Miał dwa groby, teraz będzie trzeci. Zagadka sprzed dwóch lat rozwiązana

TVN24

TVN24 ŁódźCiało zostało ukryte na działce

To, co się z nim stało było zagadką od 2017 roku. Dziś już wiadomo, że 45-letni bezdomny spod Łęczycy (woj. łódzki) został najpierw zabity, a potem jego ciało zostało wrzucone do wykopanego naprędce dołu. Kiedy policja rozpoczęła poszukiwania, sprawcy zbrodni przenieśli ciało do innego, głębszego dołu. Trzy osoby usłyszały właśnie zarzuty.

Nagłe zniknięcie 45-letniego bezdomnego z gminy Łęczyca policji zgłosili pracownicy pomocy społecznej. Zaniepokoił ich fakt, że mężczyzna nie odebrał przysługującego mu zasiłku. To, co stało się z mężczyzną było zagadką aż do teraz.

- Został pozbawiony życia przez trzech mężczyzn w wieku 29, 31 i 63 lat - informuje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Wszyscy usłyszeli już zarzuty zabójstwa. Śledczy zawnioskują w najbliższym czasie o ich aresztowanie.

- Do zbrodni doszło w kwietniu 2017 roku. Pokrzywdzony pił z podejrzanymi dziś mężczyznami alkohol. Został wówczas zaatakowany i pozbawiony życia. Najprawdopodobniej poprzez uduszenie przy wykorzystaniu foliowej torebki - opowiada Kopania.

Ciało zostało potem ukryte na działce, na której doszło do zbrodni.

Drugi "grób"

Wtedy, w 2017 roku sprawcy mieli obawiać się, że zbrodnia szybko wyjdzie na jaw. Niepokoił ich fakt, że o zaginionego 45-latka wypytuje policja.

- Zdecydowali się lepiej ukryć zwłoki. Nocą przenieśli je na teren sąsiedniej nieruchomości, gdzie mieszkał jeden z podejrzanych i jego matka - opowiada Kopania.

Być może sprawa do teraz byłaby nierozwiązana, gdyby nie wyrzuty sumienia jednego ze sprawców.

- O zabójstwie sprzed dwóch lat powiedział członkom najbliższej rodziny, a ci zadzwonili na policję - opowiada asp. Mariusz Kowalski z łęczyckiej policji.

Szczątki

Telefon na komendzie policji zadzwonił 11 listopada. Do domu 31-latka pojechali policjanci.

- Mężczyzna potwierdził udział w zbrodni, której miał dokonać na początku 2017 roku. Wyjaśnił, że pomocy w zabójstwie udzielił mu 63-latek oraz jego 28-letni syn - mówi asp. Kowalski.

Policjanci pojechali z 31-latkiem w miejsce, gdzie ukryte miały być zwłoki.

- Podczas oględzin policjanci odkryli zakopane szczątki - opowiada w rozmowie z tvn24.pl Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Zwłoki zostały przekazane do zakładu medycyny sądowej w Łodzi, gdzie odbędzie się sekcja.

Za zabójstwo polski kodeks przewiduje karę nawet dożywotniego więzienia.

Podejrzanym grozi dożywocie
Policja w Łęczycy

Autor: bż/gp / Źródło: TVN24 Łódź