Kultura i styl

Teatralny akt oporu

Kultura i styl

Próba "Oresteji" Jana Klaty na wrocławskim "Dialogu"
Próba "Oresteji" Jana Klaty na wrocławskim "Dialogu"

„Sztuka nie jest niczym innym, jak przesadą i zniekształceniem” – te słowa węgierskiego noblisty Imre Kertesza są mottem wrocławskiego festiwalu teatralnego „Dialog”. Mottem, które zobowiązuje.

Krystyna Meissner, dyrektor festiwalu, bardzo starannie wybrała przedstawienia, które chce pokazać publiczności, która przyjedzie do Wrocławia. – Nigdy nie zaczynam od tezy. Oglądam jak najwięcej na całym świecie, a potem patrzę, co najlepsze przedstawienia łączy – opowiada portalowi tvn24.pl Krystyna Meissner. Zawsze taka wspólna nić znajduje się.

Zresztą panią dyrektor od wielu lat interesują przede spektakle mówiące o tym, co aktualne, o czym dyskutuje się nie tylko w świecie sztuki, ale także w sferze społecznej i politycznej. Dlatego publiczność wie, jakich przedstawień może się na festiwalu spodziewać. Jednak sporo dramatów prezentowanych przez ponad tydzień we Wrocławiu ma tytuły bardzo znane, często są to teksty klasyczne. – Niech to nie myli – uśmiecha się Meissner. – Te przedstawienia są zupełnie innym podejściem do klasyki – zaznacza.

Zaproszone przez Krystynę Meissner spektakle wiele różni. Wszystkie są przedstawieniami autorskimi, których styl jest bardzo silnie określony przez osobowość twórcy. Dlatego forma jest tylko środkiem, a celem jest zbliżenie się do życia codziennego. Ale nie do powierzchowności życia pokazywanej w telewizyjnych serialach. – Te spektakle mają zweryfikować nasze wygodne poglądy. Ten festiwal ma być aktem oporu przeciw codzienności – usłyszeli widzowie podczas otwarcia festiwalu.

Dlatego nie należy się podczas festiwalu spodziewać przedstawień łatwych, w końcu liczy się tylko taka sztuka, wobec której nie można pozostać obojętnym. Niezwykle silnie w tym roku na festiwalu reprezentowana jest Polska. Do Wrocławia zjechały najnowsze produkcje Jana Klaty, Krzysztofa Warlikowskiego, Michała Zadary, Grzegorza Jarzyny i Pawła Miśkiewicza. – Właściwie brakuje tylko Krystiana Lupy, ale on ze swoją rosyjską „Mewą” musiał jechać do Warszawy – mówiła Krystyna Meissner. – Ale poza nim jest właściwie wszystko, co najważniejsze – dodała szybko.

Tegoroczny „Dialog” rozpoczął się niemal niepostrzeżenie. Organizatorzy, na oficjalne otwarcie zaprosili do ustawionego przed teatrem Współczesnym namiotu na kawę.

Mniej kameralne mogą też okazać się wieczorne spotkania z artystami, które stanowią stały element festiwalu. Co dzień dwie grupy – jedna z Polski, jedna zagraniczna – znajdują czas na rozmowę z publicznością, aby porozmawiać o spektaklach. Dialog teatru z widzem jest przecież dla tego festiwalu najważniejszy.

Źródło: tvn24.pl, TVN24, PAP

Pozostałe wiadomości