Kultura i styl

Orłoś: Okres powojenny to nie były tylko więzienia, obozy, UB i milicja

Kultura i styl

tvn24Kazimierz Orłoś był gościem "Xięgarni"

- Trzeba pamiętać o tym, że okres powojenny to nie były tylko więzienia, obozy, UB i milicja. Ludzie jednak jakoś żyli i układali sobie to życie - mówił w "Xięgarni" Kazimierz Orłoś. Autor "Domu pod Lutnią" odpowiedział w ten sposób na zarzuty, jakoby jego książka prezentowała zbyt sielankowy obraz Polski na tle stalinizmu szalejącego w kraju. Zaznaczył, że po wojnie, jako chłopiec, jeździł z rodzicami na Mazury i tak właśnie, sielankowo, postrzegał tę polską krainę.

Fabuła "Domu nad Lutnią" rozgrywa się w enklawie mazurskiej wsi, gdzie powojenni rozbitkowie znajdują swoją małą ojczyznę. Mieszkają tu Ukraińcy, Polacy, niemieckojęzyczni Mazurzy, a miarą ich postępowania nie jest przynależność narodowa czy wyznanie, lecz zwykła, ludzka przyzwoitość.

Baśniowa przyroda, "ciekawe czasy"

Wprawdzie w tym sielankowym miejscu panoszy się nowy aparat władzy oraz skłonni do samosądów partyzanci, ale w ekstremalnych sytuacjach nawet "ci źli" działają niestereotypowo. Stereotypowi wymyka się również główny bohater powieści, pułkownik Józef Bronowicz - bohater wojenny, który wbrew konwenansom realizuje swoje nowe, dość awanturnicze życie.

W niecodzienną sytuację wchodzi chłopiec, którego okoliczności zmusiły do zamieszkania z pułkownikiem. I tak zaczęło się jego dorastanie wśród baśniowej przyrody w niecodziennej społeczności i w "ciekawym czasie".

"Znalazłem się jak w raju"

Kazimierz Orłoś wyznał w "Xięgarni", że pamięta Mazury z lat 1947-1950, ponieważ jako dziecko jeździł tam na wakacje. - Wtedy jeszcze byli tam Mazurzy, autochtoni. Pamiętam te pierwsze powojenne wakacje. Przyjeżdżałem tam ze zburzonej Warszawy. I znalazłem się nagle jak w raju. To był niezwykły dla mnie świat. Świat wspaniałej, mazurskiej przyrody - mówił Orłoś.

Pisarz tłumaczył, że właśnie ten baśniowy wręcz świat opisuje ze swojego punktu widzenia. - Jako chłopak, który wtedy chodził do szkoły - argumentował autor przypominając, że jego szkoła w Warszawie mieściła się przy więzieniu mokotowskim, w którym były dwie jego ciotki i wuj. - Ale ja nie zdawałem sobie z tego sprawy. To było jakby poza mną. Mój świat był inny - powiedział Orłoś.

Odnosząc się do nakreślonych przez siebie postaci powiedział: - Chyba najgorszy w literaturze jest obraz czarno-biały. Idealnych i złych ludzi nie ma. Misja literatury na tym polega, by przedstawić tą złożoność w postawach ludzkich, ich charakterach.

Tajemnicza Emily

Książki o Emilytvn24

W "Xięgarni" nie zabrakło także stałego felietonisty, Michała Rusinka, który odpowiedział na najbardziej frapujące literackie pytania. Tym razem spróbował przybliżyć czytelnikowi formę książek "O dziwnej Emily". Czy są to komiksy, a może zwykły żart słowny? Czy w ogóle można je zaszufladkować?

Gość programu, Maria Seweryn, zachęcała do lektury książki "Limonow" autorstwa Emmanuela Carrere'a. Michał Komar zachwalał z kolei "Dzieje" Herodota.

25. wydanie "Xięgarni"tvn24

Autor: zś, ktom\mtom / Źródło: tvn24.pl, Wydawnictwo Literackie

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24

Pozostałe wiadomości