Trzy osoby zginęły. Sąd odroczył wykonie kary dla Agnieszki o rok. Prokuratura nie daje za wygraną
Informację o złożeniu zażalenia potwierdził w rozmowie z tvn24.pl prokurator Janusz Tomczak ze zgierskiej prokuratury. - Zażalenie zostało złożone dzisiaj do sądu, który wydał to postanowienie - czyli Sądu Rejonowego w Zgierzu. Zażalenie będzie rozpatrywał Sąd Okręgowy w Łodzi i oczekujemy zmiany postanowienia sądu pierwszej instancji - przekazał prokurator Tomczak. Sąd Okręgowy może podtrzymać postanowienie zgierskiego sądu, lub je zmienić. Jeśli doszłoby do zmiany, oznaczałoby to, że Agnieszka Z. musiałaby stawić się w zakładzie karnym w celu odbycia kary pięciu lat pozbawienia wolności.
Odroczenia kary
Przypomnijmy, sąd w Zgierzu 8 lipca 2025 roku wstrzymał wykonanie kary, a 16 września odroczył jej wykonanie na okres trzech miesięcy - do 16 grudnia ubiegłego roku. Uzyskany w ten sposób czas Agnieszka miała wykorzystać na staż zawodowy. Zanim ten termin upłynął, obrońca Agnieszki Z. wysłał kolejny wniosek o odroczenie kary. Tym razem nie chodziło o staż, tylko o zły stan zdrowia skazanej.
9 czerwca przed Sądem Rejonowym w Zgierzu odbyło się posiedzenie w tej sprawie.
Na sali pojawił się biegły sądowy z zakresu psychiatrii, który wydał opinię, że stan zdrowia Agnieszki Z. nie pozwala na odbycie przez nią kary więzienia.
Sędzia Dorota Kłos-Wasińska nie uwzględniła wniosku prokuratury o powołanie dwóch dodatkowych biegłych psychiatrów, którzy mieliby sporządzić swoje opinie dotyczące zdrowia skazanej i ostatecznie odroczyła o rok wykonanie kary pięciu lat więzienia dla Agnieszki Z.
- Na podstawie artykułu 150 paragraf 1 i 2 Kodeksu karnego wykonawczego sąd postanawia odroczyć wykonanie kary pozbawienia wolności orzeczonej wobec skazanej na okres jednego roku, to jest do dnia 9 czerwca 2027 roku. W uzasadnieniu sąd podnosi, że zapoznał się z materiałem dowodowym, który został zgromadzony w aktach wykonawczych - to jest materiał dowodowy dotyczący stanu zdrowia skazanej, jej możliwości odbywania kary pozbawienia wolności i w tym zakresie sąd przeprowadził dowody z opinii psychologa i psychiatry i na podstawie tych dowodów i na podstawie dowodów pisemnych, jak i opinii ustnej sąd doszedł do przekonania, opierając się na wnioskach wynikających z tych opinii, że aktualny stan zdrowia skazanej nie pozwala jej na wykonywane kary pozbawienia wolności w warunkach jednostki penitencjarnej - uzasadniła sędzia.
I dodała: - Sąd zwrócił uwagę, że biegły w swojej opinii w sposób jasny, zrozumiały - tak że ta opinia jest zwarta, kompletna i pełna - wyjaśnił powody, dla których skazana w chwili obecnej nie powinna mieć wdrożonej kary pozbawienia wolności. Jednocześnie biegły wskazał, że następne badanie, które mogłoby określić czas, kiedy może ona odbywać karę pozbawienia wolności w warunkach jednostki penitencjarnej, należałoby przeprowadzić po upływie roku. Sąd wziął pod uwagę - jeżeli chodzi o opinię biegłego - że wydawał ją biegły z dużym doświadczeniem, z dużym stażem, który nie tylko jest biegłym wydającym opinie, ale również praktykującym psychiatrą od wielu, wielu lat, a zatem zdaniem sądu ma on odpowiednią wiedzę, doświadczenie i przygotowanie do możliwości wypowiadania wniosków w takim zakresie, jak dotyczy postępowanie.
Prawomocny wyrok
- Sprawa jest straszna, jest tragiczna, bo zginęły trzy osoby, ale sąd rejonowy sprostał zadaniu wymierzenia surowego wyroku, ale wyroku sprawiedliwego. Wobec tego absolutnie nie znajdujemy podstawy jakichkolwiek zmian, z wyjątkiem jednej. Z opisu czynu wykreśliliśmy zdanie, że oskarżona nie dysponowała odpowiednią widocznością, bo nie znaleźliśmy żadnej obiektywnej przeszkody w obserwacji drogi - mówił, uzasadniając wyrok, sędzia Grzegorz Gała.
Dodawał, że jedynym dowodem, któremu Sąd Okręgowy nie dał wiary, były wyjaśnienia samej oskarżonej, która wbrew wszystkim dowodom przekazała swój obraz sytuacji, powołując się na wadliwe zachowania innych uczestników ruchu, ale nie jej samej i tylko ona, nawet wbrew stanowisku swoich obrońców, uważała się za osobę niewinną.
- Jest to tym bardziej wstrząsające, że nawet wygłaszając długie przemówienie o tym, jak oskarżonej jest przykro i przepraszając za to, co się stało, nadal twierdzi ona, że jest osobą niewinną. Można wobec tego zadać retoryczne pytanie - za co pani przeprasza?" - mówił sędzia.
Po odliczeniu trzech miesięcy z tytułu wcześniejszego aresztowania Agnieszka Z. ma w celi spędzić cztery lata i dziewięć miesięcy. Skazana została też zobowiązana do zapłaty 175 tysięcy złotych nawiązek na rzecz najbliższych ofiar.