W 2025 roku polskie kino dostarczało nam najróżniejszych doznań, o co zadbali uznani i wybitni twórcy i twórczynie, ale też młodzi filmowcy i filmowczynie, którzy w swoich filmach świat pokazują nieco inaczej. Obok głośnych dzieł pojawiały się też kameralne, nowatorskie, refleksyjne i bardzo precyzyjnie skonstruowane opowieści, o których trudno zapomnieć.
Każdy z poniższych filmów jest w jakiś sposób "naj". Ale mają też wiele cech wspólnych. Jak to, że ich twórcy i twórczynie nie sadzą się na tych, którzy posiedli wszelką wiedzę o życiu i istnieniu. Zamiast wielkich słów, zerojedynkowych ocen, czy mądrości, rodem z tanich poradników motywacyjnych, przyglądają się prawdziwym ludziom. Ilustrują szerszy kontekst, próbując zrozumieć to, co ich bohaterowie i bohaterki czują, oraz z czym na co dzień się mierzą. W tych filmach zobaczymy się sami, na wiele różnych sposobów. I chociaż to odbicie może nam się nie spodobać, warto mu się przyjrzeć.
"Dom dobry", reż. Wojciech Smarzowski
Wojciech Smarzowski po raz kolejny w swojej twórczości przygląda się Polsce. Tej zwykłej, codziennej, której decydenci nie chcą dostrzegać, bo trudno na "takiej Polsce" zbić kapitał polityczny, a los krzywdzonej osoby ma dla klasy politycznej drugorzędne znaczenie. To dlatego każdy kolejny film Smarzowskiego ma tak wielką siłę rażenia. Filmowiec nie tylko nie boi się dostrzegać codziennego festiwalu okrucieństwa, ale z pomocą osób eksperckich, precyzyjnie odtwarza go w swoich fabułach. W końcu społeczną rolą artysty jest również upominanie się o tych, którzy potrzebują pomocy.
Tak też jest w przypadku "Domu dobrego". Jednak, w odróżnieniu od wcześniejszych filmów, tym razem Smarzowski "przygląda" się rodzinie, która z pozoru budzi powszechne uznanie: oprawcą jest lokalny polityk, cieszący się poparciem i szacunkiem. Być może skala portretowanej brutalności będzie dla niektórych nie do zniesienia. Warto jednak pamiętać, że wszystkie sceny związane z przemocą domową, powstały na podstawie prawdziwych wydarzeń, zeznań prawdziwych osób czy akt spraw.
"Dziewczyna z igłą" reż. Magnus von Horn
Szwedzko-polski filmowiec Magnus von Horn, realizując trzecią pełnometrażową fabułę w dorobku, po raz kolejny wykazał się wyjątkowym talentem twórczym. Światowa premiera "Dziewczyny z igłą" odbyła się w ramach Konkursu Głównego Festiwalu Filmowego w Cannes 2024, stając się jednym z oscarowych faworytów. I faktycznie, "Dziewczyna z igłą" otrzymała nominację do Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy, reprezentując kinematografię duńską.
Scenariusz autorstwa Line Langebek i von Horna luźno sięga do prawdziwych zdarzeń i historii bardzo dobrze znanej w Kopenhadze. Przenosimy się do Dani okresu po I wojnie światowej, gdzie młoda pracownica kopenhaskiej fabryki - Karoline (w tej roli jedna z najciekawszych duńskich aktorek młodego pokolenia Vic Carmen Sonne), stara się przetrwać w trudnej powojennej rzeczywistości.
Von Horn z niezwykłą narracyjną precyzją przygląda się ludziom, których rzeczywistość sprzed wieku stawiała poza społeczny margines, których społeczeństwo nie chciało zauważać. Szwedzko-polski filmowiec z niezwykłą wrażliwością przygląda się źródłom zła i ludzkiego bestialstwa.