Pierwsza Polka na Paryskim Tygodniu Mody. Pokaz nagrodzony owacją na stojąco

Kultura i styl


To największy sukces w historii polskiej mody - Gosia Baczyńska została zaproszona do głównego programu Paris Fashion Week. Ostatniego dnia imprezy pokazała swoją najnowszą kolekcję "I Feel Love" i to w doborowym towarzystwie - gdy odbyły się pokazy najbardziej wpływowych domów mody na świecie, jak Louis Vuitton, Miu Miu i Hermès. Jeszcze żaden polski projektant nie zaszedł tak wysoko.

- To wielkie wydarzenie, a tym samym wielki stres i wielka odpowiedzialność - mówiła Gosia Baczyńska przed swoim pierwszym pokazem na Paris Fashion Week, który odbył się w środę wieczorem i kończył sezon światowych Tygodni Mody.

Baczyńska nie kryła olbrzymiej tremy, bo udział w najbardziej prestiżowym Fashion Week w branży to przepustka do międzynarodowej kariery. I nie każdy dostaje szansę. Choć Maciej Zień zorganizował dwa pokazy w stolicy Francji, to nie znalazł się w głównym programie Paris Fashion Week - miał jedynie okazję prezentować się w ramach wydarzeń towarzyszących imprezie. Poza tym jego kolekcjami nie zainteresowały się światowe media, bez czego pokazywanie się w Paryżu nie ma sensu.

Pokaz nagrodzony owacją na stojąco

Baczyńskiej udało się jako pierwszej Polce, choć to nie było jej pierwsze podejście: starała się o to już kilka sezonów wcześniej. Tym razem zaprosił ją Didier Grumbach, prezes Fédération Française du Prêt-à-Porter, który decyduje, kto może wziąć udział w wydarzeniu, a kto się nie nadaje.

Był potem na pokazie polskiej projektantki w surowych i nowoczesnych wnętrzach Palais de Tokyo i przyglądał się strojom z kolekcji "I Feel Love" z pierwszego rzędu, gdzie byli też goście z naszego kraju, m.in. aktorka Magdalena Boczarska i fotograf Marcin Tyszka.

Goście nagrodzili pokaz owacją na stojąco. Ale co najważniejsze, relacja z niego trafiła do zagranicznych mediów i agencji fotograficznych. Bo stroje inspirowane epoką disco spodobały się. Modelki miały fryzury afro, a tkaniny (m.in. pianki, plastik i koronki), z których Baczyńska uszyła futurystyczne, nowoczesne kreacje, sprawdziłyby się nawet w słynnym nowojorskim klubie Studio 54. Na finał goście usłyszeli hit z 1977 roku "I fell love" Donny Summer.

"Baczyńska po raz kolejny zaprezentowała kolekcję kobiecą, szykowną i niepowtarzalną. Kreacje były jednocześnie nowoczesne i retro, dzięki perfekcyjnemu połączeniu zróżnicowanego kroju i tkanin. Musimy przyznać, że zakochacie się w tej kolekcji od pierwszego spojrzenia" - napisał paryski portal ifrancja.fr.

Polka wróci do Paryża w kolejnym sezonie

Po pokazie projektantka - która w tym roku obchodziła 15-lecie kariery - przyznała, że spełniło się jej marzenie, którym był Paryż i tutejszy świat mody.

- Potrzebuję trochę czasu, żeby ochłonąć - wyznała. A na pytanie dziennikarzy, jak czuje się prezentując swoją kolekcję w towarzystwie takich gigantów, jak Louis Vuitton, Miu Miu i Hermès, odparła: - Jeszcze to do mnie nie dotarło. Dopiero, gdy opadną emocje, zrozumiem, jak wielkim osiągnięciem w mojej karierze jest ten pokaz.

Baczyńska została wpisana na stałe do oficjalnego programu Fédération Française du Prêt-à-Porter i teraz będzie mogła pokazywać się podczas Paris Fashion Week regularnie. Jak zdradziła, w kolejnym sezonie wróci do Francji z kolekcją, która będzie "inspirowana polskością".

Autor: am//tka / Źródło: ifrancja.fr, tvn24.pl