Sylva topless, Bardot w bikini, a von Trier bez głowy

Kultura i styl

Aktualizacja:

Nie licząc protestu kobiet - reżyserów, 65. edycja festiwalu w Cannes - jak na razie - obywa się bez skandali. Te ostatnie jednak, towarzyszą imprezie od początku, i są równie wyczekiwane, jak filmy w konkursie. I choć wszystkie przebił Lars von Trier, deklarując w ub.r. "zrozumienie dla Hitlera", wyskoki "nieobyczajnych aktorek" i histeryczne próby zaistnienia za wszelką cenę, stanowią integralną część historii Cannes.

Mało kto jeszcze pamięta, że festiwal w Cannes, powstał jako wyraz buntu przeciw faszystowskiej wizji kina. W 1938 roku na najstarszym z europejskich festiwali w Wenecji, nagrodzono słynną "Olimpiadę" Leni Riefenstahl i "Pilota Luciano Serrę", którego powstanie nadzorował Duce. Uznając, iż miejsce sztuki zajęła propaganda, ówczesny minister kultury Francji, zaproponował stworzenie nowego festiwalu. Na jego siedzibę wybrano Cannes na Lazurowym Wybrzeżu. Rozpoczęcie planowano na 1 września 1939. Imprezie miał przewodniczyć sam Louis Lumiere. Plany pokrzyżował wybuch wojny.

Po zakończeniu walk wrócono do pomysłu. 20 września 1946 roku odbyła się w Cannes pierwsza edycja festiwalu. Aktorka Grace Moore zaśpiewała Marsyliankę i choć przyznano jedynie 11 równorzędnych wyróżnień, pomysł okazał się strzałem w 10.

Bikini Bardotki

Z upływem lat canneńska impreza zyskała status wydarzenia, na którym nie można nie być, spychając na plan dalszy Wenecję. Cannes stało się jednocześnie miejscem spotkań wpływowej socjety, co ludzie z przemysłu filmowego zaczęli wykorzystywać do załatwiania interesów. Przede wszystkim jednak na Lazurowym Wybrzeżu zaczęły się pojawiać gwiazdy światowego kina jak Grace Kelly, Sophia Loren, Elizabeth Taylor czy Kirk Douglas.

Na festiwalowej plaży zaroiło się od żądnych sławy aktoreczek, wśród których w 1953 roku pojawiła się zjawiskowa Brigitte Bardot. Świeżo poślubiona 19-letnia małżonka Rogera Vadima, paradując w seksownym bikini po bulwarze Croissette… zatamowała ruch w centrum miasta. Sznury samochodów krążyły wokół bulwaru, uniemożliwiając dotarcie na projekcje. O "nieobyczajnej aktorce" rozpisywała się nie tylko francuska prasa, zaś efektem tego było pojawienie się Bardot w filmie u boku Kirka Douglasa i zyskanie statusu seks bomby.

Sylva poszła krok dalej

Prawdziwy skandal wywołała jednak rok później, zapomniana Simone Sylva, która wkręciła się na sesję zdjęciową na plaży Roberta Mitchuma i nieoczekiwanie… zdjęła stanik. Zdjęcia gwiazdora próbującego zasłonić dziewczynę stojącą obok w topless, obiegły cały świat. Samej Simone, która nie miała urody i talentu BB, nie pomogły w zrobieniu kariery - zmarła mając 29 lat. Na zawsze wpisała się jednak w historię francuskiego festiwalu.

Trwałe konsekwencje miał za to rozpoczęty właśnie w Cannes, w słynnym hotelu Carlton, (w 1956 roku) jeden z najgłośniejszych romansów stulecia. Amerykańska piękność, gwiazda Hitchcocka Grace Kelly, dała się uwieść swemu przyszłemu mężowi księciu Monako Rainierowi, i to pod czujnym okiem prasy.

Z czasem nagość przestała wzbudzać sensację a gwiazdy musiały główkować, by zwrócić na siebie uwagę. W 1963 roku młodziutka włoska gwiazda Claudia Cardinale na pokaz filmu Luchino Viscontiego "Lampart", przyprowadziła… żywego geparda, wywołując popłoch i ucieczkę z większości gości.

Jakże pozbawione finezji wydają się dzisiejsze skandale. Wystarczy przypomnieć niedawny z udziałem Madonny, która w 2008 roku, odmówiła zapłaty za hotel zawrotnej kwoty 50 tys. euro! Traktowana w Cannes jak królowa (na jej życzenie sprowadzono do pokoju zasłony z Wersalu, udostępniono salę gimnastyczną i utrzymywano apartamenty w temperaturze 30 stopni), odmówiła zapłaty, bo bez jej zgody sfilmowano zamieszkane przez nią apartamenty!

Skandale, polityka i jury

Media kochają skandale obyczajowe, ale festiwalowi towarzyszyły także afery poważne, wywołane werdyktami jury. W 1960 roku Złotą Palmę zdobyło "Słodkie życie" Felliniego, krytykowane wówczas za zbyt odważne sceny erotyczne, co dziś prowokuje do śmiechu. Rok później wybuchł skandal, który miał już podłoże czysto polityczne. Jeden z największych reżyserów w historii kina, Hiszpan Luis Bunuel, projekcją "Viridiany" ukazującego Hiszpanię generała Franco – faszyzującą, przepełnioną fałszywym katolicyzmem, wywołał wściekłość reżimu. Chociaż odebrał Złotą Palmę, został skazany przez Franco na wygnanie i resztę życia spędził w Meksyku.

Osobny rozdział należałoby poświęcić festiwalowi z 1968 roku, kiedy grupa filmowców z udziałem Romana Polańskiego, przerwała go na znak solidarności ze strajkującymi studentami. Za największy skandal związany z filmem w Cannes, uznaje się jednak wycofanie w 1956 roku z konkursu na prośbę Niemców dokumentu Alaina Resnaisa o Auschwitz "Noc i mgła". Film, który stał się wzorcem dla następnych obrazów o Holocauście, porażał scenami okrucieństwa. Francuzi protestowali przeciw tej decyzji, organizatorzy jednak nie chcieli zadrażniać relacji z Niemcami.

Często też, nie bez racji, zarzucano festiwalowi brak apolityczności. Tak było w 1981 roku z jedynym polskim zdobywcą Złotej Palmy w historii - „Człowiekiem z żelaza” Wajdy, którego zwycięstwu wytykano polityczny kontekst. Z kolei w 2003 roku, gdy wygrał "Fahrenheit 9.11" Michaela Moore’a, film krytykujący ekipę Busha i propagandowy, organizatorom zarzucono tendencyjność.

Nie wszystkie filmy na festiwalu spotykają się też ze zrozumieniem publiczności. Tak było w przypadku obrazu "Nieodwracalne" Gaspara Noe, z drastyczną, aczkolwiek uzasadnioną artystycznie sceną gwałtu z udziałem Moniki Bellucci, z którego masowo wychodzono z kina. Filmowi skandal jednak pomógł w promocji.

Larsa von Triera sympatia do Hitlera

Lars von Trier nie raz dał się we znaki canneńskiej publiczności, ale w ub.r. przekroczył granice wytrzymałości dyrektora imprezy Gillesa Jacoba. W 2009 r. jego "Antychryst" nazwano "obrzydliwym dziełem chorego umysłu", a niektórzy widzowie mdleli na pokazie. Wystylizowane do granic sekwencje seksu, i sceny z udziałem Charlotte Gainsbourg okaleczającej miejsca intymne, uznano za przekroczenie granic dobrego smaku. Ale to okazało się niczym wobec tego, co Lars zgotował widzom w 2011 roku.

Lars von Trier materiały prasowe

Zdobywca Grand Prix za poruszające "Przełamując fale" i Złotej Palmy za "Tańcząc w ciemnościach", idiotycznym wyskokiem zatrzasnął sobie drzwi do najważniejszej filmowej imprezy Europy. Prezentując skądinąd niezwykły obraz "Melancholia" oświadczył, że jest… nazistą, bo jego przodkowie byli Niemcami. "Rozumiem Hitlera – mówił zdumionym dziennikarzom. - Mogę sobie wyobrazić, jak siedzi na końcu w swoim bunkrze. Nie można go nazwać dobrym człowiekiem, ale trochę go rozumiem i współczuję" - oznajmił, co wywołało burzę, zakończoną wyrzuceniem filmowca z festiwalu. Nie pomogła próba obrócenia wypowiedzi w żart - słynny reżyser otrzymał zakaz zbliżania się do Pałacu Festiwalowego.

Czy tegoroczna impreza w Cannes obejdzie się bez skandalu? Nawet, jeśli kontrowersji nie wzbudzi werdykt jury, kierowanego przez wytrawnego filmowca Nanniego Morettiego, o zdobycie rozgłosu zadba któraś z obecnych na festiwalu "wschodzących gwiazdeczek". Nie bez powodu impreza w Cannes, w jednakowym stopniu kojarzy się nam z wielkim kinem, co ze skandalami.

Źródło: tvn24.pl