Łódź

Miały być wszędzie, ale sądy się "nie wyrobiły". Gdzie brakuje pokojów przesłuchań dzieci?

Łódź

Jak wyglądają pokoje przesłuchań?
TVN24 ŁódźPokoje przesłuchań są obowiązkowe, ale nie wszystkie sądy mają do nich dostęp

Najpierw kilkadziesiąt kilometrów jazdy, dopiero potem przesłuchanie. Tak wygląda sytuacja w ponad 20 polskich miastach. Od końca lipca ministerstwo sprawiedliwości wymaga, żeby dzieci były przesłuchiwane tylko i wyłącznie w specjalnie przygotowanych pokojach, ale nie wszędzie udało się je zorganizować.

Gosia z Łodzi (imię zmienione) nie miała nawet 16 lat, kiedy została zgwałcona przez kilku mężczyzn. Kiedy na sali rozpraw opowiadała o tym, co działo się podczas wielu godzin jej tragedii, oskarżeni śmiali się i rzucali niewybrednymi komentarzami.

- Nie zawsze można przewidzieć reakcję oskarżonych. Nałożyłem surowe kary porządkowe, ale ta dziewczyna przeżyła dramat. Po raz kolejny - kręci głową Paweł Urbaniak, wizytator ds. karnych Sądu Okręgowego w Łodzi.

Nigdy więcej

Przyznaje, że to była jedna z najtrudniejszych sytuacji w jego przeszło dwudziestoletniej pracy zawodowej. Do podobnej już nigdy nie powinno dojść - od 27 lipca obowiązuje znowelizowany Kodeks Postępowania Karnego, który nie pozwala na przesłuchiwanie nieletnich świadków i poszkodowanych w innym miejscu, niż w specjalnie przygotowanej sali.

- Wcześniej decyzja o miejscu przesłuchania należała do sądu. Od 27 lipca każdy małoletni świadek jest chroniony - podkreśla Jolanta Zmarzlik z fundacji "Dzieci Niczyje".

To właśnie ta fundacja była głównym inicjatorem zmian w prawie i wspólnie z ministerstwem sprawiedliwości certyfikuje tzw. przyjazne pokoje przesłuchań. Dziecko ma czuć się w nim bezpieczne i - w miarę możliwości - swobodnie.

Jak przyjazny pokój?

Rozporządzenie resortu sprawiedliwości z 18 grudnia 2013 roku wymaga, żeby każdy polski sąd miał do dyspozycji pokój do przesłuchiwania dzieci. Pomieszczenie nie musi być koniecznie w gmachu sądu, może być do dyspozycji sędziego w pobliskiej instytucji - na przykład komendzie policji, ośrodku interwencji kryzysowej, centrum pomocy rodzinie etc.

W pomieszczeniu musi być kamera, którą można sterować z pomieszczenia schowanego za lustrem fenickim. Muszą też być czułe mikrofony, które zarejestrują nawet wyszeptywane przez dziecko słowa. Nagrania są ważne, bo będą stanowiły materiał dowodowy, którego nie można już powtórzyć.

Art. 185d. § 1. Przesłuchania w trybie określonym w art. 185a-185c przeprowadza się w odpowiednio przystosowanych pomieszczeniach w siedzibie sądu lub poza jego siedzibą. § 2. Minister Sprawiedliwości określi, w drodze rozporządzenia, sposób przygotowania przesłuchania w trybie, o którym mowa w § 1, oraz warunki, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia przeznaczone do przeprowadzania takich przesłuchań, w tym ich wyposażenie techniczne, mając na względzie konieczność zapewnienia swobody wypowiedzi i poczucia bezpieczeństwa osób przesłuchiwanych. Treść znowelizowanego KPK

- Pomieszczenie ma przypominać pokój mieszkalny, a nie pomieszczenie sądowe. Chodzi o to, żeby nie potęgować stresu dziecka - mówi Jolanta Zmarzlik.

"Wycieczka" na przesłuchanie

"Przyjaznych pokojów" jest w Polsce ponad 300.

- Niestety, wciąż są miasta, gdzie nie ma ani jednego miejsca, gdzie można by było przesłuchać dziecko - informuje Andrzej Augustyniak z zespołu ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie w resorcie sprawiedliwości.

Tak jest w ponad 20 miejscowościach w całym kraju, m.in. w Łasku, Oławie, Kamiennej Górze, Lubaniu czy Świeciu. Co robią tamtejsi sędziowie, którzy muszą przesłuchać dziecko? Zlecają przewiezienie go do innego miasta.

- Przewożą do innej placówki, nierzadko oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów. Używany do tego jest najczęściej samochód służbowy sądu. Wygląda on jak zwykły pojazd cywilny. Nie ma w nim krat czy kogutów na dachu – uspokaja Paweł Urbaniak.

Czy takie "wycieczki" mogą negatywnie odbić się na psychice dziecka? Psychologowie twierdzą, że to kwestia mocno indywidualna. Psycholog Anna Miżowska mówi jednak, że lepiej dziecko przewieźć kilkadziesiąt kilometrów, niż przesłuchiwać "byle gdzie".

18 miesięcy na przygotowania, zero funduszy

W resorcie sprawiedliwości słyszymy, że sądy miały 18 miesięcy na przystosowanie się do nowych przepisów. Dlaczego więc niektóre się nie „wyrobiły”?

- Zmianom Kodeksu Postępowania Karnego, w których zawarte zostały regulacje dotyczące pokojów przesłuchań nie towarzyszyło zapewnienie finansowania ich z budżetu – mówi Andrzej Augustyniak.

Sądy musiały więc szukać środków na własną rękę, na przykład w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego.

- Na szczęście, sytuacja wygląda coraz lepiej. Jeszcze miesiąc temu ponad 60 miast nie miało odpowiedniego zaplecza do prowadzenia czynności z dziećmi. Teraz jest ich trzy razy mniej - wylicza Andrzej Augustyniak.

- To dobra wiadomość, bo bez dobrego otoczenia dziecko może się nie otworzyć. A to konieczne, żeby wydobyć trudne, często traumatyczne wspomnienia - mówi Anna Miżowska, biegły psycholog sądowy.

Nasza rozmówczyni jest jedną z trzech osób (obok przesłuchiwanego dziecka i sędziego), która wchodzi do pokoju przesłuchań. To ona decyduje, czy dziecko jest w stanie bez szwanku dla swojej psychiki opowiedzieć o danej sprawie. I na ile jest wiarygodne.

- Dziecko rozgadane rzadko kiedy kłamie. Zazwyczaj nie jest w stanie na bieżąco tworzyć historii i ją opowiadać. Niepokojącym sygnałem jest natomiast małomówność. Dzieci rzadko kiedy wprowadzają sędziego w błąd. Częściej starają się przemilczeć istotne dla sprawy rzeczy - tłumaczy.

Zabawki? Tylko w kącie

Odwiedziliśmy sąd rejonowy dla Łodzi Śródmieścia, gdzie znajduje się jeden z certyfikowanych "przyjaznych pokojów". Tak naprawdę to dwa pomieszczenia. W jednym swoje zeznania składa dziecko. W drugim znajdują się adwokaci podejrzanych i prokuratorzy, którzy za pomocą interkomu komunikują się z sędzią.

- Podczas przesłuchania sędzia ma w uchu słuchawkę i to on w imieniu stron przepytuje dziecko - mówi nam Paweł Urbaniak z łódzkiego sądu.

Dziecko ma do dyspozycji kredki, dzięki którym może narysować to czego nie umie albo nie chce powiedzieć. W kącie schowany jest telewizor - do wyświetlania np. nagrań zabezpieczonych w czasie śledztwa. Obok, za drzwiami schowane są zabawki.

- Nie eksponujemy ich, żeby nie rozpraszać dziecka. Są tam jednak, żeby dziecko mogło się nimi bawić w razie potrzeby - informuje Jolanta Zmarzlik z fundacji "Dzieci Niczyje".

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: bż / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź

Pozostałe wiadomości