Kultura i styl

"Akademia coraz bardziej się pogrąża". Kolejna burza wokół Oscarów

Kultura i styl


Akademia Filmowa, która przyznaje Oscary poinformowała, że w tym roku zwycięzcy w czterech kategoriach ogłoszeni zostaną w czasie przerw reklamowych telewizyjnej transmisji. "Rozdawanie nagród w tak rażąco lekceważący sposób jest niewybaczalne" - napisał na Twitterze aktor Alec Baldwin.

RELACJA NA ŻYWO Z 91. CEREMONII WRĘCZENIA OSCARÓW W TVN24.PL W NIEDZIELĘ 24 LUTEGO OD GODZINY 23.50

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej (AMPAS) ogłosiła, że w tym roku Oscary w czterech kategoriach zostaną przyznane w trakcie przerw reklamowych transmisji telewizyjnej. Taki los spotka kategorie: najlepsze zdjęcia, montaż, charakteryzacja oraz najlepszy film krótkometrażowy.

Ogłoszona w poniedziałek decyzja podyktowana jest tym - tłumaczą organizatorzy - że producenci chcą skrócenia o około 30 minut transmisji telewizyjnej, co ma utrzymać przy telewizorach jak największą liczbę widzów. Zeszłoroczną ceremonię oglądało zaledwie 26,5 mln Amerykanów, o 19 procent mniej niż w 2017 roku.

Z przebywającym w Stanach Zjednoczonych Łukaszem Żalem, którego - jako nominowanego do Oscara autora zdjęć do "Zimnej wojny" - dotyczy decyzja AMPAS, nie udało się nam skontaktować.

ZOBACZ > Agnieszka Holland o szansach "Zimnej wojny" na Oscara

"Rażące lekceważenie"

Decyzja wzbudziła wiele krytycznych komentarzy ludzi filmu.

"Rozdawanie nagród w tak rażąco lekceważący sposób jest niewybaczalne" - napisał aktor Alec Baldwin. "Akademia coraz bardziej pogrąża się takimi pomysłami" - dodał.

Guillermo Del Toro, stwierdził, że nie chce sugerować, w których kategoriach statuetki mogłyby być wręczone podczas przerw reklamowych, ale "zdjęcia i montaż są sercem naszego rzemiosła". "Nie wywodzą się z tradycji teatralnej czy literackiej: są samym kinem" - dodał twórca "Kształtu wody".

Patty Jenkins, reżyserka "Wonder Woman", skomentowała tweeta Del Toro. "Nie mogłabym się z tym bardziej zgodzić. Jeśli jesteśmy tu, aby świętować kunszt i medium, to trudno sobie wyobrazić, że ranga tych kategorii została obniżona względem innych" - podkreśliła.

Jenkins umieściła zdjęcie z planu "Wonder Woman", na którym widoczna jest z gwiazdą filmu Gal Gadot i autorem zdjęć Mattem Jensenem. Reżyserka podkreśliła, że Jensen jest "jednym z absolutnie najbliższych uczestników, od początku do końca tworzenia filmu". "Mój montażysta również. Wszyscy ci kluczowi członkowie ekipy są filmowcami" - zaznaczyła.

Trzykrotny laureat Oscara za zdjęcia, Meksykanin Emmanuel Lubezki, na Instagramie powtórzył oświadczenie swojego przyjaciela Del Toro. "Zdjęcia i montaż są prawdopodobnie najbardziej elementarnymi cząstkami, pierwotnymi składnikami kina. To niefortunna decyzja" - zauważył.

"To bardzo bardzo przygnębiające"

- Uważam, że jest to bardzo przygnębiające - ocenił decyzję Akademii Caleb Deschanel, autor zdjęć do niemieckiego filmu "Werk ohne Autor" Floriana Henckela von Donnersmarcka, który znalazł się wśród tegorocznych nominowanych za najlepsze zdjęcia. Operator, który ma szóstą w karierze szansę na statuetkę, przypomniał, że obecnie gala wręczenia nagród Akademii w kategoriach technicznych i naukowych odbywa się mniej więcej dwa tygodnie przed główną. Podczas oscarowej nocy prezentowany jest jedynie kilkudziesięciosekundowy klip. - To zawsze sprawia smutne wrażenie, jakby (nagrodzeni) nie zostali zaproszeni na właściwą imprezę - dodał w rozmowie z "Variety".

Alfonso Cuaron, reżyser, scenarzysta, producent, montażysta i autor zdjęć do "Romy", także skomentował decyzję AMPAS. "W historii kina pojawiały się mistrzowskie dzieła bez dźwięku, bez koloru, bez historii, bez aktorów czy bez muzyki. Nie było żadnego filmu, który mógłby istnieć bez zdjęć czy montażu" - ocenił meksykański artysta.

Kees van Oostrum, szef Amerykańskiego Stowarzyszenia Autorów Zdjęć Filmowych i członek AMPAS w rozmowie z "The Hollywood Reporter" zauważył ironię w fakcie, że decyzja o pominięciu Oscara za zdjęcia w transmisji telewizyjnej podejmowana jest w czasie, gdy prezydentem AMPAS jest operator John Bailey. - Jednak myślę, że nie miał wyboru - dodał.

Warto wspomnieć, że żona Baileya, Carol Littleton, również zasiada w zarządzie Akademii, gdzie reprezentuje montażystów, a pierwsza wiceprezydent Akademii i szefowa komitetu nagród oraz wydarzeń - Lois Burwell -jest przedstawicielką branży charakteryzatorów.

W sieci na żywo, w telewizji w skróconej wersji

W poniedziałek - jak pisze "The Hollywood Reporter" - Bailey wysłał członkom Akademii maila, w którym wyjaśnił, że przemowy laureatów Oscara w kategoriach, w których nagrody nie zostaną wręczone podczas transmisji, zostaną zarejestrowane i zaprezentowane w pewnym momencie ceremonii. Poinformował, że przedstawiciele sześciu z 17 branż zgłosili na ochotnika swoje kategorie, które zostaną zdjęte z transmisji. Wskazał, że rokrocznie cztery "pominięte" kategorie mają się zmieniać, ale nie zdradził, dlaczego w tym roku wybrano właśnie te cztery.

Przedstawiciel ABC - stacji, która w tym roku będzie transmitować galę - przekazał "Variety", że pominięte w telewizyjnej relacji kategorie będą pokazane na żywo w sieci. Potwierdził też informację, że przemowy laureatów zostaną pokazane w innym momencie transmisji.

To kolejna decyzja Akademii - po między innymi rezygnacji z prowadzącego - która budzi w tym roku poważne kontrowersje. Wycofano się natomiast z pomysłu, że tylko dwie z pięciu nominowanych piosenek zostaną wykonane podczas gali i ostatecznie zaprezentują się wszystkie, choć prawdopodobnie każda w krótszej, półtoraminutowej wersji - informuje "Variety".

91. ceremonia rozdania Oscarów odbędzie się 24 lutego 2019 roku.

ZOBACZ > Oskary 2019. Lista nominowanych

Autor: tmw//rzw / Źródło: Variety, The Hollywood Reporter, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości