"Nie zawsze jako biskupi odważnie reagowaliśmy"

TVN24

Aktualizacja:
List biskupów do wiernych w sprawie pedofilii w Kościeletvn24
wideo 2/3

W niedzielę w kościołach w prawie całej Polsce odczytywany jest list biskupów skierowany do wiernych, w którym przyznają, że jako pasterze Kościoła nie uczynili wszystkiego, aby zapobiec skandalom seksualnym z udziałem duchownych, i krzywdom doznanym przez ofiary tych przestępstw. - Nie zawsze jako biskupi odważnie reagowaliśmy na wszystkie te przypadki - przyznał w rozmowie z dziennikarzami prymas Polski, arcybiskup Wojciech Polak.

"Nie ma słów, aby wyrazić nasz wstyd z powodu skandali seksualnych z udziałem duchownych. Są one powodem wielkiego zgorszenia i domagają się całkowitego potępienia, a także wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec przestępców, oraz wobec osób skrywających takie czyny" – czytamy w liście Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski, zatytułowanym "Wrażliwość i odpowiedzialność".

List jest w niedzielę odczytywany w wielu polskich kościołach, ale nie we wszystkich - nie zostanie odczytany np. w żadnym kościele diecezji kieleckiej. List został umieszczony na stronie internetowej diecezji, a w przyszłą niedzielę w kościołach diecezji kieleckiej odczytany będzie list napisany przez tamtejszego biskupa. Jak powiedział ksiądz Mirosław Cisowski, rzecznik Kurii Diecezjalnej w Kielcach, biskup "uznał za stosowne, żeby o tym wszystkim samemu powiedzieć" ponieważ w filmie "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich, do którego list się odnosi, został przedstawiony ksiądz z diecezji kieleckiej.

List biskupów nie zostanie odczytany w diecezji kieleckiej
tvn24

"Nie zawsze jako biskupi odważnie reagowaliśmy"

- Ten list jest przede wszystkim naszym zwróceniem się, aby w sposób jasny i zdecydowany potwierdzić naszą wolę i nie tylko wolę, także drogę pomocy wszystkim pokrzywdzonym - powiedział w niedzielę dziennikarzom arcybiskup Wojciech Polak, prymas Polski. Dodał, że kolejną intencją jest pokazanie, iż "cały lud boży jest odpowiedzialny za to, że Kościół powinien się oczyszczać na swojej drodze". - Dlatego każdy wierny swoją cząstkę odpowiedzialności, modlitwy, ale także współcierpienia z tymi, którzy cierpią w tej rzeczywistości, powinien podejmować - podkreślił. - To jest także zwrócenie się i pokazanie, że przestępstwa te dotyczą niektórych duchownych. Natomiast też w tym liście podkreślamy z jednej strony to, że nie zawsze jako biskupi odważnie reagowaliśmy na wszystkie te przypadki, a z drugiej strony mówimy, że przecież wielu kapłanów - i chcemy im też dzisiaj jakoś w szczególny sposób podziękować za gorliwą pracę, dzisiaj jest wiele prymicji, wczoraj było w całej Polsce bardzo wiele święceń kapłańskich - a więc oni także w jakiś sposób dźwigają ten ból i lęk w sercach swoich. Chcemy dodać też tym listem im konkretnej odwagi - tłumaczył prymas.

"Od początku swego istnienia wspólnota Kościelna uznawała takie zachowania za wyjątkowo ciężki grzech"

Biskupi odnoszą się w liście m.in. do filmu braci Sekielskich, który – jak wskazują – jest przede wszystkim dokumentem upubliczniającym "wstrząsające relacje dorosłych dziś osób, wykorzystywanych w dzieciństwie przez duchownych”. "Zawiera on także przykłady braku wrażliwości, grzechu zaniedbania i niedowierzania osobom skrzywdzonym, co w konsekwencji chroniło sprawców. Film, przyjmując perspektywę pokrzywdzonych, uświadomił nam wszystkim ogrom ich cierpienia” – podkreślają hierarchowie.

Rada Stała Episkopatu Polski zauważa, że dla "młodych szczerze szukających Boga, skandale seksualne z udziałem duchownych stają się ciężką próbą wiary i powodem do wielkiego zgorszenia”. "Rozczarowanie i oburzenie jest tym większe i boleśniejsze, że dzieci zamiast troskliwej miłości i towarzyszenia w szukaniu bliskości Jezusa doświadczyły przemocy i brutalnego odarcia z godności dziecka. Od początku swego istnienia wspólnota Kościelna uznawała takie zachowania za wyjątkowo ciężki grzech” – głosi list pasterzy Kościoła w Polsce. CZYTAJ CAŁY LIST EPISKOPATU >

Biskupi piszą w nim, że chcą zjednoczyć wysiłki ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, żeby chronić najmłodszych. "Prosimy o wsparcie wychowawców i opiekunów dzieci i młodzieży w przedszkolach i szkołach oraz w zakładach opiekuńczo-wychowawczych. Prosimy o pomoc w zdobywaniu odpowiedniej wiedzy i umiejętności, by wszystkie placówki prowadzone przez Kościół stały się domami bezpiecznymi, wyznaczającymi najlepsze standardy ochrony dzieci. Taki sam apel kierujemy do odpowiedzialnych za ruchy katolickie i organizacje młodzieżowe. Bądźmy wszyscy bardziej wrażliwi wobec dzieci i młodzieży, a także wobec osób pokrzywdzonych” – czytamy w liście Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski.

Jego autorzy podkreślają, że "cierpienia osób pokrzywdzonych dotykają nie tylko ich samych, ale także całych rodzin oraz wspólnot kościelnych". Przestępstwa te "przysłoniły blask Ewangelii takim mrokiem, jakiego nie znały nawet wieki prześladowań” (Benedykt XVI, List do katolików w Irlandii, 2010).

"Chrystus nie krzywdził dzieci"

Biskupi przyznają w nim też, że głęboko tkwią w nich wykrzyczane słowa świadectwa osoby pokrzywdzonej, iż Chrystus nie krzywdził dzieci. "To, co ksiądz zrobił naprawdę odcisnęło bardzo duże piętno na moim dorosłym życiu. Ja do tej pory mam koszmary. Cały czas jest to we mnie" – tak powiedziała w filmie w czasie konfrontacji z oprawcą 39-letnia Anna (w dokumencie opowiedziała twórcom o tym, jak ksiądz Jan A. wykorzystywał ją, gdy miała zaledwie siedem lat).

Biskupi w liście przywołują też drugie świadectwo, przekazane w artykule napisanym przez dorosłego dziś mężczyznę: "Nie mam żalu do Kościoła. Wiem, że skrzywdził mnie nie cały Kościół, lecz konkretna osoba. Nie wiem, czy ktokolwiek z przełożonych cokolwiek o tym wiedział. Ale martwi mnie, że tacy jak ja, pozostają poza kościelną sferą uwagi”. Obydwa wyznania są wstrząsające, "to nigdy nie powinno się było wydarzyć" - czytamy w liście.

W niedzielę w całej Polsce odczytywany jest list biskupów w sprawie pedofilii
tvn24

Apel o zgłaszanie się pokrzywdzonych

Autorzy listu podkreślają w nim, że wszyscy, zarówno duchowni, jak i świeccy, jako społeczność, "musimy stworzyć właściwą przestrzeń do przywrócenia pokrzywdzonym jak najbardziej normalnego życia, a także do odbudowania zaufania wobec duszpasterzy i biskupów".

"Wyznania pokrzywdzonych przynaglają nas, biskupów, ale i wszystkich ludzi dobrej woli do większego wyczulenia na zagrożenia; do większej wrażliwości na pomoc pokrzywdzonym. Zarówno niebezpieczeństwa, jak i konieczność wsparcia dotyczą każdego środowiska, nie tylko kościelnego, ale i rodzin, szkół, klubów sportowych i wielu innych grup. Sytuacje życiowe pokrzywdzonych skłaniają do szybszego i skuteczniejszego pomagania im. Oni potrzebują wielkiej wrażliwości i wsparcia, by odnaleźć równowagę życia" - głosi list biskupów.

Zwracają się w nim również z prośbą, aby osoby pokrzywdzone przez duchownych zgłaszały doznaną krzywdę do przełożonych kościelnych oraz do odpowiednich organów państwowych. W każdej diecezji i w wielu prowincjach zakonnych został wyznaczony delegat upoważniony do przyjmowania zgłoszeń o wykorzystaniu seksualnym małoletnich przez osobę duchowną. Ma on też pomóc w otrzymaniu wsparcia psychologicznego, prawnego i duszpasterskiego. "Chcemy wspierać pokrzywdzonych od początku tej drogi w podjęciu kroków potrzebnych do przezwyciężania skutków doznanej krzywdy" - zapewnia Rada Stała Episkopatu Polski w liście.

Autor: mjz,js/tr / Źródło: PAP, TVN24