Firma zatrudniająca ratowników w kutnowskim aquaparku: zawiesimy podejrzanych pracowników

Łódź

TVN24 ŁódźRatownicy pracowali z "lewymi" dokumentami

- Nie wiemy, którzy nasi pracownicy mieli kupić uprawnienia - mówi tvn24.pl przedstawiciel firmy zatrudniającej ratowników na kutnowskim aquaparku i zapewnia, że zwróciła się już ona do prokuratury o listę ratowników z zarzutami. Firma zapewnia, że zawiesi w obowiązkach tych, którzy wciąż pracują i sprawdzi kompetencje pozostałych.

MultiGrupa, firma z Kątów Wrocławskich, odpowiada od połowy 2013 roku za zatrudnianie i pracę ratowników ratunkowych m.in. w kutnowskim aquaparku. Jak poinformowaliśmy w czwartek na tvn24.pl, w obiekcie zatrudniane były osoby na podstawie "lewych" dokumentów zaświadczających odbycie kursów i egzaminów na ratownika. Zarzuty usłyszało łącznie 10 osób - Eugeniusz W., który miał "sprzedawać" dokumenty i 9 ratowników. Jak informują śledczy, dwie osoby wciąż pracują jako ratownicy w kutnowskim parku wodnym.

- Niestety, nie wiemy, którzy pracownicy usłyszeli zarzuty. Wystąpiliśmy już do prokuratury o udostępnienie ich listy. Na jej podstawie będziemy podejmować dalsze kroki - zdradza tvn24.pl Tomasz Jarocki z firmy MultiGrupa.

Sprawdzą ratowników?

Te "dalsze kroki" to - jak uzupełnia Jarocki - przede wszystkim zawieszenie w pełnieniu obowiązków do czasów zakończenia śledztwa i ewentualnego procesu sądowego.

- Niezależnie od tych kroków będziemy chcieli zweryfikować kompetencje wszystkich zatrudnianych przez nas ratowników w Kutnie - dodaje Jarocki.

W tym celu firma chce przeprowadzić specjalne ćwiczenia, w ramach których sprawdzane będą umiejętności ratowników. Pierwsze testy miały odbyć się już w piątek, ale nie zgodził się na to dyrektor kutnowskiego aquaparku Paweł Ślęzak.

- Zanim zaczniemy weryfikować umiejętności ratowników, chcemy dowiedzieć się, którzy pracownicy mogli dopuścić się przestępstwa - wyjaśnia Ślęzak.

Afera w aquaparku

Prokuratorzy w Kutnie ustalili, że dokumenty uprawniające do pracy w charakterze ratownika wypisywał za opłatą Eugeniusz W., szef kutnowskiego WOPR. Mężczyzna za jeden wpis brał od 500 do 700 złotych - do podjęcia pracy trzeba było zdobyć łącznie dwa podpisy - na młodszego ratownika i ratownika. Eugeniusz W. przyznał się do winy, grozi mi do 8 lat więzienia. Mężczyzna pracował też jako ratownik w kutnowskim parku wodnym. Po naszej publikacji został zwolniony z pracy.

Ratownicy, którzy korzystali z dokumentów, w których poświadczono nieprawdę mogą trafić za kratki na dwa lata. Jedna z ratowniczek, po tym jak pomyślnie zakończyła rekrutację na ratownika, zapisała się na kurs... pływania. Na tej podstawie śledczy uznali, że najpewniej w ogóle nie umiała pływać.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem, pokazać go w niekonwencjonalny sposób - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: bż/b/kwoj / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź