Autostradą A4 pod prąd. "A pewnie, co będzie w korku stał!"

TVN24

TVN24 ŁódźA4 pod prąd. "Znudziło mu się w korku"

Na autostradzie zrobił się korek, więc kierowca najprawdopodobniej nawrócił i jechał pod prąd - do najbliższego zjazdu. - Zaj.... kierowca! A co będzie stał - kpi nasz widz, który nagrał telefonem nieodpowiedzialnego kierowcę. - To balansowanie na krawędzi tragedii - podkreśla policja.

W poniedziałek rano na autostradzie A4 w pobliżu Gliwic utworzył się kilkukilometrowy korek. Wszystko przez wypadek dwóch ciężarówek, o którym informowaliśmy wczoraj na stronie Kontaktu24.

- Widocznie komuś znudziło się czekanie i postanowił zawrócić na autostradzie - mówi tvn24.pl nasz widz, który przesłał do redakcji film, na którym widać samochód jadący autostradą A4 pod prąd.

Kierowca jechał w złym kierunku lewym, "szybkim" pasem.

- To skrajna nieodpowiedzialność. Ten człowiek ryzykował nie tylko swoim życiem, ale też innych użytkowników ruchu - kręci głową z niedowierzaniem asp. Marzanna Boratyńska z łódzkiej drogówki.

Jazda pod prąd w ocenie policji to ewidentne zagrożenie w ruchu drogowym, za które może grozić mandat w wysokości do 500 zł oraz 6 punktów karnych.

"Myślałem, że nikt nie jest tak głupi"

Autor filmu przyznaje, że w pewnym momencie zaczął podejrzewać, że zarządca autostrady zgodził się na jazdę samochodów pod prąd.

- Pomyślałem, że nikt nie jest na tyle głupi, żeby tak ryzykować. Zwłaszcza, że chwilę po tym, jak skończyłem nagrywać w podobny sposób pojechał osobowy bus - przyznaje.

GDDKiA: nie godziliśmy się na niebezpieczne manewry

- Staraliśmy się walczyć z korkami, ale nasze działania sprowadziły się do podniesienia szlabanów na bramkach, żeby usprawnić ruch. Nikt nie miał zgody na takie niebezpieczne manewry - zapewnia Marek Prusak z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach.

Pracownicy GDDKiA w 2012 roku opublikowali kompilację filmów z kierowcami, którzy wjeżdżali na A2 pod prąd. Widać też było samochody, które nawracały na autostradzie a nawet jeździły tyłem.

- Mieliśmy na tyle dużo takich incydentów, że postanowiliśmy sprawę nagłośnić. Wszystko to działo się mimo prawidłowego oznakowania - zaznacza Maciej Zalewski, rzecznik GDDKiA w Łodzi.

Pomysł zarządcy autostrady był trafiony. Liczba podobnych incydentów znacznie się zmniejszyła. - Dzisiaj takie przypadki zdarzają się rzadko. Najczęściej za kierownicą siedzą wtedy zagraniczni kierowcy - dodaje Zalewski.

Zobacz, co robią kierowcy na autostradach
TVN24 Łódź

Autor: bż/i / Źródło: TVN24 Łódź