy ten dramat zamknięci w odosobnieniu

- Każdemu z nas trudno jest sobie wyobrazić, jak to jest być zamkniętym na kilku metrach kwadratowych, gdzie przebywają trzy osoby, które przeżywają żałobę - mówi w rozmowie z reporterem TVN24 pani Anna, siostra zmarłego Piotra, który miał objawy świadczące o zakażeniu koronawirusem. Mimo to, w oficjalnych statystykach nie odnotowano takiej przyczyny zgonu. Wirus został potwierdzony u żony zmarłego i jego dwóch synów.

KORONAWIRUS W POLSCE. RAPORT TVN24.PL

OGLĄDAJ REPORTAŻ W TVN24 GO >>>

45-letni Piotr zmarł 22 marca w szpitalu zakaźnym w Zgierzu. Wcześniej wykazywał objawy świadczące o zakażeniu koronawirusem. Jednak jego śmierci nie odnotowano w oficjalnych rządowych statystykach zgonów na koronawirusa, chociaż lekarze jako przyczynę zgonu podali "chorobę zakaźną". Najbliższa rodzina Piotra przez niemal dziesięć dni walczyła o to, aby zapewnić mu właściwą opiekę medyczną i zaradzić pogarszającemu się stanowi zdrowia.

Był leczony na anginę, zmarł na COVID-19?TVN24 Łódź

Dodatkowo okazało się, że żona i synowie Piotra są zakażeni koronawirusem. Trafili do izolacji w niewielkiej sali szpitalnej w szpitalu im. Biegańskiego w Łodzi.

CZYTAJ WIĘCEJ O ŚMIERCI 45-LETNIEGO PIOTRA>>>

"Przeżywamy ten dramat zamknięci w odosobnieniu"

Sekwencję zdarzeń w rozmowie z reporterem TVN24 Dariuszem Kubikiem przedstawiła siostra zmarłego, Anna. Całą rozmowę można obejrzeć w TVN24 GO.

- Obyśmy nie zachorowali, bo proces pomocy może wyglądać nieciekawie - mówi pani Anna pytana, jakie wnioski wyciąga z historii zmarłego brata. - Mam tylko nadzieję, że moja bratowa i jej dzieci są tam ( w szpitalnej izolacji - red.) dobrze zaopiekowani. Mamy na szczęście kontakt telefoniczny, bo gdyby nie to, to pewnie nawet byśmy nie mogli uzyskać żadnych informacji na temat ich stanu zdrowia - dodaje.

- Przeżywamy ten dramat zamknięci w odosobnieniu, nie możemy sobie nawzajem pomóc. Ja nie mogę pomóc mojej mamie, mojej bratowej, dzieciom brata, wszyscy przeżywamy to w izolacji - przyznaje pani Anna.

Siostra zmarłego Piotra: przeżywamy ten dramat zamknięci w odosobnieniuTVN24

- Każdemu z nas trudno jest sobie wyobrazić, jak to jest być zamkniętym na kilku metrach kwadratowych, gdzie przebywają trzy osoby, które przeżywają żałobę. Nie są w stanie ani wyjść, ani spotkać się z nikim bliskim. Jeśli chodzi o psychikę, to jest sytuacja nie do wyobrażenia - mówi dalej siostra zmarłego. - Zastanawiają się na przykład nad tym, jak mój bratanek ma zdać egzamin ośmioklasisty w tym całym dramacie, w tej całej żałobie, jak on ma się uczyć, jak on ma przystąpić do egzaminu, będąc zamkniętym w szpitalu na najbliższe tygodnie, czy będąc później w domu na kwarantannie, bo to jeszcze też ich najprawdopodobniej czeka - opisuje sytuację przebywającej na izolacji najbliższej rodziny zmarłego.

"Ona nie jest w stanie przekazać nikomu żadnej kartki, bo może przekazać również wirusa"

- (Bratowa i bratankowie - red.) zastanawiają się też, jak na przykład mają złożyć dokumenty do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych po jakieś świadczenia, zapomogi, renty rodzinne w momencie kiedy moja bratowa nie jest w stanie wyjść i wypełnić żadnych dokumentów. Zadzwoniła do ZUS-u, opowiedziała o całej tej sytuacji i uzyskała informację, że musi stawić się osobiście lub przekazać komuś swoje pełnomocnictwo. Ona nie jest w stanie przekazać nikomu żadnej kartki, bo może przekazać również wirusa - mówi dalej pani Anna. Jak stwierdza, "wychodzi na to, że jest bardzo wiele aspektów, gdzie nie jesteśmy przygotowani na to, jak postępować i jakie powinny być procedury w tak trudnym czasie".

Po kilku godzinach żona dostała telefon ze szpitala z informacją, że Piotr zmarł03.04. | Była 3:25 w nocy, kiedy Piotr zrobił selfie. Leżał pod tlenem w szpitalu zakaźnym w Zgierzu (woj. łódzkie). Zdjęcie wysłał żonie, żeby wiedziała, że po kilku dniach rozpaczliwych starań wreszcie jest pod fachową opieką. Po kilku godzinach żona dostała telefon ze szpitala z informacją, że Piotr zmarł. Rodzina najpewniej nigdy nie dowie się, czy to przez koronawiusa. Oni też są zakażeni.TVN24 Łódź

Pani Anna podkreśla, że całej rodzinie bardzo zależy na tym, aby poznać przyczynę śmierci Piotra. - Myślę, że każdy z nas ma prawo do informacji o osobach bliskich, zwłaszcza w takiej sytuacji - dodaje.

Poszczególne placówki medyczne, które zajmowały się 45-latkiem, nie udzielają odpowiedzi na pytania o szczegóły sprawy i mówią, że w ten sposób chronią "dane wrażliwe swoich pacjentów". Komentarza nie udziela także sanepid.

Infolinia działa całodobowo

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ Z PANIĄ ANNĄ W TVN24 GO >>>

Autor:Dariusz Kubik TVN24, mjz

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Raporty: