Odwiedza ich 250 tysięcy osób, teraz nie ma nikogo. Bali się bankructwa, ale "zalały nas oferty pomocy"

TVN24 | Łódź

Autor:
bż/gp
Źródło:
TVN24 Łódź
Ogród w Borysewie potrzebuje pomocy (materiał z 24 marca)Fakty TVN
wideo 2/4
Fakty TVNOgród w Borysewie potrzebuje pomocy (materiał z 24 marca)

Jeszcze niedawno bardzo bali się bankructwa. Prywatne zoo w Borysewie pod Poddębicami (woj. łódzkie) jest zamknięte z powodu pandemii. Ogród nie łapie się na rządową pomoc. Po nagłośnieniu sprawy przez Fakty TVN, zoo zostało zalane ofertami pomocy.

KORONAWIRUS W POLSCE. RAPORT TVN24.PL

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

To jeden z największych prywatnych ogrodów zoologicznych w Polsce. Zobaczyć tu można ponad 600 zwierząt z pięciu kontynentów - w tym bardzo rzadkie białe lwy i tygrysy (to tutaj mieszka 15 proc. ich światowej populacji). Zoo w Borysewie, w przeciwieństwie do wielu miejskich ogrodów zoologicznych, musi zarabiać, żeby nie zniknąć z rynku. - Nie łapiemy się na rządową pomoc, bo pracujemy sezonowo. Przez pandemię nie ma zwiedzających, więc nic nie zarabiamy - opowiadał w Faktach TVN Andrzej Pabich, prezes ogrodu. Na utrzymanie zoo miesięcznie potrzeba około 600 tysięcy złotych. Prezes ogrodu mówi, że już wprowadził drastyczne cięcia. Ale bez chociaż połowy tej kwoty przetrwać się po prostu nie uda.

Po nagłośnieniu sprawy przez Fakty TVN, najgorszy scenariusz na szczęście jest coraz mniej prawdopodobny. Po wtorkowej emisji materiału zgłosiło się tylu pomagających, że nie wytrzymały serwery, na których działa strona internetowa zoo. - Z żoną niemal do rana odbieraliśmy telefony od ludzi, którym zależy na naszym przetrwaniu - opowiada Pabich. W ramach zbiórki do zoo wpłynęło już ponad 90 tysięcy złotych - Oprócz tego, ponad 100 tysięcy zarobiliśmy na biletach, które będzie można zrealizować, kiedy już skończy się dramat pandemii - podkreśla Andrzej Pabich.

Nie ma pauzy

Rocznie zoo w Borysewie odwiedza około 250 tysięcy osób, głównie dzieci. - W czasie sezonu zbieramy pieniądze, żeby móc przetrwać zimę, kiedy nie ma klientów. W tym roku będzie o to bardzo trudno - mówi Andrzej Pabich. Dodaje, że działalność ogrodu latami sprawiała, że okoliczny biznes, między innymi hotele i przedsiębiorstwa oferujące usługi mogły rozkwitnąć. - Serce rośnie, bo to wszystko teraz do nas wraca. Jedna z firm już zapowiedziała, że będzie dostarczać nam mięso dla zwierząt. Inna proponuje dostawy paszy. Cudownie, że w obliczu problemów potrafimy jednak się zjednoczyć - dodaje Pabich w rozmowie z tvn24.pl.

Infolinia NFZ dotycząca koronawirusaKancelaria Prezesa Rady Ministrów

Autor:bż/gp

Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź