W nocy z niedzieli na poniedziałek w Dolby Theatre w Los Angeles odbyła się gala wręczenia 98. nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. W kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany nagrodzono "The Girl Who Cried Pearls" Chrisa Lavisa oraz Maćka Szczerbowskiego - twórcy z Poznania, który od dziecka mieszka w Kanadzie.
"Ma unikatową siłę"
Szczerbowski w rozmowie z korespondentem "Faktów" TVN Marcinem Wroną - jeszcze przed oscarową galą - przyznał, że nie jest wielkim fanem filmów animowanych. Zaznaczył jednak, że zdecydowali się tę formę, ponieważ animacja poklatkowa na kukiełkach "ma bardzo unikatową siłę".
- Ma siłę przekazania ludziom, przekonania ich, że fantastyczne, fantazyjne i niemożliwe rzeczy są czymś, w co możecie uwierzyć i czymś, co staje się prawdziwe - opisywał Szczerbowski.
Zwrócił przy tym uwagę, że duża część pracy polegała na zbudowaniu i pokazaniu kukiełek tak, aby wyglądało to na wiarygodne, jakby faktycznie istniało. - To chyba by nie zadziałało w animacji rysowanej, czy też w jakiejś (...) abstrakcyjnej animacji z gliny - ocenił.
Maciek Szczerbowski: nie chcieliśmy pokazywać filmu o lalkach
Szczerbowski był też pytany, czy twórcy zwracali przy tworzeniu animacji więcej uwagi na realizację opowieści, narrację czy kwestie techniczne. - Tak samo przyłożyliśmy się do każdej warstwy tej produkcji - odparł.
Zdradził, że tworzenie każdego filmu zaczynają od zaproszenia do studia przyjaciół z teatralnej społeczności, zbudowania prymitywnych dekoracji i prób z aktorami. - Filmujemy to, zachęcamy ich, żeby nadmiernie gestykulowali, żeby nie byli subtelni - wyjaśniał Szczerbowski.
- Nie chcieliśmy pokazywać filmu o lalkach. Chcieliśmy pokazać prawdziwy film o opowieści ludzi - dodał.
Zdobywca Oscara o powrotach do Polski
Część wywiadu odbyła się w języku polskim, którego Szczerbowski nie używa na co dzień. Wówczas artysta był pytany, na ile istotne w jego twórczości jest jego polskie pochodzenie. Jak przyznał, przypomina sobie o tym, gdy wraca do Polski. - Wydaje mi się, że pamięć leży w prawdziwych miejscach - opisał.
Czy Oscar jest dla niego celem czy czymś, "co się po prostu przydarza"? Jak zauważył, dla niego i dla Lavisa jest to już druga nominacja do takiego wyróżnienia.
- Oczywiście nie ma jak, żeby robić pracę dla Oscarów. Robi się pracę, żeby zrobić coś dokładnie tak, jak chciałeś, żeby zmaterializować pomysł na zewnątrz - mówił. Twórca dodał też, że najważniejszą częścią nominacji jest uznanie pracy i wiary, którą obdarzyły ich wszystkie osoby współpracujące nad filmem.
O czym jest "The Girl Who Cried Pearls"?
"The Girl Who Cried Pearls" opowiada historię biednego chłopca zakochanego w dziewczynce, której smutek zmienia się w perły. Sprzedaje je pracownikowi lombardu, który zawsze pragnie więcej.
Maciek Szczerbowski i Chris Lavis od 1997 roku tworzą wspólnie grupę artystyczną Clyde Henry Productions. Ich pierwszy profesjonalny film "Madame Tutli-Putli" zrealizowany w 2007 roku otrzymał dwie nagrody w Cannes oraz nominację do Oscara.
Wśród nominowanych w kategorii najlepsza krótkometrażowa animacja znaleźli się także "Butterfly" Florence Miailhe i Rona Dyensa, "Forevergreen" Nathana Engelhardta i Jeremy'ego Spearsa, "Retierment Plan" Johna Kelly'ego i Andrew Freedmana, a także "The Three Sisters" Konstantina Bronzita. Wcześniej statuetkę za najlepszą pełnometrażową animację przyznano "K-popowym łowczyniom demonów" Chrisa Appelhansa i Maggie Kang.