Polański nakręci thriller o wielkiej aferze z XIX wieku

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Nowy film Romana Polańskiego

Roman Polański jeszcze w tym roku rozpocznie zdjęcia do politycznego thrillera opowiadającego głośną historię Alfreda Dreyfusa, francuskiego oficera niesłusznie oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Niemiec - donosi "The Hollywood Reporter". Reżyser właśnie organizuje castingi w Paryżu.

Wydarzenia, o których opowie twórca „Pianisty”, miały miejsce w końcu XIX wieku i doprowadziły do politycznego kryzysu we Francji. Do dziś „sprawa Dreyfusa” to jedna z najgłośniejszych politycznych afer w historii i zarazem jedną z największych pomyłek sądowych. Ta opowieść mogła równie dobrze służyć za kanwę kostiumowego dramatu, co szpiegowskiego thrillera, na który zdecydował się Polański.

Jego zdaniem „sprawę Dreyfusa” można bez trudu odnieść do współczesności. „Teraz także oglądamy stary jak świat spektakl polowania czarownice, czyli na mniejszości, paranoję bezpieczeństwa, tajne trybunały wojskowe, agencje wywiadowcze pozbawione kontroli, rządy tuszujące to wszystko i fanatyczne media” - powiedział reżyser.

Polański jak Dreyfus?

Polański wyznał, że bardzo długo czekał na to, by nakręcić film o historii Alfreda Dreyfusa. Nie wiadomo jeszcze, kto zagra główną rolę - właśnie trwają w Paryżu castingi.

Afera Dreyfusa wstrząsnęła politycznym życiem Francji końca XIX wieku. W 1894 r. francuski oficer żydowskiego pochodzenia, Alfred Dreyfus został oskarżony o rzekomą zdradę na rzecz Niemiec. Koronnym dowodem na to miał być rękopis pisma do ambasady niemieckiej przypisywany Dreyfusowi i przysięga jednego świadka oskarżenia.

Oficera skazano na dożywocie w obozie w południowoamerykańskiej Gujanie. Minęło 12 lat nim po wielu rewizjach Dreyfus został oczyszczony z zarzutów i przyznano się do błędu - obciążające go dokumenty zostały bowiem spreparowane.

Już pojawiły się sugestie, że zainteresowanie Polańskiego sprawą Dreyfusa może wynikać z osobistych przeżyć reżysera, w 1978 roku oskarżonego o zgwałcenie 13-letniej Samanthy Gailey.

Jak wynika z głośnego dokumentu Mariny Zenovich "Roman Polański. Ścigany i pożądany", polski reżyser również nie miał szans na uczciwy proces - prowadzący sprawę sędzia Laurence Rittenband, nie zamierzał respektować prawa. Znany z procesów gwiazd, m.in. rozwodu Elvisa Presleya z Priscillą, procesu o morderstwo popełnione przez syna Marlona Brando, sam był gwiazdą. Dostał sprawę Polańskiego na własne życzenie i zamierzał dzięki niej ugruntować swoją pozycję. Odgrażał się też publicznie, że „usadzi tego Polaczka”.

Jednak przed ogłoszeniem wyroku, Polański uciekł do Paryża. Do dziś twierdzi, że jego proces był nierzetelny i otrzymałby wyrok nieadekwatny do winy, a sąd amerykański mimo zawartej ugody pomiędzy nim a Samanthą, wciąż odrzuca wniosek reżysera o umorzenie sprawy. Ciąg dalszy „sprawy Polańskiego” śledziliśmy gdy przed 3 laty reżyser został zatrzymany i uwięziony w Szwajcarii, na podstawie amerykańskiego nakazu aresztowania.

Wielki blamaż francuskiego sądownictwa

Sprawa Dreyfusa jest uważana za jedną z najbardziej sensacyjnych afer politycznych w historii i za ogromną pomyłkę sądownictwa. Dość szybko zwierzchnik Dreyfusa, pułkownik Georges Picquart, zaczął zdawać sobie sprawę, że prawdziwy zdrajca był wciąż na wolności. Odkrył, że obciążające Dreyfusa pismo do ambasady niemieckiej okazało się dziełem pewnego majora. Generałowie, którym wyjawił odkrycie, kazali mu jednak zachować to w sekrecie.

Jego wysiłki, by udowodnić tę teorię, sprawiły, że niebawem sam został wrobiony w zbrodnie, których nie popełnił i skazany. Afera Dreyfusa podzieliła Francję na „dreyfusistów” i „antydreyfusistów”. Spór był wyjątkowo gwałtowny, gdyż dotyczył wielu wysoce kontrowersyjnych kwestii w zaognionym klimacie politycznym Francji. Duże znaczenie miały również antysemickie nastroje w wielu grupach społecznych. W sprawę zaangażował się wybitny francuski pisarz Emil Zola, który również poniósł klęskę, próbując dowieść niewinności Dreyfusa, i został zmuszony do wyjazdu z Francji.

Dreyfus został ułaskawiony w 1899 roku, czyli dopiero po 12 latach i przywrócony do armii – w okresie I wojny światowej został nawet awansowany do stopnia pułkownika i otrzymał Legię Honorową.

Afera miała jednak bardzo istotne skutki dla życia politycznego Francji - w 1905 roku weszły w życie uregulowania dotyczące rozdzielenia Kościoła od państwa, zaś armia została poddana cywilnej kontroli.

Drobiazgowo sprawę Dreyfusa sportretował i zanalizował Marcel Proust w swojej powieści "W poszukiwaniu straconego czasu". Jest ona też jednym z wątków powieści Umberto Eco "Cmentarz w Pradze".

Źródło: tvn24.pl