Strategia czy "zwykłe draństwo"? Nazywa się jak burmistrz, "oddał" mandat radnego przyjacielowi

Łódź

Dwaj kandydaci, jedno nazwiskoFakty TVN
wideo 2/2

Jacek Lipiński w Aleksandrowie Łódzkim znany jest jako burmistrz. Ale głośno ostatnio o innym Jacku Lipińskim - który też wystartował w wyborach samorządowych, ale z innego okręgu niż znany samorządowiec. Zgarnął tyle głosów, że znalazł się w radzie. A teraz zrzekł się mandatu na rzecz "przyjaciela", który w wyborach przepadł.

- To zwykłe draństwo. Dowód na to, że mój rywal polityczny cynicznie oszukał wyborców i podstępem wślizgnął się do rady - komentuje Jacek Lipiński, burmistrz. Liczby mówią, że cieszy się niemałym zaufaniem - zgarnął 65 procent głosów i w cuglach wygrał wybory na kolejną, piątą już kadencję.

To zaufanie i popularność wykorzystał - jak ocenia burmistrz - Adam Ruda-Różniakowski. To przedsiębiorca i właściciel lokalnego portalu, na którym nie brakuje treści nieprzychylnych obecnej władzy.

Ruda-Różniakowski wystartował w wyborach na radnego ze swojej listy KWW "Lubię Aleksandrów". Ale to nie on ją otwierał, tylko... Jacek Lipiński. Inny Jacek Lipiński, który nie jest burmistrzem, tylko właścicielem stajni pod miastem. A prywatnie - przyjacielem Ruda-Różniakowskiego.

Jacek Lipiński (ten, który nie jest burmistrzem) zdobył 503 głosy. Czyli poparło go ponad 10 proc. głosujących. To piąty najlepszy wynik wśród nowo wybranych radnych.

Burmistrz jest pewien, że kandydat odniósł sukces tylko dzięki temu, że ma jego nazwisko.

- Mówimy tutaj o świadomym działaniu, które miało wprowadzić innych w błąd. Wszystko było obliczone na polityczny zysk – nie ma wątpliwości Jacek Lipiński, burmistrz.

Zgłosił już sprawę do sądu w trybie wyborczym.

- Domagam się powtórzenia głosowania w okręgu, z którego mandat zdobył człowiek z moim imieniem i nazwiskiem. Pierwsze posiedzenie w tej sprawie ma się odbyć 4 grudnia - zaznacza burmistrz.

Dodatkowo motywuje go fakt, że "oszustwo wyborcze" (jak sam to nazywa), pozbawiło mandatu jednego z samorządowców z jego listy.

- Gdyby nie głosy, z których zostaliśmy okradzeni, dostalibyśmy z pewnością czwarte miejsce w radzie. Nie mam wątpliwości, że zebrał on poparcie ludzi, którym odpowiadał nasz program – mówi.

Prokuratura wkracza do akcji

Zbulwersowany burmistrz o "wyborczym fortelu" zaalarmował też prokuraturę.

- Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na początku listopada złożyła w imieniu burmistrza sekretarz miasta - informuje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Śledczy zostali poinformowani, że mogło dojść do przestępstwa polegającego na zakłócaniu przebiegu wyborów. - Zawiadamiający wskazuje, że doszło do podstępnego przeszkadzania w wykonywaniu prawa do głosowania - informuje Kopania.

Prokuratorzy ze Zgierza zlecili czynności sprawdzające. Na podstawie zgromadzonych wniosków, zdecydowali się wszcząć postępowanie w tej sprawie. Za wskazane przestępstwa grozi do pięciu lat więzienia.

- Wnikliwej analizy wymaga sprawdzenie, czy faktycznie doszło do złamania prawa. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów - zaznacza Kopania.

Radny mimo wszystko

Sprawa zbulwersowała mieszkańców Aleksandrowa Łódzkiego, bo po wyborach chodziły słuchy, że nowy radny Jacek Lipiński ma się zrzec mandatu. A wtedy godność radnego miejskiego przypadnie kolejnej osobie na jego liście - czyli Adamowi Ruda-Różniakowskiemu. Bo on do rady się nie dostał, zagłosowało na niego 272 wyborców.

I rzeczywiście radny Lipiński zrezygnował z mandatu.

- To dowód na to, że mówimy o oszustwie wyborczym - komentuje ostro burmistrz.

Co na to Ruda-Różniakowski? Tuż po wyborach samorządowych mówił w rozmowie z tvn24.pl, że właściciel stajni jest jego przyjacielem. Opowiadał, że bardzo przeżył oskarżenia lokalnych mediów i niektórych mieszkańców, że "był słupem".

Ruda-Różniakowski przekonywał, że Jacek Lipiński (jego przyjaciel i nie burmistrz) jest bardzo popularny w Aleksandrowie.

Gdy żaden z zapytanych przez nas mieszkańców nie kojarzył właściciela stajni, Ruda-Różniakowski odparł, że pytaliśmy w złym miejscu.

- W centrum był inny okręg wyborczy. Mój przyjaciel mieszka tu od dawna. Jest bardzo znany wśród pracowników szkół dla niepełnosprawnych. To osoba rozpoznawalna - podkreślał Ruda-Różniakowski.

Teraz Ruda-Rózniakowski już z nami nie chce rozmawiać. Kiedy zapytaliśmy o zrzeczenie się mandatu przez jego przyjaciela, odmówił komentarza.

Biznesmen, lekarz, radny...

Nie ulega wątpliwości, że radny Lipiński, który zrezygnował właśnie z mandatu, osiągnął wyborczy sukces dość niecodziennie.

- Zero ulotek, plakatów, programu wyborczego. Nic. Tylko moje nazwisko. Nawet twarzy swojej nie pokazywał - mówi burmistrz.

I tłumaczy, że drugi Lipiński nie pojawił się ani razu na zdjęciach swojego komitetu. Na stronie KWW "Lubię Aleksandrów" (który otwierał ten drugi Lipiński) można było znaleźć zdjęcie dystyngowanego mężczyzny w średnim wieku pochylonego nad laptopem.

Czy to radny Jacek Lipiński? Nie. Wyszukiwanie po zdjęciach w sieci wskazuje, że fotografia pochodzi z serwisu internetowego, który oferuje fotografie na potrzeby różnych publikacji. Wizerunek mężczyzny widocznego na stronie komitetu można znaleźć w różnych wersjach - na niektórych jest biznesmenem, a na innych - lekarzem.

- To był błąd techniczny. Zrzut ekranu, na którym widać fotografię, zrobiono już po wyborach. Takie rzeczy czasami się zdarzają - wzrusza ramionami Adam Ruda-Różniakowski.

Autor: bż / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź