Oscarowa rywalizacja ruszyła. Toronto "namaściło" Emmę Stone i Natalie Portman

TVN24

Monolith Films"La La Land" Chazelle'a doceniony na kolejnym ważnym festiwalu

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto, który zakończył się w niedzielę, od lat jest traktowany jak papierek lakmusowy oscarowych werdyktów. Obok festiwalu w Wenecji, to w Kanadzie prezentują się po raz pierwszy faworyci do Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto (Toronto International Film Festival - TIFF) należy co roku do najważniejszych wydarzeń w branży. Nagrody przyznają tam przede wszystkim publiczność oraz krytycy zrzeszeni w FIPRESCI (Międzynarodowe Zrzeszenie Krytyków Filmowych). Od 2015 roku wprowadzono też Platform Prize, o której decyduje kilkuosobowe jury.

Najważniejsze wyróżnienie TIFF - Nagrodę Publiczności - zdobył musical Damiena Chazelle'a "La La Land" z Emmą Stone i Ryanem Goslingiem w rolach głównych. O bardzo mocnej pozycji filmu w wyścigu do najważniejszej nagrody mówiło się już po festiwalu w Wenecji, gdzie Stone otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki.

Muzyczna opowieść o miłości i marzeniach

31-letni scenarzysta i reżyser w 2014 roku zachwycił świat poruszającym dramatem muzycznym "Whiplash" z rewelacyjną rolą J.K. Simmonsa (za którą aktor otrzymał Oscara).

W swoim trzecim filmie Chazelle po raz kolejny wykazuje się kunsztem. To magiczna opowieść o miłości między ludźmi, miłości do muzyki i do tańca, choć sama historia wygląda na typową. Mia (Emma Stone) pomiędzy kolejnymi castingami do ról aktorskich serwuje cafe latte gwiazdom telewizji. Sebastian (Ryan Gosling) to muzyk jazzowy, który marzy o wielkiej karierze, jednak grywa na przyjęciach dla ludzi z wyższych sfer. Połączy ich gorące uczucie, jednak staną przed wyborem, czy dać się porwać miłości, czy podążać za zawodowymi marzeniami.

Krytycy wskazują, że film ma ogromne szanse na nominacje do Oscara we wszystkich najważniejszych kategoriach.

Rola życia Natalie Portman

Kanadyjski festiwal utwierdził komentatorów w przekonaniu, że w kategorii najlepszej aktorki pewny wydaje się pojedynek pomiędzy Emmą Stone za "La La Land" z Natalie Portman, która stworzyła rewelacyjną kreację byłej pierwszej damy USA - Jacqueline Kennedy - w filmie biograficznym Pablo Larraína "Jackie". Film w Toronto nagrodzono Platform Prize.

Portman rzuciła na kolana krytyków po obu stronach Atlantyku (film prezentowany był również w Konkursie Głównym 73. MFF w Wenecji). Jak wielu podkreśla, można mówić o roli życia tej aktorki.

Po oscarowym występie w "Czarnym łabędziu" w 2011 roku Portman rzadko brała udział w kolejnych produkcjach. Według niektórych nie chciała odcinać kuponów od sukcesu. W filmie Larraína pokazała znów swój niezwykły talent.

Historia dziwnej śmierci

Spore szanse na Oscara ma także Rebecca Hall, która wcieliła się w tytułową postać dramatu "Christine" (film pokazywany w Toronto, ale światową premierę miał na festiwalu Sundance w styczniu).

Hall wciela się w rolę dziennikarki Christine Chubbuck, która 15 lipca 1974 roku strzałem w głowę popełniła samobójstwo w trakcie wejścia na żywo na antenę. Twórcy podkreślają, że chcieli odtworzyć dziwne życie dziennikarki i jeszcze dziwniejszą śmierć.

Niepewne losy hitu z Sundance

Amerykańscy i brytyjscy krytycy już z mniejszym entuzjazmem piszą natomiast o "The Birth of a Nation" Nate'a Parkera. Film, który otworzył tegoroczną edycję TIFF, podbił wcześniej festiwal Sundance. Wówczas przepowiadano mu oscarową przyszłość. Jednak od tego czasu pojawiły się kontrowersje wokół filmu i jego twórców, które mogą przeszkodzić w sukcesie.

Przed kilkoma tygodniami na jaw wyszło, że Nate Parker wspólnie z Jeanem McGiannim, współscenarzystą filmu, w 1999 roku mieli zgwałcić dziewczynę. Krótko po procesie rzekoma ofiara została wyrzucona z college'u, a później miała kilka prób samobójczych. Zmarła w wieku 30 lat. Reżyser został ostatecznie uniewinniony, a McGianni musiał się kilkukrotnie odwoływać, żeby dowieść przed sądem swojej niewinności.

"The Birth of a Nation" odwołuje się do klasycznego dzieła D.W. Griffitha z 1915 roku.

Autor: tmw//rzw / Źródło: The Guardian, The Hollywood Reporter, NBC News