"Za każdym razem, kiedy ktoś kogoś wozi, ja przegrywam". Co zezłościło Spike'a Lee?

TVN24

Werdykt jury oceniała Agnieszka Hollandtvn24
wideo 2/19

To była błędna decyzja - tak przyznanie Oscara za najlepszy film obrazowi "Green Book" komentował Spike Lee, reżyser konkurującego o tę samą statuetkę filmu "Czarne bractwo. BlacKkKlansman". Według doniesień medialnych Lee jeszcze podczas gali wyraźnie okazywał niezadowolenie z tego rozstrzygnięcia.

Kilkoro dziennikarzy, w tym reporter agencji AP Andrew Dalton, zauważyło i opisało w swych relacjach reakcję Spike'a Lee po tym, jak Julia Roberts ogłosiła, iż Oscara za najlepszy film Akademia przyznała obrazowi "Green Book".

Lee, według tych relacji, najpierw nerwowo wymachiwał ramionami, a potem próbował wybiec z Dolby Theatre, gdzie obywała się gala. Miał jednak zostać zatrzymany w drzwiach i "nakłoniony" do powrotu na miejsce. Wtedy - jak podaje agencja Reutera - obrócił się tyłem do sceny podczas wystąpień twórców filmu.

Przegrana z "Green Book"

W rozmowach z dziennikarzami Spike Lee, którego dzieło "Czarne bractwo. BlacKkKlansman" dostało jedynie statuetkę za najlepszy scenariusz adaptowany - miało kilka nominacji, między innymi dla najlepszego filmu oraz dla Lee za reżyserię - podkreślał, że jego zdaniem to zły wybór.

"Green Book", opowiadający historię niezwykłej przyjaźni czarnoskórego pianisty i jego białego szofera przemierzających amerykańskie Południe w latach 60. ubiegłego wieku, otrzymał także Oscary za najlepszy scenariusz oryginalny i za męską rolę drugoplanową dla Mahershali Alego.

Spike Lee: mam pecha

W pokoju prasowym po oscarowej gali Lee przypomniał, że poprzedni jego film o problemach rasowych, nominowany do Oscara - "Rób, co należy" - przegrał w 1989 roku z "Wożąc panią Daisy" Bruce'a Beresforda, opowiadającym o czarnoskórym szoferze białej starszej pani z Południa.

- Mam pecha. Za każdym razem, kiedy ktoś kogoś wozi, ja przegrywam - zauważył Spike Lee, proszony przez dziennikarzy o komentarz do zwycięstwa "Green Book".

Spike Lee, wielki kibic grającej w NBA drużyny koszykarzy New York Knicks tłumaczył, że czuł się, jakby siedział podczas meczu w Madison Square Garden i "sędzia się pomylił".

Krytyczny stosunek do werdyktu Akademii nie przeszkodził Spike'owi Lee we wspólnym fotografowaniu się z gwiazdorem "Green Book" Mahershalą Alim.

Autor: rzw\kwoj / Źródło: Reuters, Variety.com, tvn24.pl